Skip to forum
Notifications
Clear all

play or die tryin'

1,004 Posts
141 Users
11 Reactions
55.6 K Views
AceBestini
Joined: 09.11.2008

Staram się grać już jakiś czas. Może ze dwa lata. Wielu stara se wygrywać, ja od tych dwóch lat staram się grać.

Jestem na stażu w Biurze Prasowym Urzędu Marszałkowskiego. Nie lubię pracować i nie lubię zarabiać mniej niż typ ze "stopem" pod przedszkolem. Ale na szczęście bardziej niż nie lubię roboty lubię pieniądze (których i tak praktycznie nie mam na stażu). Prze**ane.

Pracuję, bo zacząłem pisać doktorat, a nie dają nam stypendium niestety. No i oczywiście pracuję, bo z pokera nie ma emerytury ;)...

Mam narzeczoną, Monikę. Jesteśmy razem ze cztery lata. Nie znosi pokera.

Do pracy mam daleko - wstaję o 5:10, wracam o 17:00. Jem, bla bla, i do książek na dwie godzinki siadam, tak do 20:00. Kładę się o 22:00. Te dwie godziny przed snem najczęściej mam dla Niej. Można sie przyzwyczaić. Sęk w tym, że kocham grać i przyzwyczajać się nie chcę.

Mam kilku ziomków na parę godzinek na sobotę. Wyobraźcie sobie, że chodzicie cały tydzień głodni i tylko w sobotę dają wam wagon Rafaello. No, czasem coś tam w tygodniu podjem: gryz jabłka w postaci paru S&G, gdy: patrz --> "Te dwie godziny przed snem najczęściej mam dla Niej", czy prawdziwe "kulinarne imieniny" gdy chwycę chorobowe. Monika nie jest problemem. Bez niej chodziłbym nie tylko głodny, ale także obdarty, brudny i chory. Ale jest jak jest i w dołku ssie przez cały tydzień.

No dobra. czasem zagram w pracy, gdy nikt nie patrzy, jakieś szybkie turbo. W weekendy gdy kładę się później od Niej, to później o jakieś 6 godzin spędzonych z kochanką - MTT. Otóż to: cashówki to nie mój typ, Sity to tylko ładne dupcie. Romansuję (częściej tylko platonicznie) z wielostołówkami.

Kiedy mam czas i nie mogę grać, czytam. W pierwszej kolejności książki do doktoratu (temat: Wpływ mafii na polityke Włoch i USA, czytam z przyjemnością), w drugiej - analizy rąk, artykuły, oglądam co się da. Harringtona wyrecytuję lepiej niż szóstoklasista Inwokację. Ale co z tego. Jestem k***a milionerem na bezludnej wyspie.

Nie wiem czy napiszę coś jeszcze kiedykolwiek. Niedługo do domu. Byle do piątej. A jutro Rafaello.


Reply
Quote
1,003 replies

zjebi*ty post kolego! pomimo, że wizja w nim dość ponura, to czytało się go z przyjemnością
nie łam się i dawaj radę, skoro lubisz grać to nie przestawaj, kiedyś przyjdzie i dla ciebie chwila kiedy będziesz mógł grać tyle, ile chcesz, a nie tylko tyle na ile pozwala ci czas i narzeczona ;)
Sam jestem zaręczony od ponad 2 lat, mam to szczęście, że nie mam żadnych "blokad" ani na pokera, ani na nic innego. Oczywiście nie wiąże się to z tym, że we wszystkim mam poparcie z jej strony, ale to, że poker jej nie odpowiada, nie przeszkadza mi w graniu, kiedy mam na to czas (a czasem nawet zamieniam narzeczoną na "kochankę", informując ja o tym, że dziś jem "kolację z szefem", która może się przeciągnąć w czasie i możemy się nie spotkać)

Czekam na więcej postów _thumbsup:


Reply
Quote
shin0bi69
Joined: 06.04.2008

Ładnie napisane:) Zycze powodzenia w walce z przeciwnosciami losu:)


Reply
Quote
artaveld
Joined: 05.02.2008

Moja kobieta nie dosc ze lubi pokera, to jeszcze sama mnie motywuje do gry. Czasami gdy gram sesje u niej to siedzi obok, przyglada sie i dopinguje :) Pociesza mnie po badbeatach i ekscytuje sie wygranymi spotami :D Takie kobiety tez istnieja ;)


