Dzisiaj po pierwszej powaznej sesji z NL50 uradowany postanowilem rozpoczac mojego bloga. Juz wczesniej kilkukrotnie sie do tego przymierzalem, ale jakos zawsze brakowalo czasu czy zaciecia. Dzisiaj po dosc udanej sesji postanowilem zakonczyc gre i nie kusic losu, a wygrana rozradowala mnie do tego stopnia, ze postanowilem podzielic sie swoim szczesciem z uzytkowanikami forum :). Dzisiejszy post bedzie mial forme retrospekcji i opowiem jak budowalem swoj bankroll.
Wstep
Moja przygoda z pokerem rozpoczela sie 3 lata temu na wakacjach. Znajomi grali w holdema na miedziaki i postanowilem sie dolaczyc. Gra byla naprawde wciagajaca i polowa wakacji byla wypelniona wlasnie gra w pokera (gralismy pot limit). Ogolnie po 2 tygodniach wyszedlem ok. 2zl do przodu :D. Pozniej kilka razy z kumplami na uczelni tez gralismy na miedziaki. Pozniej wkrecilem sie we freerole i co kilka dni gralem freerola na bet365. Kilka razy udalo mi sie dojsc do platnych, ale dosc szybko ta kase sprzeniewierzylem. Na kolejne wakacje juz wybralem sie z zestawem zetonow, ale gra na zetony byla mniej emocjonujaca niz na miedziaki, aczkolwiek tez sporo czasu przy niej spedzalismy.
Po wakacjach moj znajomy, ktory juz od jakiegos czasu siedzial w pokerze polecil mi stronke, dzieki ktorej otrzymalem 50$ na start na party poker. Gralem bez zadnych przygotowania i bez zadnych taktyk. Na poczatku udalo mi sie troche zarobic, ale moja gra opierala sie glownie na szczesciu. Skakalem po limitach jak szalony, z bankrollem 80$ wbijalem na NL25 i tlumaczylem to tym, ze raz udalo mi sie wygrac all-ina. Z czasem jednak stracilem wiekszosc pieniedzy i odpuscilem gre w pokera. Minal kolejny rok i zaczalem grac resztkami tych pieniedzy i z 20$ zrobilem prawie 100. Juz je mialem wyplacac, ale chcialem dobic do 100 i skonczylo sie tragicznie, bo na koniec sesji zostalo mi 10$, ktore postawilem na jakis kuponik eliminacji do euro.
W grudniu poker po raz kolejny odzyl we mnie. W rozmowie ze znajomymi na ircu zeszlismy na temat pokera i staralem sie wytlumaczyc ludziom, ze gra w pokera rozni sie od obstawiania meczow tym, ze w pokerze duzo wieksza role odgrywaja umiejetnosci gracza. Co prawda dziwnie to brzmi w ustach czlowieka, ktory raczej tracil, ale zdawalem sobie sprawe, ze nie mam umiejetnosci na dobrym poziomie, zeby grac w pokera i nie zaglebialem sie poza freerolami, poniewaz uwazalem, ze mam do tego zbyt slaba psychike. Po jakims czasie od tej rozmowy znajomy, ktory bral udzial w tej dyskusji dal mi linka do pokerstrategy, pomogl rozwiazac quiz (przyznaje sie, nie czytalem artykulow
) i pozostalo czekac na druga szanse rozpoczecia przygody z pokerem.
Rozdzial 1 - styczen
Startowe 50$ dostalem w ostatnich dniach grudnia. Od razu zaczalem od no limit BSS, bo fixed limit mi nie odpowiadal, a w sss nie widzialem wiekszego sensu. Pierwsza sesja datuje sie na 30 grudnia i po 27 rozdaniach wyszedlem z 11$ na plus. Przez kilka dni gralem na jednym stole, zeby sobie przypomniec z czym tego pokera sie je. Tym razem juz poczciwie gralem na NL10, ale wciaz bez wiekszego zaglebiania sie w artykuly. Jednak doswiadczenie zdobyte podczas poprzednich prob z pokerem mimo wszystko w jakis sposob procentowalo. Wiedzialem, ze musze czekac na mocne karty i grac je agresywnie. Ogladalem rowniez troche zawodow pokerowych i kilkukrotnie kultowy dla mnie film - "Hazardzisci" :P. Po kilku dniach gralem juz na 2 stolach. Pierwszy tydzien byl bardzo dobry i udalo mi sie podwoic swoj bankroll. Jednak szczescie nie trwalo dlugo i podczas jednej sesji stracilem az 20$, a nastepnego dnia 25$ i praktycznie wrocilem do punktu wyjscia. 3 dniowy odpoczynek i juz pierwsza sesja zakonczona wynikiem 2.5BI do przodu i wtedy przyszedl pierwszy powazny downswing i 7 BI w plecy. Koniec koncow zostalo mi marne 30$. Pomyslalem sobie latwo przyszlo latwo poszlo.
