z pokera się nie wyleczyłem.
zoom FR NL5 obecnie
68.87$
dychy przy rollu 110$
dwudzięstkipiątki przy 200$
jak już się uda, a nie torba borba, to będziemy planować
Level 2 NVQ Diploma in Food Production and Cooking (QCF).
Dzisiaj przyszło do mnie to cudo. Rok pracy nie poszedł na marne. Pierwszy sukces w nowym roku!
mówcie mi CHEFIE
jak krew z nosa plus akcja non stop pod tytułem jestem flopem i mnie nie trafisz. Na koniec głupi tilto blef z z open endem, koles call river, a river jak to river dziś FOOKJU i minus buyin w plecy top para z kickerem :/ . Razem ponad 3
h: 1276
48.31$
Będzie grubo, albo torba.
Zainstalowałem wczoraj Jivaro. Fajny bajer. Do Nl10 wystarczy albo na MTT. Gdyby można było bardziej go dostosować, pododawać staty byłby kozak dla takich jak ja co nie wymagają wiele. Pogram miesiąc, do kiedy mam licencję, wtedy coś więcej napiszę. Niestety i tak muszę się wspomagać PT4 bo zaawansowanymi opcjami bije go na głowę.
Jivaro idzie w kosz. Gdyby go dopracować byłby czymś ciekawym i konkurencyjnym dla HM2 czy PT4. Od wczoraj zagrałem w sumie ok 3k rąk. W tym czasie program zaczął strasznie lagować, zwalniać oprogramowanie P*, potem przestał reagować aby na końcu się zawiesić. Powyższa sytuacja wydażyła się dwa razy. Poszedł ticket do supportu o zwrot kasy. Głupie 5.99$ no ale bez przesady by taki bubel wypuszczać aby na lapku z AMD A10, 8GB RAM takie cyrki się działy. Wracam całkowicie do PT4, a wszystkim innym odradzam bawienie się tym cudem.
Pokerowo lipa. Poniżej 50$. Spadłem na NL2. Jak dobiję do 50 wskoczę na NL5 i będzie update.
Żyje, żyje. Dwa dni wolnego było. Przedwczoraj pakowanie, a wczoraj podróż w swoje rodzinne strony. Torby jeszcze nie ma. Mały update zapewne wieczorem.
W ciągu tygodnia zagrałem jedną małą sesje. Jakieś 4 dolce do przodu. Jestem już w domu i przykładamy się do grindu dziś.
Torby nie ma. Grindu nie było. Kilka małych sesji. Burza mózgu sprawiła, że wracam na NL2 nitringi klasyczne 9.
Roll jakieś 63 z groszami.
No wiec Pany cisne obecnie NL5. Roll 120 zielonych. Kilka dni temu dostalem boosta w postaci zajecia 330 miejsca w jakims turku za 50 stars coinsow. Szlo niezle, ale utknolem na stoliku ze srednia 10 big blindow. Koles z UTG2 (luzny gosc 25/20 o ile pamietam) push za 7, ja push za 10. Wszyscy pas. Koles A8s, ja AKo. Flop 88AKx no i wypadam z turka ale zgraniam 45 zielonych. Wskoczylem na NL5 z 20 buyinami i tak sie bujam od tamtego czasu. Postaram sie cos wiecej pisac jak bedzie o czym.
Heh wróciłem na NL2. Pewnego dnia znudziły mnie 9maxy i wskoczyłem na 6max. Dostałem 4 buyiny w plecy i tu naszła mnie chwila refleksji. Co dalej? W związku z tym, że za bardzo nudziło mnie granie dziewiątek postanowiłem wypłacić nadmiar gotówki i zacząć granie szóstek od samego dołu. Pierwsza sesja na nieduży minus jakieś 80c, drugą dwa buyiny do przodu. Za to wczoraj od jednego fisha 90/ 50 ze Szwajcarii dostałem ostro po twarzy. Koleś limpował any2, pushowal first in tak samo. Myślę sobie o nieźle. Dwa buyiny do przodu to się odkuje. Tu wariancja dała mi w pysk.
Moje TT dwa razy poległo przeciw AJs i K9o, 88 dostało od 33 oraz AA przeciw T5s. Koleś jechał ostro na farcie.
Także zaczynam od nowa
Założyłem sobie codziennie wygospodarować 2 godziny na grę i co drugi dzień oglądnąć jedną część BBQ z bąblem na YouTube. Podsumowania będę wrzucał przynajmniej raz na tydzień.
Minął tydzień to i podsumowanie.
Mało gry, jak była to bardzo słaba. Bójam się w odmętach NL2. Przynajmniej filmy bąbla oglądnąłem zakładanom ilość- polecam.
Hands: 5093
Roll: 36.20$
Bydzie torbisz?