Pewnego słonecznego, morderczo upalnego dnia, za kilkoma dźwigami, za tonami stali miało miejsce przełomowe wydarzenie, które początkowo zlekceważone odbija się głębokim echem w życiu początkującego pokerzysty, jak i młodzieńca wkraczającego w dorosłe życie.
Po kilku dniach akordowej pracy na szlifierce w jednym ze stoczniowych zakładów trójka niezadowolonych, spoconych szlifierzy z ostrym makijażem z opiłków stali oraz świszczącymi oddechami, które potrafiły swoim dźwiękiem burzyć mury, zdjęła nonszalancko gogle, zrzuciła maski i rękawice rozpoczynając parogodzinny strajk. Wszyscy w oczekiwaniu na szefa wszystkich szefów usiadła na schodach przy wejściu do szatni pracowniczej dumnie wypinając klaty, przy okazji sprowadzając na siebie rozmarzone spojrzenia reszty robotników. Godziny mijały - jeden z nich, nie do końca zrównoważony emocjonalnie wymalował nawet kredą obraźliwe malunki, które pozostali pośpiesznie zamazywali. Wszystko to, wydawałoby się codziennością, każdemu raz na jakiś czas uderza woda sodowa do głowy... jednak to nie był dzień jak co dzień. Niezrównoważony strajkujący z białym proszkiem u wlotu nozdrzy przerywa swój akt wandalizmu. Jego głos cichnie, on sam stygnie w bezruchu wzbudzając przy tym zaniepokojenie reszty. Po minutach stagnacji i grzebania w kieszeni wyciąga trzy małe, srebrne kulki, po czy dzieli się nimi z dwójką kompanów w niedoli.
- To szą czy magiczne kulky szczenścia. Jedna dla mnie, druga dla Ciebie i czecia tesz dla Ciebie - oznajmił z tajemniczym uśmiechem. Dwójka zdziwionych robotników zerknęła ze zmieszaniem na trzymane w dłoniach kulki po czym zbadała jeszcze raz obecność białego proszku pod nosem.
- Dobra, dzięki - odrzekł jeden po czym szykował się do ciśnięciem w siną dal dziwnym prezentem.
- Nie! Oszalałeś! To jest magiczna kulka szczenścia! Jeśli bendziesz jom nosił ze sobom, zawsze bendziesz miau szczenście! Kiedy bendziesz szlyfowau, stal pod Tfojom tarczom szlyfierskom bendzie siem idea... idea... ideaaalnie uginała! Jeśly bendziesz miau sesje na studiach, zawsze zdasz na szóste!
- Na studiach nie ma szóstek - odparł jak dotąd nic nie mówiący kompan.
- No to piontke! - odparł dumnie niezrównoważony, po czym powrócił do swoich ekspresyjnych i niecenzuralnych malowideł na ścianach.
Już w kilka chwil po tym, ekhem, mistycznym wydarzeniu dwójka nieświadomych zapomniała o kulce - kto by przecież wierzył w takie brednie, zwłaszcza jeśli wygłasza je ktoś mający białą substancję pod nosem... a na pewnie nie było to mleko.
- Zaraz podaję Ci linka, klikasz na niego, zakładasz konto na PokerStrategy. Jak to zrobisz to napiszę Ci co dalej.
- kk, gotowe.
- Oczywiście wpisałeś swoje dane? :>
- Nie, ojca, a co? Pewnie, że swoje, aż tak głupi nie jestem ![]()
- Dobra, teraz odpalasz dział strategia i uczysz się tego - uczysz, nie czytasz tylko uczysz. Później mi za to podziękujesz.
- Eh, no dobra jak mus to mus.
- Później rozwiązujesz quiz, na jego rozwiązanie masz godzinę i chyba pięć podejść. Nawet jeśli czegoś zapomnisz, to możesz to odszukać. Jak to zrobisz, znowu daj znać.
- Gotowe, teraz z tego co wyczytałem muszę wybrać platformę i wpisać BonusCode tak?
- Zgada się, tylko nie pomyl.
- A na jakim sofcie grasz? Ten taki niebieski wyglądał przyjaźnie.
- Titan Poker. Sam na nim gram, polecam.
- Dobra, zakładam.
Pełen entuzjazmu żółtodziób zabrał się do zakładania konta. Dokładnie sprawdził BonusCode, dokładnie wpisał dane.
- Bułka z masłem - pomyślał uśmiechając się tryumfalnie do siebie - Teraz pozostaje tylko czekać na bonusowe 50$ i dołączyć do setki najbogatszych ludzi w Polsce.
Godziny przeradzały się w dni, a po bonusowej wpłacie ani widu, ani słychu. Niecierpliwy zapaleniec zaczął z rumieńcami na twarzy i zaciśniętymi zębami przeglądać stronę PokerStrategy czy aby na pewno zrobił wszystko dobrze.
- Idiooootaa! Nie wpisałem numeru ID z Titana - zaśmiał się nerwowo do siebie powoli odpływając w fotelu. Zamaszystym ruchem myszki kliknął na ikonkę z wielki "T", zaznaczył swój numer ID, wystukał CTRL + C po czym, tchnięty chęcią popatrzenia ostatni raz na swoje zerowe saldo na koncie, wpisał hasło aby się zalogować.
- WTF! - głośny okrzyk zagrzmiał w murach stuletniej kamienicy - Spokój, spokój, to tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności - wmawiał sobie usiłując opanować ręce garnące się do ostrych przedmiotów. Niczym w filmach hakerskich jego monitor zapełnił się setkami okienek w poszukiwaniu odpowiedzi na zaistniałą sytuację.