Odstawilem na kilka dni pokera i zaczalem znowu spokojnie grac na 2 stolach, ale wygrane sesje przeplataly sie wciaz z przegranymi i tak sie motalem przez 2 tygodnie, aczkolwiek bankroll sie powiekszal. W tym okresie rowniez zaczalem wklejac swoje rozdania na forum i musze powiedziec, ze analizy bardzo usprawnily moja gre. Nauczylem sie poprawnie betowac, tak zeby inni nie drawowali i pasowali ze slabymi kartami, kiedy ja posiadalem mocne. 25 stycznia mialem ponownie 100$. Ten dzien byl dla pamietny jednak z innego powodu. Wtedy to pierwszy raz wzialem udzial w platnym turnieju, a jakiego wynik byl dla mnie niezwykle zaskakujacy.
Ten turniej byl punktem zwrotnym w mojej krotkiej "karierze" pokerowej. Potezny zastrzyk gotowki do mojego bankrolla pozwolil ustabilizowac moja gre. Co ciekawe to drugie miejsce to duzo bardziej wynik przypadku niz moich umiejetnosci, bo musze powiedziec, ze mialem mnostwo szczescia w tym turnieju (przykladowo gdzies tak kolo 40 miejsca blind juz mnie zjadl i zmusil do wejscia z 87 i jak sie okazalo wygralem to rozdanie. Do finalowego stolika wchodzilem z najmniejszym stackiem i liczylem tylko na to, ze ktos odpadnie przede mna i znowu identyczna sytuacja blind zmusza mnie do all ina ze smiesznymi kartami i znowu wygrywam. Gdy zostaly 4 osoby all in z qj wyeliminowal 2 i bylem juz w pierwszej dwojce, a co smieszniejsze mialem 2x wiecej zetonow od przeciwnika. Jednak kilka foldow na pre flopie i zaprzepascilem cala przewage zajmujac drugie miejsce, z ktorego i tak bylem bardzo szczesliwy. Co ciekawe od tego czasu gralem wiele turniejow i tylko 2 razy udalo mi sie dojsc do platnych miejsc :).
Bankroll 250$ gwarantowal mi juz bezpieczenstwo i nie musialem sie bac, ze jeden dzien moze zjesc mi caly bankroll. Ogolnie styczen zakonczylem z bankrollem 300$.
Rozdzial 2 - luty
Po kilku dniach lutego postanowilem wejsc na NL15. Pierwsza dwugodzinna sesja na tym limicie zakonczyla sie zarobkiem w wysokosci 5$. Nie potrafilem sie zupelnie odnalezc na nowych stawkach. Jednak postanowilem probowac dalej. Popytalem o kilka rad przy zmianach limitow, a takze zaczalem czytac forum. W polowie lutego przyszedl kolejny downswing i podczas jednej sesji stracilem 60$ - na wszystkich 7 stolach, ktore odwiedzilem podczas niej mialem wynik ujemny. Dzien wczesniej stracilem 20$, a dzien pozniej kolejne 25$ co wyraznie uszczuplilo moj bankroll, ale i tak mimo tej straty bylem 50$ na plus w polowie lutego. Te 3 sesje strasznie zmienily moja gre w sensie negatywnym. Wrocilem na NL10, ale tam i tak tracilem, przez co w moja gre wdarl sie jeszcze wiekszy chaos i zaczalem grac bardzo bojazliwie. Balem sie grac nawet z takimi kartami jak AA. Stwierdzilem, ze NL10 zupelnie mi nie pasuje, ze wzgledu na zbyt duza ilosc graczy wchodzacych ze wszystkim i wrocilem na NL15 to byla bardzo dobra decyzja. Gralem na poczatku bardzo bojazliwie, wygrywajac w kazdej sesji 1 do 5$, ale z kazda sesja na plus nabieralem ponownie co raz wiekszej pewnosci siebie. Od 15 lutego do konca miesiaca nie przegralem juz zadnej sesji konczac kilka na poziomie 2 BI, co uznawalem za bardzo dobry wynik. Warto dodac, ze w tym czasie kupilem sobie rowniez panoramiczny monitor, dzieki czemu z 4 stolow moglem przesiasc sie na 6. Ogolnie na koniec lutego moj bankroll oscylowal w okolicach 500$ co mozna bylo uznac za niezly wynik, poniewaz wciaz widoczny byl progres.
