Gdy miłość stygnie...
Pewne stare, gnuśne powiedzenie brzmi: "Gdy zaczynasz lubić swą pracę, wtedy grzechem jest pracą ją nazwać". Bo praca winna być po to, żeby na nią narzekać - 40-letnia beczka dziegciu otulająca miodową łyżkę wieczorów i weekendów. To oczywiście bzdura, w życiu jednak niezwykle powszechna, a gra w pokera często da się podstawić do smutnego wzoru.
Pokerowe początki jednych to nieśmiałe gry live ze znajomymi, gdy noc pękała w ułamku sekundy, a żetony w dotyku milsze były niż udo siedemnastolatki. Inni zaczynali w sieci, najczęściej w pierwszym akcie pokerowej fascynacji dając się zahipnotyzować i przegrywając wszystko (czując gdzieś w żołądku przyjemny roller-coaster, jakby z diabłem grało się o cały świat), w drugim zaś stopniowo otwierając kolejne wrota strategii i z radością zdając sobie sprawę, że poker to nie radosne lotto, a, można by rzec, dyscyplina naukowa.
![]() |
| Pierwszy raz pamięta się zawsze... |
W zależności od odporności na potknięcia i klęski, reakcji otoczenia i odporności na ową także, wyzbycia się stereotypowej przykładności i podążania wydeptanymi ścieżkami karier, a także na podstawie wolnego czasu - gra się coraz więcej. I właściwie nie ma to tamto - ktoś trafiony strzałą pokerowego Kupidyna, mając "łeb" i możliwości, zawsze podejmie próbę gry "na poważnie", z docelowym, wątłym marzeniem robienia tego w dorosłej przyszłości. Niektórym się to udaje.
24/7
Czy transformacja ze ślepo zakochanego w 52 kartach, pieszczącego za każdym razem z takim samym oddaniem przycisk podbicia gracza w wielostołowego grindera, kumulującego volume z zimnym wyrazem twarzy głównego księgowego, to pewnik? Oczywiście, że nie. Ilu z nas jednak lubi to, co robi i nie wyobraża sobie lepszego dla siebie zajęcia, pełniejszego urzeczywistnienia zawodowych marzeń? Jednak nawet u gracza, który mimo automatycznej dziś gry pod rakeback żyje grą w karty nawet chwilę po zakończeniu jednej z trudniejszych sesji, pojawia się kryzys monotonii, zmęczenie materiału, wypalenie zawodowe i niechęć spowodowana niespełnieniem - brakiem wyników.
Ktoś taki nie potrafi już nawet powrócić pamięcią do czasów ekscytacji pierwszym Royalem, dziewiczym shipem czy zatknięcia flagi na szczycie mikrostawek. To była amatorszczyzna - teraz są pieniądze, żelazny mindset, który potrafi radzić sobie w trudniejszym finansowo okresie z byciem result oriented w sytuacji gry full-time. Dziś to wampirze noce, przeklikane w pogoni... ale za czym? Za szczęściem, które daje dobra gra o dobre pieniądze? Czy tylko za pieniędzmi?
Back to the roots
![]() |
| Just like that |
Wielu z was potrafi sobie radzić i gotowa jest napisać tu: "Co ty bredzisz? Gram sporo, mam satysfakcjonujący winrate, ale z każdym dniem chcę być coraz lepszy i to mi daje takiego kopa, że start sesji zawsze przyjemny jest jak chłodne piwko po całodniowej harówie!". Są jednak inni, tęskniący za sobą żyjącymi grą, kochającymi pokera. Jak w małżeństwie - są różne fazy miłości, trzeba jednak umieć nazwać kryzys.
Na zmęczenie materiału dobry jest urlop - niezależnie od profesji. Poczuć głód gry - to jest jak pierwszy seks po dłuższym rozstaniu, zawsze smakuje wybornie. Warto znaleźć świeże zajęcie - nich i będą to karty i jakaś nowa odmiana. Nie ważne, czy radośnie pogamblujemy na niskich stawkach, czy rzeczywiście zechcemy poznać się bliżej z tym "nowym" - ważne, byśmy po pewnym czasie raczenia się orientalnym frykasem zatęsknili za naszym ulubionym schabowym.
W kartach jak w pracy - deprymujące może być stanie w miejscu. Człowiek dyma za trzech, a tu ani awansu, ani podwyżki na zawodowym horyzoncie nie widać. Warto wtedy przystanąć i sprawdzić, czy któryś z fundamentów się aby nie zachwiał, bo czasem godzinami można przyprawiać zepsute mięso.
Warto spróbować przypomnieć sobie te chwile, kiedy poker cieszył, choćbyśmy nawet wstydzili się przed sobą tego, co wówczas mieliśmy w głowach. Tak zwykle bywa, że niewiedza zostawia tyle wolnego miejsca, że może z nią w parze iść ślepa fascynacja, prawdziwa religia, dzięki której przecież jesteśmy właśnie w tym miejscu - z potężnym bagażem doświadczeń, umiejętnościami przez lata czerpanymi z niejednego pieca, nowym autem, Supernovą i Diamentem. Czy poker był piękny? Nie, nadal taki jest, tylko my się do tego piękna przyzwyczailiśmy. Może pora odświeżyć związek?
by