Reply
Quote
AceBestini
Joined: 09.11.2008

Dla takiej soboty warto było przeżyć tydzień mroźnych podróży do stażowego wolontariatu. Pod Toruniem -14 stopni, więc w trzech parach spodni i czterech bluzach ubrałem najpierw przyszłym teściom choinkę przed domem. Potem - pokerowe delicje: zagraliśmy z 4 kumplami T.H.O.R.S.E.H.A., ośmiozmianowy mix poksa. Byłem jak dziesięciolatek, co wraca wieczorem na kolację po całym dniu ganiania za piłką i wkłada pełną michę risotto powiedzmy, by po kilku szybkich, napchanych wchłonięciach żałować, że się tak szybko najadł, bo to przecież takie dobre... Czyli: byłem tak uradowany grą, że nie grałem zbyt dobrze :rolleyes:
Tak jak myślałem, rozgrywka szła jak krew z nosa, bo żaden pokerstarsowy krupier nie zmniejszał nam blindów przy no limitach i nie wyrokował kłótni dot. hierarchii w 2-7. Ale mogliby mnie nawet nap*alać kijem po każdym rozdaniu, a nie czułbym bólu, delektując się przyczajonym dobieraniem do low w Studzie. Mógłbym płacić dychę za każde ukłucie w serducho, gdy trafiam seta na flopie. Pięknie...

Wieczorkiem siadłem na bwin akurat, nie wiem czemu, i zagrałem LuckyDollar. Zająłem czwarte miejsce. Ludzie! W swoim mniemaniu grałem jak profesor! Może poza ostatnią ręką, gdy z pocketem szóstek preflop Allin zagrałem na KK rywala, a stack podobny. Głupota. No, ale wołano mnie od pół godziny, bym zademonstrował przygotowane przed południem świąteczne iluminacje. Takie życie. Nie ma co wsadzać wysokich wpisowych, bo szansa, że na bubblu ktoś mnie zawoła do pomocy czy innego pierenia jest większa niż na polepszenie po flopie z OESD, flush draw i 2 overcards. Tak już jest.

Za chwilę siądę z Moniką do jakiegoś filmu. Chyba obejrzymy "Rozmowę" z Hackmanem i Cazale. Już to kiedyś widziałem, ale chcę to obejrzeć z nią. Monika jest najlepszym, co mnie spotkało w życiu. Jest fantastyczna. Szkoda, że kiepsko współgra z drugim w rankingu zajebistości pokerem. Wtedy nawet praca nie była taka dołująca. Muszę jutro znaleźć chwilę na parę S&G na Party. Bo w poniedziałek trzeba się obudzić w tej złej połówce życia. I przetrwać, by po raz kolejny z hibernacji beznadzieji obudzono mnie kodem: :spade: :heart: :club: :diamond:


Reply
Quote
Swist87
Joined: 01.02.2009

świetnie się to czyta ;) powodzenia !


Reply
Quote

medal1k ma poważną konkurencję, ba, dla mnie ten blog wygląda lepiej niż jego :) Weź jeszcze napisz kolego w jakim jesteś wieku, strzelam w 25-28 lat :P Keep writing :)


Reply
Quote
AceBestini
Joined: 09.11.2008

Nie jestem z siebie zadowolony, pisząc tutaj. Zastanawiam się, dlaczego to robię. Co chcą osiągnąć ludzie, którzy piszą tutaj blogi? Większość chce zaprezentować swoje dokonania, dzielić się wrażeniami z gry czekając na krytykę (nie mylić z krytykanctwem, na to nikt nie czeka z pewnością). To zrozumiałe i akceptowalne. A ja i blogerzy mojego pokroju? Gdybym miał siedemnaście lat, celem byłoby pewnie zgrywanie prosa przy pomocy dzielenia się refleksjami na temat rąk rozegranych jednak przez idoli na telewizyjnych high stakesach, wrzucanie jako swoich przemyśleń - fraz spisanych z książek władców bransoletek, tłumaczonych pokrętnie na google translatorze. Gdybym miał blisko czterdziestkę, na 90% byłbym przegranym człowiekiem, na 10% w dalszym ciągu miałbym lat siedemnaście. Mam lat 25. Nie mam co ze sobą zrobić? Nie - robota, doktorat, ukochana kobieta. Nie o mnie pisał dla dzieci Brzechwa.