Rozdzial 3 - marzec
Marzec zaczal sie bardzo niepozornie. Powodem tego byl brak czasu na pokera, poniewaz udalo mi sie dorwac fajna prace, mianowicie montowanie slubow i wesel, wiec wolny czas poswiecalem temu badz co badz rowniez dosc dochodowemu jak na studenta zajeciu :). Dopiero 6 marca rozegralem powazniejsza sesje i niestety nie byla ona zbyt szczesliwa i zakonczyla sie strata 40$. Dzien pozniej jednak odrobilem ta strate z nawiazka i ustanowilem swoj rekord 4BI podczas jednej sesji. Mija dzien, a ja ponownie trace 50$, po czym odrabiam 35. Nie podobalo mi sie takie wachanie bankrolla i ponownie zaczalem wklejac swoje rozdania do oceny na forum. Krotka przerwa od pokera i w polowie miesiaca zaczalem znowu dosyc ostro grac. Moja gra od tego momentu sie niesamowicie ustabilizowala. Przez 18 dni mialem tylko jedna sesje na minusie (4 BI w plecy), a poza tym wszystkie do przodu srednio na poziomie 2BI. 23 marca mialem rekordowa sesje zakonczona 75$ na plusie. Pod koniec marca przekroczylem magiczna bariere 1000$. W marcu na NL15 spotykalem sporo osob z forum. Szczegolnie z dwoma z nich dobrze mi sie rozmawialo - Loveinkate oraz kfas. To wlasnie z kfasem bardzo czesto pod koniec marca spotykalem sie na stole (praktycznie przy kazdej sesji
) i usilnie zaczal wyganiac mnie na wyzszy limit (fakt faktem, troche sie zasiedzialem na tym NL15
). Magiczna sume tysiaca dolarow przekroczylem dokladnie w swoje urodziny 29 marca ![]()
Magiczny tysiak
Z nocki 30 na 31 marca postanowilem pojsc za rada kfasa i sprobowac gry na NL25. Wczesniej oczywiscie juz kilka razy wchodzilem na NL25, ale wszystkie proby konczyly sie fiaskiem i wychodzilem na 0. W kazdym razie z sesji 30 marca na NL25 wyszedlem szczesliwy majac 30$. Postanowilem od razu sprobowac gry na NL50. I odpalilem sobie asekuracyjnie 4 stoly. Nie bylem jednak jeszcze przygotowany na to psychicznie i stawki mnie przerazaly, przez co pasowalem w sytuacjach w jakich bym nie robil tego na NL15. Drawowanie za kazdym razem mnie strasznie bolalo, ale usmiech na ustach wywolywaly wygrywane pule. Na koniec dostalem KK i szczesliwie mi sie udalo wygrac pule 110$ i wyszedlem na koniec sesji 1BI do przodu. Stan bankrolla na koniec marca - 1080$.
Rozdzial 4 - kwiecien
Na kwiecien zrobilem sobie postanowienie, zeby zdobyc platynke na PS, wiec postanowilem grac codziennie. Wiadomo, ze NL15 nie sluzy zbytnio nabijaniu punktow, wiec zachecony sukcesem dnia poprzedniego wkroczylem na NL25. Mansion zrobilo sobie jednak prima aprilis i zaliczylem poteznego downswinga. Pierwsza kwietniowa sesja zakonczyla sie strata 84$. Psychicznie bylem przygotowany do stawek z NL25, ale raz ze mialem troszke pecha i mnostwo wygranych rozdan przegrywalem na riverze (pamietna przegrana AA vs AK), a dwa ze gra ludzi z mansion na NL25 zupelnie mi nie podchodzila. Wchodzili z kartami typu 7 2 nawet przy mocnych raisach na pf i callowali do konca majac jedna pare, po czym dochodzilo im druga karta na riverze. Wstalem rano, ale przerznalem niestety kolejne 25$, a w wieczornej sesji kolejne 50$, takze 1 kwietnia z NL25 nie zostanie zapamietany zbyt milo, poniewaz stracilem 160$ po rozegraniu okolo 2000 rozdan. Malym pocieszeniem byl fakt zgromadzenia 150 punktow PS za ten dzien :P. Decyzja nie mogla byc inna jak powrot na NL15. Po wejsciu na ten wlasnie limit czulem sie jak w raju. Wszystko wydawalo sie takie proste i pierwsza sesja zakonczyla sie 3 BI do przodu. Nastepny dzien to jednak byla kontynuacja downswinga i stracilem znowu 50$ tym razem na NL15. Po downswingu jednak zawsze przychodzi upswing ;] - 4 kwietnia byl tego dowodem. Karta po prostu szla idealnie tak jakby pokerroom chcial mi sie zrewanzowac za te pierwsze dni kwietnia i nawet gdy mialem KK vs AA i przeciwnik dostal seta udalo mi sie dodrawowac do strita ;o. Ogolnie ten dzien zakonczyl sie rekordowym wynikiem 155$ do przodu rozbitym na kilka sesji.
