Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Czy w MTT jest więcej miejsca na kreatywność niż w cashach?

Czy turnieje wymagają więcej kreatywności od gier cashowych, ponieważ pojawia się w nich tak wiele unikalnych spotów?





Poker
Czy grinderzy MTT są bardziej utalentowani?

W tym tygodniu odbyłem świetną sesję szkoleniową z LemOn36 (nagranie z niej będzie dostępne już niedługo), która skupiała się głównie na różnicach między MTT i grami cash.

W pewnym momencie mój rozmówca powiedział coś, czego początkowo nie zrozumiałem, ale szybko się zgodziłem, gdy dokładniej mi to wyjaśnił. Zasugerował mianowicie, że w MTT jest więcej miejsca dla czystego talentu.

Miał przez to na myśli to, że gry cashowe są znacznie bardziej schematyczne i 99,99% pojawiających się w nich spotów zdarzyło się już wcześniej. W związku z tym grinderzy gier cashowych zdobywają swoje EV poprzez nieustanne odtwarzanie tych samych spotów, dzięki czemu dokładnie wiedzą, co robić w każdej sytuacji.

Według niego, w turniejach każdy spot jest wyjątkowy. Każdy stack przy stole jest inny, co wpływa na optymalną strategię. Do tego dochodzą czynniki takie jak ICM, nie wspominając o kwestiach logistycznych, takich jak zwiększanie poziomów, koniec pierwszego dnia, rozdzielanie stołów itp.

W turniejach spoty, które nigdy wcześniej nie wystąpiły, są motywem przewodnim. Tym samym bardziej utalentowani gracze mają tu pole do popisu, bo są w stanie lepiej się dostosowywać. Za przykład podał Bencb, który gra tylko dwa dni w tygodniu, a jednak wciąż robi wielki profit. Cashowcy z kolei, według niego, muszą stawiać na volume. Jednym słowem grinderzy MTT mają więcej możliwości kreowania sobie przewag.

Więcej ruchomych części

Poker
Czy w cashówkach trudniej uwolnić swój talent?

Pisałem już o tym, dlaczego według mnie MTT są trudniejsze od cashówek, ale to również jest bardzo ciekawa obserwacja, której nie miałem okazji przeanalizować, a uważam, że jest słuszna. 

Jedne z najciekawszych pokerowych dyskusji, jakie odbyłem, dotyczyły nietypowych scenariuszy turniejowych, które nie pojawiły się nigdy wcześniej i być może nie pojawią się już ponownie. Dobrym przykładem jest to, jak kilka lat temu prowadziłem w leaderboardzie PKO i wraz z Darą O'Kearney'em i Davidem Lappinem próbowaliśmy obliczyć, ile średnio warte jest dla mnie bounty w turnieju, biorąc pod uwagę także punkty do tabeli liderów. Odpowiedź brzmiała... dużo.

W tym roku zająłem trzecie miejsce w tej samej tabeli liderów i po wyliczeniach doszedłem do wniosku, że ostatniego dnia każde bounty było dla mnie warte cztery razy więcej niż dla innych graczy.

W zeszłym roku odbyłem podobną dyskusję ze znajomym, który również prowadził w podobnym rankingu w pokerze na żywo. Omawialiśmy optymalną strategię, gdy grał przeciwko innym graczom, którzy również brali udział w rywalizacji, w porównaniu ze strategią reszty fieldu, która tego nie robiła. Ba, może nawet nie wiedziała, że jakaś dodatkowa klasyfikacja istnieje.

Mógłbym kontynuować, ale rozumiecie już chyba, o co chodzi. LemOn36 miał rację. Kiedy jest tak wiele ruchomych części, jak w turniejach, jest więcej miejsca do uwolnienia pełni potencjału dla utalentowanego gracza, który potrafi myśleć samodzielnie.

Czy w turniejach jest więcej miejsca na kreatywność? Dajcie znać w komentarzu: