Skomplikowane życie europejskiego pokerzysty
Hiszpanów będzie ścigać fiskus, w Niemczech przyznają licencje, choć chcą je zabrać, a w Grecji sami nie wiedzą, dlaczego wprowadzają nowe prawo.
Płać pan, panie pokerzysto!
![]() |
|
| Po lewej - hiszpański fiskus. Po prawej - hiszpański pokerzysta. |
Kryzys gospodarczy sprawia chyba, że władze poszczególnych państw coraz bardziej kreatywnie szukają potencjalnych wpływów do budżetu. Hiszpańskie Ministerstwo Skarbu posługując się stroną śledzącą wyniki pokerzystów Hendon Mob przekazało dane o rodzimych graczach do Urzędu Skarbowego. Ponieważ wygrane pokerowe są objęte podatkiem dochodowym, fiskus ma teraz zweryfikować, czy wyniki turniejowe pokrywają się z zeznaniami podatkowymi graczy (czyżby inspiracja Szwecją?).
Uwagę hiszpańskiego organu podatkowego z pewnością przykuły takie nazwiska jak Carlos Mortensen (prawie 11 mln $ w wygranych turniejowych), Raul Paez Corral, Juan Maceiras Lapido Jr (obaj ponad milion dolarów), Raul Mestre i Leo Margets (oboje około 900 000 $). A wydawało się już, że podatkowe perypetie hiszpańskich pokerzystów znalazły pozytywny finał.
Licencja wbrew intencjom?
Niemiecki land Szlezwik-Holsztyn wydał zgodę na działalność dwunastu operatorom gier online. W gronie tym znalazły się także poker roomy, m.in. PokerStars, PartyPoker i bwin, Betfair, bet365. Zaraz, zaraz! Czy tam nie chciano znacznie ograniczyć hazardu w internecie?
![]() |
|
| W Szlezwiku-Holsztynie nie chcą, ale muszą. |
Szlezwik-Holsztyn, jako jedyny niemiecki kraj związkowy, miał przepisy umożliwiające grę w sieci. Jednak po zmianie władzy obrano przeciwny kurs i planowano podpisanie ogólnokrajowego traktatu w istocie delegalizującego pokera online w Niemczech. Komisja Europejska skrytykowała zamiary nowych władz landu (podobnie, jak i cały traktat), a dzięki jej działaniom odsunięto możliwość zastąpienia starego-liberalnego prawa nowym-restrykcyjnym do marca 2013 roku.
Antyhazardowi włodarze przełykając gorzką pigułkę przyznali zatem, że do tego czasu muszą przestrzegać obowiązujących przepisów. Wydają więc licencje spełniającym określone wymogi firmom chociaż... chcieliby je jak najszybciej cofnąć. Paradoksalnie (i szczęśliwie dla pokerzystów) nie będą tego mogli zrobić tak szybko. Zezwolenia na działalność są bowiem wydawane na sześć lat i będą musiały być respektowane nawet po planowanym zaostrzeniu przepisów. Nie ma to jak praworządność.
Udają Greka
![]() |
|
| "Jaka piękna katastrofa". |
Co kraj wprowadza nowe regulacje hazardowe, to Komisja Europejska je krytykuje. Powoli (niestety) staje się to zasadą. Tym razem niezgodność z prawem Unii Europejskiej przejawiają przepisy greckie. Tamtejszy minister finansów przyznał spółce OPAP (w której Skarb Państwa ma udziały) monopol na prowadzenie gier w sieci. OPAP posiadała już dominujący status w grach naziemnych, co zostało zresztą zaskarżone do Europejskiego Trybunały Sprawiedliwości.
Do tej pory w Grecji obowiązywały licencje tymczasowe wydane 24 operatorom i oczekiwano na uchwalenie szczegółowych przepisów. Jednak jeśli nowe uprawnienia OPAP wejdą w życie, wszystkie firmy (w tym także poker roomy) będą zmuszone do opuszczenia rynku.
Z drugiej strony, szef greckiej Komisji Gier zapowiedział przestrzeganie wspólnotowych przepisów i nie podejmowanie działań wobec firm operujących legalnie na terenie UE. Jednocześnie podkreślił on, że kontrowersyjny zapis wyszedł z Ministerstwa Skarbu. To z kolei nabrało wody w usta. Podsumowując, podjęto decyzję, choć nie wiadomo do końca dlaczego (jak nie wiadomo o co chodzi...), a przekaz płynący od władz jest sprzeczny. Problemy greckiej gospodarki nie są chyba dziełem przypadku.
Inne wieści z frontu w telegraficznym skrócie
Włoski regulator rynku gier (AAMS) zablokował uruchomienie tysiąca nowych, naziemnych poker roomów, ponieważ przyszedł czas na zahamowanie rozwoju i refleksję nad sytuacją. Brzmi logicznie. W końcu tamtejszy poker online ma się tak dobrze, że dodatkowe wpływy do budżetu od pokerzystów są zbędne.
![]() |
|
| Trudno jest znaleźć wspólny język. |
Połączone siły licencjodawców z Włoch, Hiszpanii i Francji, o których pisaliśmy już nieraz, dokooptowały jeszcze kolegów z Portugalii oraz Niemiec i w tym szerokim gremium prowadzą dyskusje, z których ciągle nic nie wynika. Kolejny raz zapewnili się o chęci współpracy, po czym rozjechali się do domów. Następne owocne spotkanie za pół roku.
Dużo czasu na walkę z nielegalnymi operatorami poświęca się w Belgii. Na czarnej liście znajduje się tam już 60 firm. Z niełaski udało się w końcu uciec bwin.party. Problem z gatunku klasycznych - operator twierdził, że nie potrzebuje licencji, belgijska Komisja Gier była odmiennego zdania. W końcu bwin.party podpisało umowę z kasynem naziemnym, które odpowiednie uprawnienia posiadało. Problem z głowy.
Czasu natomiast brakuje Irlandczykom, którzy chcieli uregulować hazard online, ale są zajęci walką z kryzysem i nie mogą poświęcić należytej uwagi rozmowom z Komisją Europejską. Dobrze, że przynajmniej jedno państwo dostrzega potrzebę konsultacji.
Na koniec Wielka Brytania. Brytyjskie władze planują obniżenie podatków dla operatorów gier sieciowych. Obniżenie - dobrze przeczytaliście. Ma to zachęcić do płacenia należności fiskalnych przez działające tam firmy "na miejscu". A wydawało się, że jeśli chodzi o hazard online wszyscy już stracili resztki rozsądku.
by kennajj
//