Jako ze udalo mi sie odbudowac bankroll i przekroczyc bariere 1100$ postanowilem troszeczke poeksperymentowac. Odwaznie odpalilem 6 stolow z NL50 i zaczalem grac tak jakbym byl na NL15. Staralem sie nie zwracac uwagi na pieniadze tylko na gre. Oczywiscie latwo sie mowi trudniej wykonac i przy mocnym raisie na pre flopie zdarzalo mi sie pasowac z AQ. Na razie sesje na NL50 gralem bardzo asekuracyjnie. Pierwsza 40 minutowa zakonczyla sie zarobkiem 23$ co mnie w sumie cieszylo, bo nie bylem stratny. Po godzince postanowilem podejsc drugi raz. Poczatek nie byl zbyt optymistyczny, bo po dosc pechowym rozdaniu stracilem 20$, ale po 3 rozdaniach bylem znowu na 0, zeby ponownie przegrac kilka rozdan. Ogolnie bylem juz -60$ do tylu i zaczynalem powoli zalowac decyzji o wejsciu na ten limit, ale z drugiej strony z minuty na minute czulem sie co raz pewniej. Ogolnie gra na NL50 spodobala mi sie z tego powodu, ze jest bardzo podobna do NL15, czego nie moglem powiedziec o NL25.
Gracze na NL50 nie wchodza juz z byle jakimi kartami i nie daza do jak najszybszego all ina co czesto sie zdarza na NL25 i na NL15 rowniez. Co prawda jest troche drazniacych shortow, ale gra sie bardzo przyjemnie i gra jest dosc przejrzysta. Trafilem przez 2 godziny gry tylko na szalencow, ktorych na szczescie udalo mi sie "ogolic" :). Wracajac do drugiej sesji mimo straty 60$ gralem dalej i sukcesywnie zaczalem odrabiac strate. Gralem caly czas swoje stylem podobnym do NL15, czyli agresywnym z mocnymi kartami, tak zeby zmusic przeciwnika do jak najszybszego zlozenia kart i bez zadnej wiekszej puli (najwieksza chyba 20$) odrobilem strate i po poltora godzinnej sesji wyszedlem cale 7$ na plus :P. Ostatnia sesje zagralem po magazynie orange ekstraklasa. Juz pierwsze rozdanie okazalo sie bardzo szczesliwe i wygralem pule 40$ KK vs Q9. Gosc callnal raise 6xbb na pre flopie i pozniej callowal z top pair dziewiatek :D. Ogolnie sesja trwala zaledwie 22 minuty i zakonczyla sie wynikiem 54$ do przodu. Nie chcialem dalej kusic losu, wylaczylem pokera i zaczalem pisac ten pamietniczek :D. Stan bankrolla na dzien dzisiejszy wynosi - 1193$ i mam zamiar go nadal powiekszac :).
Czy bede gral dalej na NL50? Mimo niezlych wynikow jak na razie i faktu, ze dosc przyjemnie mi sie tam gra, to jednak trafienie bad beata juz jest bardzo bolesne, a kilku z rzedu co przeciez sie zdarza wrecz wydaje sie byc zalamujacym :D. Przeskok z NL15 do NL50 jest ogromny i to jest dodatkowy minus. Z drugiej strony chcac polepszac swoje umiejetnosci powinienem grac na wyzszych limitach. Oczywiscie kieruje mna tez "rzadza pieniadza" :P. Na NL50 nawet przy 1BI do przodu mam wiekszy zarobek niz przy 3BI na NL15. Sadze, ze mimo wszystko jutro ponownie wkrocze na stoliki NL50 i bede dalej sie aklimatyzowal, a jak zaczne tracic to wroce na NL15 (bo od NL25 jednak na pewno bede trzymal sie z daleka - nie mam nerwow
) i zaczne odrabiac powoli strate. Co prawda gra na NL15 byla dla w miare dochodowa, ale poker nie jest i raczej nie bedzie nigdy moim glownym zrodlem zarobku, wiec moge sobie pozwolic poki co na poeksperymentowanie ;].
