Wczoraj moja dziewczyna mowi: "Kochanie, zrobmy sobie taki spokojny wieczor na luzie, zrobimy pizze, wypijemy piwko, obejrzymy film, moze zagramy w pokera". Odpowiadam: "Kotku, ale wiesz, ze dzisiaj jest piatek, na stolikach duzo pijanych leszczy, ide dzis na rybki, ale miedzy sesjami bede robil sobie dlugie przerwy". Ona na to: "OK, to moze pokazesz mi gdzie tam sie klika, to bedziemy sobie robic sesje na zmiane, raz ty, raz ja, nauczysz mnie grac w pokera". Jak dla mnie swietny pomysl, zawsze chcialem wychowac sobie pokerzyste, probowalem kiedys z 12-letnim bratem, ale mama mi zabronila
Ale oczywiscie rozsadek gora: "Agus, ale zaczniesz od NL2, to gra na grosze, ale dobra, zeby sie nauczyc". Placz i zgrzytanie zebow: "To ile ja wygram??? Ja chce grac na tych stawkach co ty!!!". Mowie: "Skarbeczku, bedziemy w tym programie do wykresow (PT3), obserwowac Twoja gre i jak bedziesz wygrywala, to zaczniesz wchodzic na wyzsze stawki, a ja Ci doloze kapital, na razie daje Ci 20$".
Po pierwszym dniu jej potyczek na NL2 niesamowity wynik -175 BB/100. Nie dala sie przekonac, ze nie wszystkie karty w kolorze nadaja sie do gry, ze dwie pary to nie zawsze dwie pary, ze kickery sa wazne, ze para parze nie rowna, a z gutshotem sprawdzila grubego pusha na turnie.
I jeszcze teksty: "Patrz, gdybym Cie nie posluchala, to mialabym pare!"
Ale udalo mi sie ja przekonac, ze 3 karty po kolei to nie jest "prawie strit" ![]()
♠_cry:
Musialem sie wyplakac, ale zrobie z niej pokerzystke... Nie poddam sie tak latwo.
