Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Blog tygodnia

Szukając bloga na wtorkową tapetę trzeba przebić się przez ogromną gęstwinę słów, rąk i wykresów. Poznajcie Lichego, pokerzystę na każdą "kieszeń"!

Ktoś mógłby powiedzieć: lichymax pisze raz na trzy miesiące! Czym sobie zasłużył na wyróżnienie? Otóż niekiedy blogger potrzebuje motywacji, bo wydaje mu się, że pochodną pisania jest po pewnym czasie tylko upływ cennych minut i chwilowe uczucie "oczyszczenia". A tak naprawdę ktoś czyta...

Michał blogową przygodę rozpoczął z początkiem ubiegłego roku. Pokerowo próbował niemal wszystkiego w zakresie Texas Hold'em i szybko doszedł do słusznego wniosku, iż skrzywienie postflop po choćby najmniejszym tete-a-tete z SSS jest trudne do zmycia. lichymax minął trzydziechę i połowę życia spędził przy bilardowym stole, robiąc m.in. mistrza Europy. Ze sportowego punktu widzenia poprzeczka została zawieszona o wiele wyżej niż w przypadku Laski i "bycia synem króla sedesów". Do tego studia na AWF, "propedeutyka piłki ręcznej"... Chwytając za poker Lichy musiał oczekiwać od siebie wyników.

Niestety pierwszy "blogowy leń" dopadł Michała już dwa tygodnie po rozbujaniu pamiętnika. Gdy jednak coraz mniej czasu na grę, a kolejne wydatki uszczuplają rolla, odechciewa się nie tylko pisać o kartach. No i jeszcze kariera bilardowa, z której na miejscu Lichego też bym nie rezygnował choć w najmniejszym stopniu - w końcu w tym zakresie już jest w czołówce. Dziś Michał to już żonaty facet i może się wydawać, że małżeństwo będzie kolejnym gwoździem do blogowej trumny. Obym się mylił i oby w przerwach między trafianiem w którąkolwiek z łuz znalazł chwilę na kolejne posty.

by acebestini