Co robi admin na urlopie?
Jak pewnie wszyscy wiedzą, Jacek do piątku miał wolne. Jeżeli jesteście ciekawi, co nasz admin wyczynia podczas urlopu, musicie przeczytać tego newsa.
Co byście robili podczas urlopu, gdybyście byli adminem
PokerStrategy? Impreza?? Wczasy z rodziną?? Pewnie coś w tym stylu. Jacek
jednak, dla odmiany, postanowił pograć w pokera. Działo się sporo wczorajszej
nocy, a wasz niestrudzony reporter jak zawsze był w centrum wydarzeń. Zapraszam
do lektury!
Siedzę w piątkową noc przed komputerem. Kilka minut
wcześniej zamieściłem na stronie wywiady, można powiedzieć, że mój dzień
zbliżał się ku końcowi. Zagrałem sobie małą mapkę HOMM3, miałem powoli kłaść
się spać. Jeszcze rzut oka na to, co się dzieje na forum i miałem wyłączać komputer.
Ale na skype pojawił się nasz urlopowany admin, JacekPL. Chwilkę
porozmawialiśmy na temat softów naszych partnerów, Jacek był zachwycony
oprogramowaniem PokerKings, z którego to niedawno zaczął korzystać. Napisał, że
właśnie zaczyna grać turniej 3000€ gtd na PokerKings. Tak szczerze mówiąc, to
nie bardzo zwróciłem uwagę na tą informację...
![]() |
| Nasz admin, jacekpl |
Jednak po kilkudziesięciu minutach Jacek napisał krótki
komunikat: „1/89". W międzyczasie zdążyłem założyć sobie konto na PokerKings,
zatem szybko znalazłem turniej i zacząłem obserwować grę. Przez dłuższy czas
niewiele się działo, ale nasz dzielny Jacek cały czas trzymał się w top3
turnieju. Grał bardzo równo, solidnie. W turnieju płatnych było 20 miejsc, stawka
rywali powoli się kurczyła...
Jacek czekał spokojnie na dobre karty. Na pierwsze rakiety
niestety zgarnął tylko blindy. W tym momencie był bodaj na 3. miejscu. W
międzyczasie stawka graczy mocno się skurczyła, wreszcie w grze pozostało tylko
19 graczy. Zatem pierwszy cel osiągnięty, Jacek był już w kasie i dalej czekał
na dobre karty. Przy stole miał chipleadera o nicku pohass, który to grał
totalnie beznadziejnie, ale za to z niesamowitym szczęściem...
W pewnym momencie widzę kolejny komunikat od Jacka, są
następne rakiety! Jacek podbił bodaj do 3 BB, a nasz chipleader zrobił, niemal
tradycyjnie, coldcall, siedząc na cutoffie. Gracze na blindach spasowali i flop
przyniósł na stół Tx 5x 3x rainbow. Jacek podbił o pulę, ale pohass go przebił.
Jacek spokojnie zrobił pusha z asami i pohass sprawdził z.....6x 4x offsuite. Dramat,
pomyślałem. Co ten koleś gra, z czym wchodzi w podbicia na preflopie. No ale
strach był, w końcu miał te swoje 8 outów na strita. Jednyk tym razem nie
przyfarcił, turn i river to totalne blanki i Jacek podwoił się na
dotychczasowym liderze. Oczywiście Jacek objął prowadzenie w turnieju i to ze
sporą przewagą nad resztą stawki. W tym momencie w zasadzie było już jasne, że
final table jest jak najbardziej w jego zasięgu...
Jednak nie mogło obejść się bez stresujących sytuacji. W
pewnym momencie Jacek stracił połączenie z PokerKings. Nie działało mu
praktycznie nic poza skype. Jacek pisał do mnie, że za oknem jakaś nawałnica,
nie wróżyło to nic dobrego. Na szczęście po kilku minutach udało mu się
odzyskać połączenie i wrócić do gry. Po chwili Jacek wyeliminował jednego z
shortów. Przeciwnik pushował z middle z 9x 9x za około 4-5 BB, Jacek postanowił
sprawdzić z big blinda z parką 7x 7x. Już na flopie pojawiła się 7x i Jacek
ponownie, tym razem nieco szczęśliwie, powiększył przewagę nad rywalami. Kilka
minut później dotarł do final table. Złożyłem Jackowi gratulacje z racji tego
wyczynu, ten zaś podziękował i powiedział: „Będziesz mógł pisać newsa...jak
nagrywasz". Zrozumiałem aluzję, odpaliłem Camtasię i zaczęła się walka o
najwyższe cele.