Piszę, bo chcę podzielić się moją miłością do pokera. Nie do pieniędzy, nie do statystyk i zdecydowanie nie do ilości przedkładanej nad jakość.

Gdy miałem szesnaście lat, grałem w piłkę w juniorach czwartoligowych Czarnych Małdyty (Warmia). Gdy w pierwszym meczu z moim udziałem zremisowaliśmy 3-3 z Zalewem Frombork, byłem trochę zawiedziony wynikiem i swoją grą, ale uradowani boiskowi towarzysze uświadomili mi, że to ich pierwsze bramki od jedenastu spotkań. Nieźle. Nie mieliśmy treningów, klub był zadłużony. Nikt nie chciał nas trenować, bo dostawałby za wieczne porażki mniej więcej tyle, ile ja teraz na stażu (we wcześniejszych postach chyba dałem wyraz, jakie to grube bańki _frown:). Ja miałem olbrzymi zapał i serce do gry - cała ekipa była z Małdyt, ja dojeżdżałem rowerem 17 km. I wreszcie: z powodu zadłużenia, z klubu odeszło wielu piłkarzy i skład na czwartoligowy mecz pierwsza drużyna musiała uzupełnić młodymi. Załapałem się do grona trzech szczęśliwców.
Gdy sobie to przypominam.... Czułem się tak, jak Buena Vista Social Club w Carnegie Hall. To dla takiego zafascynowanego piłką młodziaka było jak sen: 1:1, kibiców co prawda niewiel, 86 minuta, każą mi wstawać, bo byłem szybki. W 89 minucie wsadziłem bramkę. Moment, w którym dwa razy starsi półzawodowcy (jeden z nich gra dziś w Polonii Warszawa) biegną, by mnie wysciskać... Radość, k***a, wszystkich... Byłem taki dumny! Byłem jak Maradona z Pucharem Rimeta, jak Fortuna w Sapporo! Żaden seks z żadna kobietą, żaden narkotyk nie był i nie będzie w stanie wydzielić dziesiątej części dopaminy, którą szesnastoletni blondyn został znokautowany dziewięć lat temu na małdyckim stadionie.
I tak się właśnie czuję trafiając seta na flopie, blefując gamblersko, kminiąc jakiegoś cud-reada. Ekscytacja umysłu, orgazm duszy, w ułamku sekundy od środka przechodzi bomba cieplna jakbym połknął Słońce. A twarz kamienna. Kocham to.

Teraz wyobraźcie sobie, że poker przegrywa w konfrontacji z Moniką. Wyobraźcie sobie, jak jestem szczęśliwie zakochany. Niestety, w blokach coraz częściej zostaje moja kariera naukowa. Ogarnę to.

Z tego postu wynika, że powinienem być szczęśliwy. Nie pomyślałem o tym :f_cool:. Heh, poprawiłem sobie humor. Dzięki Ci, blogu. Będę pisał dalej.


Reply
Quote

Mój faworyt co do bloga miesiąca :)


Reply
Quote

idą święta, pracy jeszcze tylko 2 dni (nie licząc dzisiejszego ;) )
Wtedy będziesz miał "długi weekend" i może znajdziesz choć chwilę na szybki romans, na "zdradę", o której nie dowie się nawet Monika :f_grin:


Reply
Quote
SamRadziwill
Joined: 23.01.2008

Genialne, keep it coming _thumbsup:


Reply
Quote
Swist87
Joined: 01.02.2009

Napisane przez pokermaster555
Mój faworyt co do bloga miesiąca :)
+1


Reply
Quote
AceBestini
Joined: 09.11.2008

Święta spędziłem na wsi, w domu rodzinnym. Porozrzucało nas po Polsce - zwykle dom stoi pusty - ale na Święta wracamy wszyscy. Mam urlop do końca roku; dziś przybyłem do Olsztyna, gdzie przywitam Nowy Rok.

Domem opiekuje się sąsiad; zimą, szczególnie taką, jak tegoroczna, ma najwięcej roboty - sprawdza, czy mroźny SubZero nie odniósł Flawless Victory nad bieżącą wodą, przepala w centralnym, by tenże MortalKombat hero nie przywitał nas w drzwiach. To stare mury, a w połowie miesiące termometr pieścił "minus piętnastkę".