Po dwóch dniach otrzymał odpowiedź od supportu Titana. Bardzo dyplomatycznie wyjaśnili problem wcale go nie wyjaśniając, podali nowy numer ID.
- Gitara, teraz mogę wpisać ID. Trochę się naczekałem, to parę dni do otrzymania 50$ bonusa mnie nie zbawi - powiedział w myślach zadowolony. Wpisał swoje ID i w spokoju ducha czekał na dolary.
- WTF! - tym razem kamienica niemalże wyskoczyła z fundamentu. Ostre przedmioty tym razem same wędrowały do dłoni. Pierwszy był nóż który gładko darł tapety której kawałki dobrze wypełniły wnętrze komputera amortyzując przy tym upadek z drugiego piętra - komputera i pechowego właściciela. Wizja ta pozwoliła mu się uspokoić i nabrać dystansu. Okazało się, że w jakiś sposób jego bonuscode nie został aktywowany i o bonusie na Titanie, który bardzo przypadł mu do gustu może zapomnieć.
- Cóż, najwyraźniej tak miało być. Widocznie poker jest nie dla mnie - odetchnął. Bardzo szybko przekonał się, że się mylił. Osoba, która wskazała mu ścieżkę teraz zawierzyła mu, ofiarując owe startowe 50$.
- Podstawy znasz. Graj według nich. Jak zbudujesz bankrolla przechodź na wyższe stawki. Jak będziesz gotów, to porozmawiamy o spłacie. Szybko zdobędziesz brąz, przerób nowe artykuły dokładnie i bądź cierpliwy. Kasa przyjdzie z czasem.
I tak się też stało. Po dwóch dniach pieniądze były na jego koncie TitanPoker, a on powoli zaczął budować kapitał. Dzięki dyscyplinie i małej częstotliwości odchyłów od strategii szybko zdołał podwoić kapitał... paradoksalnie dzięki odchyłom. Parę gier S'n'G NL FR SuperTurbo, gdzie wystarczy mieć odrobinę szczęścia, głowę na karku i cierpliwość szybko zwiększyło saldo na jego koncie. Zarozumiale nabijał się z ludzi, którzy wybijali się nawzajem, gdy on spokojnie siedząc dochodził do finałowego stołu, przez co z wysoką nadwyżką zwracało mu się wpisowe. Oczywiście dzięki upswingowi początkującego ugrał także dużo na swoim ulubiony FL FR 0,10/0,20... przez co zaczął popełniać więcej błędów, tracąc dużo dolarów i nerwów. Dobrze odzwierciedla to stos pustych paczek papierosów piętrzący się na jego biurku.
Na szczęście dość szybko nadszedł go czas refleksji. Ponowne, kilkukrotne przestudiowanie artykułów na PokerStrategy i rozsądna gra powoli znowu wyprowadza go na prostą.
Po kilku dniach gry ze zniecierpliwieniem zaglądał do działu "Strategia", aby móc przestudiować nowe artykuły. Jednak brązu nie było na horyzoncie. Co chwila powstrzymywał monotonne "WTF!?" cisnące się na usta. W końcu, dzisiaj, postanowił zasięgnąć porady w supporcie PokerStrategy. Po tym wszystkim nie miał siły już się denerwować. Okazało się, że nie dość, iż nie otrzymał bonusa na Titanie, jego punkty SP nie będą naliczane. Stanął przed ciężką decyzją zmiany softa, którego użytkowników tak bardzo polubił.
PartyPoker. Nowy etap w jego zaledwie kilkudniowej karierze nowicjusza. Z niesamowitą niechęcią zakładał konto, jednakże z wielkim zapałem przez 15 minut sprawdzał poprawność wpisanego BonusCode. Teraz pozostaje mu jedynie czekać na przelew - czekać, z nadzieją, że w najbliższym czasie jedynie badbety i zadziwiające szczęście fishów przyniesie mu na usta zwrot: "WTF!?"
Po tym wszystkim zaczął zastanawiać się, dlaczego tak się stało, dlaczego jego początek musi być taki zagmatwany? A może to on jest totalnym osłem i sam jest winny tej sytuacji? Jeśli nie ma szczęścia już teraz, przy samych formalnościach, to czy będzie miał szczęście w pokerze, które też odgrywa pewną rolę? A może to siły nadprzyrodzone starają się go zniechęcić, bo gdzieś tam u góry, na stole Pokerowych Bogów gdzie rozgrywane są losy naszych rozdań, wiedzą, że jeśli zacznie grać, sam kiedyś zasiądzie przy owym stole? A może potrzebny jest mu jakiś przedmiot, który przyniesie mu szczęście. Czekaj, czekaj, przecież... WTF! Kulka szczęścia!
Uff, po tych wszystkich frustracjach musiałem w końcu wylać to z siebie, a blog wydawał mi się idealną formą przekazu
Jeśli przez całą "karierę" będę miał takie perypetie, to przynajmniej jak dla mnie zapowiada się ciekawie ![]()
PS. Jestem kompletnie zielony, a co za tym idzie jak na razie nie będę zamieszczał rozdań czy posługiwał się zbytnio żargonem pokerowym, bo szczerze mówiąc opornie wchodzi mi zakuwanie pojęć. Wolę się ich uczyć w praktyce, a z tego co zauważyłem filmiki treningowe są idealne - nie znam pojęcia, sprawdzam, zerkam na stół i zapamiętuję. Także jak na razie będzie narracja, w miarę rozwoju będę komplikował sprawę ;]