![]() |
| Pierwsze rozdanie przy final table, Jacek (nick Jack 13AA) liderem |
Jacek był liderem, ale przewaga nad resztą stawki nie była
zbyt duża. Już w drugim rozdaniu finału Jacek dostał 9x 9x. Siedząc na small
blindzie, podbił do wartości 6 big blindów, gdyż przed nim było już 3 limperów w tym
rozdaniu. Jednak, siedzący za Jackiem, Sejnakke wykonał pusha. Miał on stacka
niewiele mniejszego niż Jacek i tym razem nasz admin musiał odpuścić. Gra przy
final table przedłużała się, wszyscy gracze będący na shorcie sprawnie podwajali się i stacki graczy mocno się wyrównały. Najwięcej
szczęścia miał...oczywiście pohass, wygrywał dosłownie wszystko i nie ważne było,
ile miał outów.
Jako pierwszy odpadł z rywalizacji les abymes, jego Ax Jx nie
sprostało pocketowi Tx Tx u lologana. Parę minut później Jacek sprawdził,
broniąc big blinda, pusha pohassa, który to podbijał za wszystko z under the gun
z
. Jacek sprawdził, dominując rywala przed flopem swoimi
. Niestety,
jak już wcześniej wspomniałem, pohass trafiał wszystko. Już na pierwszym
streecie pojawił się nieszczęsny , niestety, na pozostałych streetach
zobaczyliśmy
i Jacek przegrał z graczem, którego vpip przekraczał
60%. Zaczęło być trochę nerwowo, ale, mimo pechowej przegranej, Jacek nadal był
w czołowej trójce.
Chwilę później odpadł BeziGO, jego
nie dało rady
, z którymi to Deek bronił big blinda. Minęło kolejnych kilka minut i ponownie
Deek wyeliminował jednego z rywali. Tym razem jego ofiarą padł ellninoo, który
to pushował z
. Jednak Deek ponownie miał dominujące przeciwnika
i na
boardzie
okazał się lepszy. W stawce pozostało 7 graczy.
Chciałoby się napisać, że najlepszych graczy, ale obecność przy stole gamblera
o nicku pohass nie pozwalała na takie określenie ówczesnego składu stolika.
Sejnakke był kolejnym pechowcem, jego pusha z
sprawdził jovan44, pokazując
. Już na pierwszym streecie pojawił się
i
ponownie skład finału się skurczył. Po tym rozdaniu przy stole zaczęły się
dziać iście dantejskie sceny, liderem został pohass, łamiąc swoim
kolejną
dominującą go przed flopem rękę. Tym razem lologan padł ofiarą najgorszego
gracza przy stole, przegrywając to rozdanie z
. Zaczęliśmy się z Jackiem
zastanawiać, jak długo jeszcze potrwa ta seria suckoutów w wykonaniu pohassa.
Kilka rozdań później wreszcie ktoś utarł pohassowi nosa. Tym
razem jovan44 miał
i trafił idealnie. Na flopie
zagrał standardowego beta o połowę puli
przeciwko pohassowi, który to natychmiast sprawdził. Na turnie pojawiła się , jovan44 zagrał za wszystko, tym
razem jednak pohass miał
i nie miał wyjścia, musiał się wypłacić. W
naszym obozie zapanowała radość. Jednak w tym momencie Jacek miał dopiero czwartego
stacka, zaś prowadzenie przejął właśnie jovan44.
Seria fartów pohassa dobiegła końca, soft przestał wreszcie
wynagradzać idiotyczną grę. Kolejny raz pohass został skrócony, sprawdzając
pusha lologana, który to miał
. Nasz antybohater sprawdził z...
