Czy mamy prawo do śledzenia wyników innych?
Po informacji, że GGPoker zablokowało SharkScope, Barry Carter zastanawia się, czy strony trackujące są czymś, co jest w pokerze potrzebne.

W tym tygodniu ujawniono, że GGPoker zablokowało udostępnianie wyników stronie SharkScope, powołując się na "bezpieczeństwo i doświadczenia gracza".
Można śmiało stwierdzić, że ta poważna część pokerowej społeczności nie była z tego powodu zadowolona. Taka baza danych to nie tylko przydatne źródło informacji, ale również świetne narzędzie, który wykorzystywano, aby ukrócić oszustwa przy stołach.
Nie podano żadnego konkretnego powodu, przez który GGPoker podjęło taką decyzję, ale istnieją uzasadnione argumenty, aby nie zezwalać na śledzenie wyników. A może wyniki udostępniane przez podmioty trzecie są czymś, do czego powinniśmy mieć prawo?
Zawstydzanie ryb
Moim zdaniem, większość ludzi korzysta z SharkScope, aby zobaczyć, czy gracz przy ich stole jest wygrywający, czy nie. Sam tak zrobiłem kilka tygodni temu; ktoś przy moim stole zrobił coś podejrzanego, ale potem grał już naprawdę dobrze przez całą resztę turnieju. Sprawdziłem go i odkryłem, że bardzo dużo wygrywał. Pomogło mi to zrozumieć niektóre ręce, które rozegraliśmy później.
Często dzieje się jednak coś zupełnie odwrotnego. Ktoś robi coś źle, więc sprawdza się, czy jest nowym i/lub przegrywającym graczem, a następnie wyśmiewa się go na czacie. To jest duży problem. Dziesięć lat temu istniało znacznie więcej witryn śledzących wyniki i słabi gracze byli notorycznie poniżani. Najlepszym tego przykładem były nosebleedy cashowe, śledzone przez HighStakesDB, w których gracze, tacy jak Gus Hansen, okazywali się jednymi z najwięcej przegrywających w historii pokera online.

Poker roomy online zaczęły ograniczać witryny śledzące wyniki lub przynajmniej nawoływać, aby gracze sami rezygnowali z bycia śledzonymi. Duża część z nich właśnie tak by zrobiła. Fakt, że tak wielu graczy ukrywa swoje wyniki, gdy ma ku temu okazję, sugeruje, że w pokerze online istnieje zapotrzebowanie na prywatność. Niektóre witryny, takie jak Unibet Poker, umożliwiają nieograniczoną zmianę pseudonimu, co sprawia, że witryny śledzące (i oprogramowanie trackujące) stają się bezużyteczne. To kolejny dowód na to, że istnieje zapotrzebowanie na prywatność wyników.
Pokerowa społeczność musi się włączyć w wykrywanie oszustw

Istnieje wiele dobrych powodów, aby korzystać z SharkScope. Śledzenie własnych wyników jest jednym z najważniejszych. SharkScope zawsze był dobrym sposobem na zrobienie migawki własnych wyników, a do tego jest doskonałym, niezależnym sposobem na udowodnienie potencjalnym inwestorom, że jest się wygrywającym graczem.
Najważniejszym argumentem za stronami trackującymi, takimi jak SharkScope, jest wykrywanie oszustów. Zmowy i multi konta można bardzo łatwo wykrywać, korzystając z SharkScope; Ali Imrisovic prawdopodobnie został złapany właśnie w taki sposób. Zaledwie kilka dni temu wykorzystałem SharkScope, by pokazać, że Ethan Yau raczej nie korzystał z wielu kont (miał dwa, ale nie korzystał z nich jednocześnie), po tym jak został przyłapany na ACR. SharkScope stworzył nawet funkcję do wykrywania zmów.
W zasadzie myślę, że głównym powodem, przez który GGPoker zablokował SharkScope, jest to, że mają swój własny, wewnętrzny moduł do śledzenia wyników, w postaci PokerCraft. Nie pokazuje on jednak zysku, co robi SharkScope. GG lubi robić wszystko po swojemu, ale podejrzewam, że ważniejsze było co innego. Różnica pomiędzy PokerCraft danego gracze, a jego SharkScope, mogła szkodzić płynności wewnętrznego systemu stakowania.
Niezależne oprogramowanie zawsze było ważnym elementem wykrywania oszustw. Programy trackujące, takie jak PokerTracker, wykorzystano do wykrycia skandalu UB SuperUser. Już niedługo to AI będzie pomagało wykrywać oszustwa z udziałem Real Time Assistance. Z tego też powodu, pomimo ich wad, poker potrzebuje niezależnych stron śledzących wyniki. Społeczność pokerowa musi realne możliwości działania, gdy podejrzewa, że oszustwo przeszło pod radarem zabezpieczeń witryny, a strony śledzące nam w tym pomagają.
Czy mamy prawo do stron śledzących wyniki? Podzielcie się swoją opinią w komentarzu: