Czy Flip & Go jest profitowe?
Czy nowy format od GGPoker jest na tyle atrakcyjny dla graczy rekreacyjnych, że grinderzy są w stanie na nim zarabiać nawet pomimo towarzyszącej mu od samego początku gigantycznej wariancji.

W ubiegłym tygodniu wypróbowałem nowy format Flip & Go od GGPoker i doszedłem do wniosku, że zyska on wielką popularność. Zgadza się, pierwsza faza wydaje się czystym hazardem, ale dla mnie, osoby która nie przepada za długimi sesjami, za to lubi grać końcówki turniejów, te turnieje zdecydowanie przypadły do gustu.
Założyłem też, że mimo iż pierwsza część opiera się wyłącznie na szczęściu, to fakt, że przyciąga to bardzo wielu hazardzistów, czyni ten turniej profitowym, dla tych, którzy w końcowej fazie rozumieją ICM. W związku z tym porozmawiałem z guru PokerStrategy w aspekcie ICM właśnie. Collin Moshman stwierdził tak:
Biorąc pod uwagę flip na samym początku i 5% rake'u na większości stawek, przewaga w tych turniejach jest bardzo ograniczona. Po stronie plusów można wymienić to, że poziom w nich wydaje się bardzo niski i jest potencjał na popełnianie ICM-owych błędów nawet podczas wkupowania się. W związku z tym jak najbardziej uważam, że można na nich zarabiać.
Odrzucanie kart wciąż opiera się na umiejętnościach
Spodziewałem się, że etap flipowania będzie zwykłą rzeźnią, ale kiedy je zagrałem, okazało się, że towarzyszy mu dużo poważniejsze podejmowanie decyzji, niż mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Odrzucanie karty i znanie kart innych graczy sprawia, że trzeba dobrze rozumieć koncepty equity i blockerów, by uniknąć poważnych błędów. Dobrze wam znany Dara O'Kearney już uczy grać nowy format, jednocześnie zgadzając się ze mną:
W fazie flip jest mniej hazardu, niż może się niektórym wydawać. Wszystko z powodu tego, że trzeba odrzucić jedną kartę, jednocześnie znając trzy karty trzymane przez każdego innego gracza. Od razu wiemy, jak dużo naszych outów jest martwych i to powinno wpływać na naszą decyzję. Dużo graczy popełni błąd, wybierając po prostu najmnocniejszą rękę startową w próżni, nie biorąc pod uwagę, jaki ma ona potencjał w danym rozdaniu.

Strategia wkupowania się jest wszystkim
Porozmawiałem też z Darą o strategii samego wkupowania się, w końcu do etapu Flip Out można przystąpić ze stackiem o wielkości od jednego do nawet dziesięciu startowych. Duży stack zwiększa oczywiście prawdopodobieństwo przejścia do kolejnej rundy, mały stack maksymalizuje z kolei ROI. Który jest w takim razie lepszy?
Uwierz lub nie, ale to, za ile buy-inów powinno się wkupować, jest nawet ważniejszym rozważaniem strategicznym, niż to, jaką kartę powinno się odrzucić. Wkupienie się za większy stack jest lepsze, ponieważ GGPoker równoważny stacki na stołach, co zmniejsza ICM-ową karę za większe wkupne. Bonus wynikający ze złapania mocnego, 3-kartowego układu, również będzie miał dużo większy efekt na 10x stacku, po wygraniu etapu flipowania.
Niezależnie od tego, za jak dużo się wkupisz, większość czasu z Flip & Go odpadniesz w kilka chwil. Ludzie doznają zaburzenia częstotliwości, kiedy tak często muszą mierzyć się z porażką. Oznacza to, że Flip & Go lepiej jest dorzucać na koniec swojej sesji, zamiast skupiać na nich całą swoją uwagę, ponieważ tak często będziemy odczuwać w nich zawód.

Ja ciągle wierzę, że gra jest profitowa głównie z tego powodu, że tak wielu słabych graczy dostanie się do końcowej fazy turnieju, a w normalnych okolicznościach nigdy by im się to nie udało. Na koniec niech głos znów zabierze Dara :
Będą bardzo profitowe, jeśli zastosujemy odpowiednią strategię wkupowania się i odrzucania kart. Później, kiedy już dostaniemy się do miejsc płatnych, przyjdzie nam mierzyć się z przecięnie dużo słabszymi rywalami, niż w turniejach, w których dostanie się do późnej fazy warunkowane jest dobrą grą w pokera.
Czy Flip & Go jest profitowe? Dajcie znać, co wy o tym sądzicie, w komentarzu: