Dyscyplina część 2
“Ci, którzy potrafią postępować niekonwencjonalnie, są nieskończeni niczym niebo i ziemia, niewyczerpani niczym wielkie rzeki. Gdy nadchodzi ich koniec, zaczynają się znowu, jak dni i miesiące. Umierają i rodzą się na nowo, niczym cztery pory roku.” - Sun Tzu
Postaram się, aby ten wpis był jak najbardziej konkretny. Jeśli po przeczytaniu będziesz miał jakieś uwagi do tego, co napisałem - pisz śmiało 
Co rozumiem pod pojęciem dyscyplina?
1.utrzymywanie kondycji (biegi, basen, taniec, siłownia pod okiem trenera)
1a. odpowiednie odżywianie
2.ugruntowanie sobie filozofii/mindsetu potrzebnej do spokojnego grania ( od kilku miesięcy nad tym pracuję)
3.regularna gra na najwyższym poziomie (B-game i schodzisz!!)
4.regularna analiza i krytyczne podejście do swojej gry
5.wyrobienie sobie odpowiednich nawyków
6.dbanie o jakość otoczenia
7.Efektywne wykorzystywanie czasu.
1.Podobno wielokrotny mistrz Polski w szachach, Jan Przewoźnik, przed mistrzostwami pracował przez 2 tygodnie w kamieniołomach tylko po to, aby nabrać kondycję. Powiedzenia w stylu "w zdrowym ciele zdrowy duch (umysł)" nabierają tutaj głębszego znaczenia. Z moich doświadczeń moge powiedzieć, że miałem najlepsze wyniki w okresach, w których pływałem lub biegałem regularnie. Niestety bardzo żałuję, że po drodze gdzieś gubiłem motywację na kontynuowanie swoich treningów. Bardzo często wiązało się to z rytmem. Mając swoją dyscyplinę i ćwicząc codziennie nie stanowiło większego problemu dla mnie, aby to kontynuować. Problem pojawiał się jak np. zachorowałem albo miałem dłuższy wyjazd. Wtedy z tego rytmu wypadałem, a kończyło się to tym, że postanawiałem "zrobić to jutro" - a jutro zamieniało się w pojutrze. Teraz palę się, aby wybrać się na basen, ale jestem chory.
Podobno najlepszym sposobem, aby rzucić palenie jest (nie zakazać wszystkim palić w m.publicznych) powiedzieć wszystkim swoim znajomym coś w stylu "obiecuję Ci, że nigdy już nie zobaczysz mnie z papierosem" - wtedy ryzykujesz spaleniem swojego wizerunku przed wszystkimi znajomymi, a obawa przed tym często jest na tyle duża, że ludzie uwalniają się od nałogów. Wprawdzie nie chcę tutaj obiecywać, że będę codziennie biegał, bo nie będę, ale chcę, aby ten blog był formą dziennika, w której będę relacjonował jak często ćwiczę i zamierzam często.
1a. Dobre odżywianie jest bardzo ważne. Jestem w tej kwestii leniwy i jem co lubię - pizza, kebaby, różne inne wynalazki w restauracjach. Tak naprawdę zależy mi na tym, aby mieć codziennie wiele energii, nie przejadać się i jeść po prostu zdrowo. Niestety przyznaję - jestem uzależniony od słodyczy. Dlatego ostatnia zima skończyła się dla mnie +10kg i nawet nie wiem kiedy. Jestem przekonany, że moje życie jako pro zdecydowanie się poukłada jak zacznę jeść dobrze i zdrowo. Z tą myślą kupiłem sobie wizytę u specjalisty od dobrego odżywiania na groupon.pl. Zamierzam pod okiem specjalisty wyrobić sobie dobre nawyki żywieniowe.
Nie wszystko na raz, ale wszystko powoli. Tak więc kolejna cegiełka dla mnie w drodze.
2.Fliozofia i mindset
To zdecydowanie najtrudniejsza kwestia, zwłaszcza, gdy dostajemy po dupie. W swojej grze miałem w sumie 4miesiące na minus, to oczywiście nie jest dużo, ale to jak się zachowywałem podczas tych okresów...sam się wstydzę. To nawet nie jest tilt, to samoniszczenie siebie, denerwowałem się, kurwowałem, nie potrafiłem się uspokoić. Od samego początku, gdy tylko zaczynasz grać w pokera uczysz się jak panować nad emocjami, jak akceptować wynik sesji, jak kompletnie się nim nie przejmować - ale każdy ma swoje granice. I te właśnie granice postanowiłem nie tylko poszerzyć, ale być może zlikwidować. W jaki spośób?
Ze 2 lata temu czytałem Poker Mindset - podkreślam - czytałem. Ostatnio postanowiłem go gruntownie przerobić, zastanawiać się nad poszczególnymi ideami, aplikować je. Dzisiaj wiem, że z PM będę pracował jeszcze wielokrotnie, bo wciąż czuję, że mi mało.