Gdy 21 grudnia dojechałem na miejsce, było ciemno. Opatulony swetrami usiadłem na podłodze, pośrodku mego pokoju, i (w międzyczasie podrzucania do pieca) wyciągnąłem talię. Rozdawałem na dziewięciu, patrzyłem w każdy pocket i analizowałem: czy call, czy raise, czy fold, o ile i dlaczego z tej pozycji - taki Hold'em dla rozbitków na bezludnych wyspach. Gdy wszedł sąsiad, by zobaczyć, jak sobie radzę w dawno nie pełnionej przeze mnie roli majstra w kotłowni, i zobaczył mnie na podłodze z kartami, pomyślał pewnie, żem autystyczny. Ale cóż, wiejską mentalność dziwi prawie wszystko. Chociaż zawsze utożsamiam się z korzeniami.

Pamiętacie 90-letniego dziadka z WSOP'05 Main Event, który drżącymi rękoma zabierał karty poza stół? Wzruszają mnie takie rzeczy. Wspominałem wcześniej o członkach Buena Vista Social Club. Spełnianie marzeń dziecka to rzecz piękna, ale dla mnie z wieńczeniem żywota przez ludzi starszych, których dojrzewające przez dekady pragnienia zdają się z wiekiem skrywać pod skorupą zwątpienia i mgłą rezygnacji, nie mogą się równać.

Cenię w sobie opanowanie. Gdy stoicie spóźnieni w korkach i w wyniku nagłego hamowania jakiegoś nastoletniego żelusia w tuningowanym Golfie wylewacie wyśmienitą w takich chwilach kawkę z BP, nie omijając nogawek spodni - ilu z Was potrafi sobie powiedzieć: "Nerwy nie sprawią, że pojadę szybciej" i zachować spokój?
Nie, nie jestem żadnym warmińskim Dalajlamą, ale dość skutecznie staram się władać emocjami. Phil Ivey grając rękę wygląda jak posąg z brązu, ale gdy ktoś mu chluśnie w twarz bad beatem, brązowa forma pęka. Heh, żebym jeszcze grał choć 50% jego gry... _cool:

Jest jak jest. Nadchodzący rok będzie podobny. Przedłużyli mi staż do końca marca. Będę miał wymówkę, jeśli szybko odpadnę z FullHouse finału na Party. Że niby "muszę się wyspać"...

Szczęśiwego Nowego Roku Pokerowi Stratedzy!


Reply
Quote

i nawzajem szczęśliwego :f_thumbsup:


Reply
Quote
Kaczmarol
Joined: 24.09.2009

genialnie się czyta :D

Wczoraj nie zdarzyło Ci się romansować na starym mieście w Sphinxie w turnieju ?

Naprawdę szacunek !


Reply
Quote
AceBestini
Joined: 09.11.2008

Ace_Bestini raises all in...

Happy New Year!


Reply
Quote
AceBestini
Joined: 09.11.2008

Back to work. Dwanaście tygodni bez żadnych świątecznych przerw. Jeśli w którymś z postów brakowało będzie zrzędzenia na temat stażu wiedzcie, że to nie ja będę jego autorem ;)

Miałem nadzieję na sprawienie sobie wczoraj noworocznego prezentu w postaci ponad 38k $ w FullHouse finale na PP. Nadzieja jest rośliną trudną do wyplenienia. Można nie wiem ile odrąbać gałęzi i zniszczyć, a zawsze będzie wypuszczać nowe pędy.
Na tęczowym boardzie 3, 5, 7, T wtopiłem jak w życiu: moich dwóch chłopców owinęły sobie wokół palca kobiety na ręce rywala. Mogłem przewidzieć, że ma damy. Gdybym to zrobił, byłby to niezły laydown, bo maskował jak mógł. Uwierzyłem w AT i nie zostałem RTG-manem, a jednym z wielu. Po pierwszej godzinie 98 miejsce i stack bezpieczny, po drugiej - zagryziona warga i szlug na mrozie przed snem.

Ale nic to! Raz jeszcze: Nadzieja jest rośliną trudną do wyplenienia. Można nie wiem ile odrąbać gałęzi i zniszczyć, a zawsze będzie wypuszczać nowe pędy.

