Szukając bloga na wtorkową tapetę trzeba przebić się przez ogromną gęstwinę słów, rąk i wykresów. Dziś prezentuję nieregularny blog Diamentowego regularsa z targetem na come back.
Postanowienia noworoczne zwykle mijają wraz z pierwszym kęsem golonki, trzecim dniem bez papierosa czy szóstym stycznia. nevrex zawziął się na bloga i w tym przypadku można było mieć pewność, że to nie słomiany zapał, bo Diament przy statusie implikuje solidność i konsekwencję, tym bardziej w przypadku nauczonych pokerowego życia sierot po FTP.
Wraz z pierwszym postem popłynęły kolejne cele: zadomowienie się na stawkach 1 $/ 2 $, mierzalne rozegraniem tam 100k rąk z dodatnim winrate. "Na koniec pierwszego wpisu zdjęcie. Czemu Nowy Jork? Bo jeżeli ktoś by mnie zapytał, gdzie widzę siebie za 10 lat, to właśnie w tym mieście". Czemu nie Las Vegas? Nieważne. Dobrze, że nie Irkuck, Włoszczowa lub Wilkowyje. Jest za czym gonić, a że status naszego bohatera błyszczy miesiąc po miesiącu, może wkrótce dotknie on kart w Mayfair Clubie.
Wraz z upływem kolejnych tygodni nevrex zaczął nieco zbaczać z nakreślonej sobie drogi, co jednak nie oznacza, że spuchł lub pozbierał kredki. Winne były coraz częstsze romanse z MTT, na czym być może cierpiały noworoczne postanowienia, ale na pewno nie rozwój młodego gracza. Oprócz rąk i wykresów w pamiętniku pojawiały się ciekawe rozkminy na temat pokera w ogóle, refleksje ze studenckiego pola walki oraz pozakarciane przemyślenia. Szkoda tylko, że przelewane w sieć z regularnością uderzeń serducha z arytmią. Tak jak ostatni wpis: "Miała być relacja i będzie relacja. Poczekam jednak na baterie do 3ciego aparatu, z którego również robiłem zdjęcia". Dziesięć dni temu. Nevrex - pisz; bardziej zachęcić już nie potrafię!