, co
można pozostawić w zasadzie bez komentarza. Oczywiście damy utrzymały przewagę
i udział pohassa w tym finale powoli zbliżał się do końca. Kilka minut później
nareszcie odpadł. Można tylko zapytać, dlaczego tak późno? Oczywiście odpadł po
typowym dla siebie zagraniu, pushując z
na flopie
. Tym razem
jednak trafił na
u gracza jovan44, zaś na turnie i riverze cud nie
nastąpił,
na ostatnich streetach wreszcie zakończyły tą kpinę, jaką
niewątpliwie była gra pohassa. W grze pozostało 5 graczy, zaś Jacek był
w tym momencie wiceliderem.
Zgodnie z Jackiem stwierdziliśmy, że najgorszym pozostałym w
grze przeciwnikiem jest właśnie lider, jovan44. Najpierw jego kosztem podwoił
się brutto. Na flopie
jovan44 wykonał, typowy dla niego, donkbet za 2 big blindy, jednak
brutto nie miał problemu z podjęciem decyzji i w odpowiedzi pushował, pokazując
. Przeciwnik miał tylko
i na turnie w postaci
wszystko w tym
rozdaniu było jasne. Kilka minut później fatalne rozdanie rozegrał Deek, który
to wcześniej przyznał na chacie, że nie jest pokerzystą. Powiedział on, że na co
dzień gra w brydża, zaś poker to tylko przygoda. W jego ostatnim rozdaniu
postanowił nie przebijać przed flopem z
. To był błąd. Limpujący przed flopem
jovan44 miał tylko
, jednak na flopie
uzyskał prowadzenie.
Brydżysta nie uwierzył w asa u przeciwnika i wpakował, w głupi sposób, całego
stacka w to rozdanie. W grze zostało 4 graczy. Jacek był w tym momencie na 3.
miejscu, z nieznaczną stratą do drugiego w stawce brutto.
W tym momencie Jacek napisał, że chciałby dojść do heads-upa
właśnie z jovanem. Po chwili nadarzyła się okazja do podwojenia stacka.
Przynajmniej wszystko na to wskazywało. Jacek podbił do 2,5 big blinda z
buttona, zaś jovan44 postanowił bronić blinda. Na flopie ujrzeli
i
obydwaj zdecydowali się zaczekać. Na turnie przyszła i ponownie nikt nie
zdecydował się na agresję. Na ostatnim streecie przyszła . I zaczęło się...
Jacek pisze do mnie na skype: „Mam 8!". Ja już zacieram ręce, bo, pierwszy w
kolejce, jovan44 podbija za połowę puli. Jacek go przebija o taką samą wartość,
jednak przeciwnik wchodzi all-in. Bez namysłu Jacek pakuje resztę żetonów do
puli i... koszmar. Przeciwnik ma
i pokonuje
Jacka, mając wyższego strita.
Ech, ręce nam opadły. Zastanawialiśmy się, dlaczego tak się stało. I nie wiemy,
szkoda. Gracz broniący big blinda z beznadziejną ręką typu T8 offsuite
eliminuje naszego admina z turnieju. Szkoda. Jacek grał świetnie i naprawdę
mieliśmy podstawy do wiary w pełny sukces. No ale trudno. Miejmy nadzieję, że
następnym razem będzie mniej pechowo i Jacek wreszcie wygra cały turniej. Za 4. miejsce
Jacek otrzymał 304€, co przy wpisowym do turnieju w wysokości 22€ jest bardzo
dobrym wynikiem. Gratuluję Jackowi i liczę na więcej okazji do pisania takich
właśnie newsów.
![]() |
| Smutny i niezwykle pechowy koniec turnieju dla Jacka |
Z dziennikarskiego obowiązku wypada podać ostateczne
rezultaty turnieju. Chwilę po odpadnięciu Jacka z grą pożegnał się lologan. W
heads-upie liczyły się już tylko umiejętności i, grający o niebo lepiej, brutto
po prostu zdemolował jovana, zgarniając za zwycięstwo ponad tysiąc €. Ostatnie
rozdanie to push jovana44 z
. Push za 14 big blindów, którego to bez
wahania sprawdził brutto, pokazując pocketa
. Na boardzie gracze ujrzeli
i o godzinie 5:48 turniej dobiegł końca.
Na zakończenie jeszcze raz gratuluję Jackowi, mam nadzieję,
że tym występem podbudował się psychicznie po niefortunnych występach na
PokerStars w ostatnich dniach. Życzę równie udanej reszty urlopu, zaś sobie
życzę więcej takich tematów na newsy.