@Kaczmarol - szkoda, że nie dowiedziałem sie gdzieś o tym turku, bo z chęcią bym sie pojawił. Pełna obsada krupierska... To już nie byłby wagon Rafaello, a kokosowo-migdałowy ocean ambrozji!

Nie mam jakichś specjalnych oczekiwań związanych z nowym rokiem, nie kreślę postanowień, jak nie zwykłem tego robić w którychkolwiek pierwszych dniach stycznia tylko ze względu na ich miejsce w kalendarzu, ale mimowolnie czuję, że coś się kończy, a coś powinno sie zaczynać. I jakoś za każdym razem to przeświadczenie nastraja mnie nostalgicznie. Kiedyś zgrywałem optymistę, dziś jestem pogodzony ze swoją pesymistyczną duszą. Ale to nie powód, by kulić ogon w domowym kącie i skrywać pod papierową torbą odrzucaną przez cukierkowe społeczeństwo twarz smutasa, pozwalając uśmiechniętym twarzom zdobywać świat podłóg ludzkiej korzyści. Każdy jest częścią boskiej układanki, a bez niego to już nie są te same puzzle.

Zawalili mnie robotą. K***a! W każdej beczce miodu musi się znaleźć łyżka dziegciu, w tej mojej jest odwrotnie. Ale przecież wrócę do domu, by zagrać parę sitków na pocieszenie ;)


Reply
Quote
7zajac7
Joined: 13.12.2008

Świetnie się czyta:f_thumbsup:
Szczególnie spodobał mi się fragment o piłce:) historia podobna do mojej z tym że ja przeżywałem takie chwile niedawno, w ubiegłym roku:) taka radość podczas pierwszego meczu w seniorach, nieważne w jakich okolicznościach dostałeś się do składu, podczas chociażby jednej dobrej akcji jest nie do opisania.

tak trzymaj! Pozdrawiam ZajdeR:f_grin:


Reply
Quote
AceBestini
Joined: 09.11.2008

Żeby każdy wieczór dnia powszedniego był chociaż taki jak ten wczorajszy. Nie byłem wcale zmęczony, nie wytrzęsło mnie jak zwykle w cuchnącym brodnickim autobusie, gdzie atmosferę miksu nadmiernego ogrzewania i wrzeszczących licealistów po wuefie można by kroić nożem, tak jak mogliby to robić przed czterdziestu laty, gdy ten pojazd oddano pewnie do użytku. ;) Nie zemdliła mnie zjedzona zbyt późno (o jakieś 2 godzinki głodu) i zbyt szybko zarazem (w 4 minuty) obiadokolacja, notabene wyśmienita.

Parę przytulasów z Monią :P, "jak tam w pracy", "chcesz herbatki?"... fajnie. I do pokerka na momencik choć, by uszczknąć trochę zemsty i dowartościowania po smutnym końcu niedzielnego GrandFinal na PP. Sześć S&G w sumie - 3 Speed za 3$, 2 Table za 6$ i jeden za 11$. Wszystkie w kasie. I nie ważny (prawie) bankroll up, ważne samopoczucie. Bo jeśli o mnie chodzi, to sformułowanie "w długim okresie czasu" mnie nie dotyczy, bo takiego trudno doczekać z moją częstotliwością gry.

Chciałem podziękować za miłe słowa blogowych gości, nie spodziewałem się tu w ogóle komentarzy, myśląc, że to co piszę jest dla polemiki nieatrakcyjne, a i o opiniowanie czegokolwiek tu trudno, bo i rozdań nie wrzucam, i w ogóle jestem taki "pół-niedzielny". Długo w ogóle przekonywałem sie do gry online, bo kwintesencją oczywiście jest gra live - i oczy drugiego człowieka. I jego tempo oddechu. Parujące mózgi sieciowych wyjadaczy w kupionych za punkty czapeczkach netroomów, albo cwaniackie usposobienia lowelasów, którzy więcej czasu niż na trening i grę przeznaczają na uczenie się żetonowych tricków, by straszyć pseudoprofesjonalizmem. Sól tej gry. Rafa - k***a - ello!


Reply
Quote
kongobongo
Joined: 10.04.2009

Trzeba przyznać że poczytliwe te twoje "wypociny",
chętnie poczytam dalej :f_thumbsup: :f_thumbsup: :f_thumbsup:


Reply
Quote