Postanowiłem wypisać sobie na kartce przed komputerem następujące rzeczy (i powtarzam jak mantrę przed grą):
1.POKER JEST GRĄ ZARÓWNO UMIEJĘTNOŚCI I SZCZĘŚCIA
2.POKER JEST GRĄ MAŁYCH PRZEWAG
3.W KRÓTKIM OKRESIE SZCZĘŚCIE JEST KRÓLEM
4.W DŁUGIM OKRESIE UMIEJĘTNOŚCI SĄ KRÓLEM
5.NIE MA EGO!!!
!!!NIE AKCEPTUJESZ NIE GRAJ!!! - z taką mantrą ciężko jest się stiltować, nie ma na co się wkurwiać, przecież to akceptuję!:)
Zawsze grałem wynikowo. Sprawdzałem po kilkadziesiąt razy w sesji swoje wyniki - wszystkie te rzeczy powodują odsunięcie się od A game. Pojawiają się zbędne uczucia, fancy play syndrome itp. W lutym po przeczytaniu książki Leatherassa postanowiłem zrobić wszystko, co polecał. Zacząłem grać więcej, przestałem patrzeć na wyniki itp. Luty był najlepszy miesiącem pod względem wyniki w moim życiu. 1 marca zajrzałem i...dyscyplina nie patrzenia legła w gruzach. Dopiero podczas downswinga w październiku i mega sick wahań wyraźnie zauważyłem, że zbytnio przywiązuję się do wyników. Jak mam dobry dzień to ok, nic się nie dzieje - normalka. Ale jak przegrywam...to boli. Czyli mam stan neutralny albo zły - przecież to masakra. W trosce o siebie postanowiłem sprawdzać wyniki za obecny miesiąc 15go i 1go następnego miesiąca (od tej daty mogę oczywiście przeglądać, analizować, porównywać). W listopadzie się udało, ale było ciężko jak cholera. Zacząłem jednak zauważać, że każdej następnej sesji jest łatwiej oraz inaczej przyjmuję wahania - w końcu co za różnica i tak nie znam wyniku, a i tak jestem graczem wygrywającym. Jest to kwestia, nad którą obecnie bardzo intensywnie pracuję.
3.To proste, jak cokolwiek Ci nie pasuje: otoczenie, nastawienie, przeciwnicy, pogoda, cokolwiek jak i u złej baletnicy - schodzisz!!! Niekoniecznie w ogóle, ale przerwa 15-20 minut potrafi zrobić swoje. Były u mnie okresy, kiedy się do tego stosowałem, były okresy kiedy się nie stosowałem. Analiza wyników za te okresy jest miażdżąca, wyniki mam dużo lepsze robiąc sobie krótkie przerwy - SCHODŹ KU**WAAAAA!!! <--taki mały motywator
4.Regularna analiza zawsze była moją bolączką, nigdy mi się nie chciało, nigdy tego nie robiłem i zawsze wolałem grać. Teraz, gdy udało mi się znaleźć kolegę do wspólnej analizy i od momentu, gdy zacząłem pracować z coachem - wiem, że jest to podstawa i w sytuacjach kiedy masz ochotę na grę, a "przeszkadza Ci kant od spódnicy" rób analizę, ucz się, to naprawdę poprawia winrate. Zresztą widzę sam po sobie. Półtora roku temu grałem jeszcze NL50, rok temu NL100, 10miesięcy temu NL200, od 8miesięcy NL400. Od tego momentu zacząłem bardziej grindować i nauka może nie poszła w kąt, ale ograniczyłem jej efektywność. Downswing dobra rzecz zacząłem uczyć się na nowo - cel NL1000.
5.Nawyki - człowiek jest niewolnikiem swoich nawyków. I jest też sam sobie największym ograniczeniem i wrogiem: lenistwo, ego, zmęczenie, brak dyscypliny, przekonania, wartości...wszystko to może Cię ograniczać. Wyróżniłem to, ale nie jest to osobny punkt. Jest to element planowania dnia, utrzymywania kondycji, zdrowego odżywiania. Skoro jestem niewolnikiem ograniczonej liczby nawyków, ograniczonej bo doba jest ograniczona i jest jakiś limit, który możesz upchnąć - wybieram zniewolenie od tych, które są dla mnie EV+. O ich wypracowywaniu będę jeszcze pisał, bo jest to kwestia, która zajmie mi dużo czasu.
6.Jakoś otoczenia - chodzi mi tu o sprzęt, monitor, siedzenie, osobny pokój do gry, odpowiednia pogoda (odczuwam jak ma padać deszcz), pora gry (zeby np domownicy nie planowali odkurzać koło mnie jak gram). wszystko po to, aby się skupić i nie rozleniwiać. Po co? No cóż, efektywne wykorzystywanie czasu.
7.Efektywne wykorzystywanie czasu. To bardzo ważne, aby planować dzień. Jak go nie planuję oglądam seriale, wyszukuję nowe, po drodze obiecuję sobie, że oglądnę do końca i zajmę się tym co ważne i dzieje się tak od kilku lat. Jak planuję co mam zrobić przywołuję się do porządku. Zaczynam od najważniejszych rzeczy danego dnia i je realizuję. Po pierwsze jestem zadowolony z siebie, po drugie robię więcej, uczę się więcej i gram więcej. Mam też dużo więcej czasu dla swojej dziewczyny.
Będę wdzięczny za wszelkie uwagi od was w tej kwestii. 
Pozdrawiam,
Robmaf