Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Blog tygodnia

Szukając bloga na wtorkową tapetę trzeba przebić się przez ogromną gęstwinę słów, rąk i wykresów. Dziś dotarłem do Pana Roostiego, którego w przyszłości zamkną w Sevres pod Paryżem z tabliczką "chcieć to móc!".

"Pierwszy, który skontaktuje się ze mną, jeżeli od trzech dni nie będzie wpisu na blogu, dostaje kurierem swoje ulubione piwo" - taka deklaracja w inauguracyjnym poście była tyleż odważna, co bardzo świadoma. mrroosti2 podszedł do prowadzenia wirtualnego pamiętnika bardzo konkretnie, szczegółowo przedstawiając swój plan rozwoju, obejmującego, oprócz sfery pokerowej, także coś dla ducha, coś dla ciała i koncepcję utrzymania w ryzach samego siebie. O tych datach i piwku będę jednak pamiętał - już chyba od sześciu lat nie piłem pszenicznego Wittekerke...

Mateusz jest młodym i początkującym graczem. Gra od maja, a dziś ma już solidne złoto. Wydaje się, że w kwestii spojrzenia na grę i samozaparcia jest on dojrzałym mężczyzną w karcianym ciele trzylatka i to właśnie blog stanowi wystarczający tego argument. To nic, że popełnia błędy; że niektóre rozdania aż proszą się o szybką korektę linii - błyskawicznie znalazł się pęk pomocnych dłoni, dzięki którym mrroosti2 z tygodnia na tydzień gra coraz lepiej. Systematyczności i sumiennego podejścia nie nauczą natomiast nigdzie - to trzeba wypracować samemu, a kolejne strony bloga naszego bohatera to najlepszy dyplom.

Nie pomylę się chyba w stwierdzeniu, że sieciowa hacjenda Mateusza uchodzić może za wzorzec tego, co nazwę owocem naszej społeczności. Oto pojawia się pokerowy nowicjusz z wypchaną dobrymi chęciami torbą i plecakiem po brzegi wypełnionym zaangażowaniem. Zadaje pytanie, wstawia rękę - wnet pomocne posty kręcą bardziej doświadczeni użytkownicy. I nie są to wpisy lapidarne czy prześmiewcze, tylko przemyślanie i użyteczne. Ten blog to pomnik sumienności i wzorowych, społecznościowych relacji. Well played.

by acebestini