Negatywna opinia KE na temat niemieckiego prawa, w kolejce Grecja i UK
Kolejne kraje mają swoje plany na regulowanie hazardu online. Pomysły Grecji został skrytykowany przez Maltę, natomiast Niemcy podpadli urzędnikom z Komisji Europejskiej. Ku zaskoczeniu wszystkich, do zmian przymierza się również Wielka Brytania.

Procedury wprowadzania nowych przepisów rozpoczęły już Niemcy oraz parająca się z ogromnymi kłopotami gospodarczymi Grecja. Według portalu PokerNewsDaily, do zmian prawa w najbliższym czasie szykuje się Wielka Brytania.
Rząd Grecji szuka pieniędzy dosłownie wszędzie i jednym z dodatkowych źródeł dochodu miały być udziały w rynku hazardowym, które umożliwiało nowe prawo. Ten pomysł został jednakże bardzo szybko skrytykowany przez Maltę, która praktycznie żyje z e-hazardu. Nowe greckie prawo ma jeszcze bardziej komplikować sprawę i praktycznie utrudniać podmiotom zagranicznym korzystanie z dobrodziejstw rynku w tym kraju. Władze Malty wytoczyły ciężką artylerię i zapowiedziały skierowanie sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Niemcy zbyt pazerne
Zupełnie inaczej ma się sprawa z nowym prawem, które miałoby obejmować mieszkańców największej gospodarki Unii Europejskiej, czyli Niemców. W tym przypadku sama Komisja Europejska wydała negatywną opinię na temat projektu. Chodzi przede wszystkim o nierówne traktowanie podmiotów zagranicznych wraz z prywatnymi oraz krajowych monopolistów. Niemcy planowali wprowadzić system licencyjny, który nie obejmowałby krajowych monopolistów. Poza tym, twórcy prawa wymyślili sobie ograniczoną liczbę licencji. Okazuje się bowiem, że tylko siedem firm mogłoby legalnie operować na terenie kraju. To jeszcze nie wszystko, ponieważ opłaty licencyjne miałyby być niższe dla podmiotów posiadających kasyna naziemne w Niemczech. Na koniec dochodzi jeszcze podatek od obrotu w wysokości 16.66%, co nie wymaga chyba żadnego komentarza.

Jak widać nie tylko w naszym kraju wychodzą poronione pomysły dotyczące regulacji e-hazardu. Wiadomym jest, że rynek niemiecki jest po brytyjskim największym rajem dla firm gamblingowych. Niemcy grają dużo, za sumy znacznie wyższe niż ma to miejsce w innych krajach, a co ważniejsze, gambling jest tam bardzo mocno rozreklamowany. Dla przykładu poker, dzięki relacjom telewizyjnym z największych eventów oraz ogromnej kampanii reklamowej, stał się dla naszych zachodnich sąsiadów grą towarzyską taką, jak u nas był choćby remik. To świetny rynek do prowadzenia tego typu interesów, a każda próba wprowadzenia zmian przepisów na bardziej restrykcyjne będzie spotykała się z ogromnym oporem silnego lobby gamblingowego.
Co zrobi kraj gamblerów?
Na portalu PokerNewsDaily ukazał się artykuł, w którym czytamy, że brytyjski Department for Culture, Media and Sport (DCMS – Ministerstwo Kultury, Mediów i Sportu) zapowiedziało wprowadzenie poważnych zmian w prawie regulującym tamtejszy rynek hazardowy. Jak na razie, legalnie na terenie Wielkiej Brytanii mogą działać operatorzy, którzy posiadają licencję u jednego z 30 członków European Economic Area lub kraju znajdującego się na tak zwanej „białej liście” (Gibraltar, Antigua, Alderney, Wyspa Man oraz Tasmania).

“Aktualny system regulujący zdalny hazard nie działał. Zagraniczni operatorzy mieli nieuczciwą przewagę nad firmami mieszczącymi się w Wielkiej Brytanii, natomiast brytyjscy konsumenci, którzy grają online mieli znikomą lub żadną ochronę, w zależności od tego, gdzie mieści się dany operator.
Jak widać minister pośrednio odnosi się do wydarzeń po Czarnym Piątku. Sprawa w Wielkiej Brytanii jest w tym momencie bardzo trudna. Rynek jest ogromny, praktycznie największy w Europie (nie mówimy o potencjale), a ten kraj ma największe tradycje jeżeli chodzi o e-hazard. Wiadomym jest, że Wielka Brytania stała się Mekką dla wygrywających pokerzystów europejskich, którzy mogą legalnie grać i zarabiać pieniądze. Najważniejsze pytanie nie dotyczy zatem operatorów, ale graczy i brzmi ono: jaki wpływ będzie miał system licencyjny na ogrom graczy mieszkających w Wielkiej Brytanii? A dalej, jak będzie wyglądał brytyjski pomysł na prawo regulujące hazard w sieci i czy będzie mógł stać się przykładem dla innych rządów?
Na razie każdy kraj z osobna stara się rozwiązać problem regulacji e-hazardu, często niezgodnie z prawem Unii Europejskiej. A może rozwiązanie powinno właśnie przyjść ze wspólnoty, a nie z zapędów separatystycznych, które nigdy w Europie nie przyniosły długoterminowych pożądanych efektów?