Czy w karierach MTT chodzi o przetrwanie do upswingu?
Czy w pokerze turniejowym chodzi o to, by przegrywać jak najmniej do momentu, gdy zacznie się runować jak Bóg? Barry Carter implementuje w grze najnowsze spostrzeżenie Warrena Buffetta

Warren Buffett jakiś czas temu wysłał swój doroczny list do akcjonariuszy Berkshire Hathaway. W liście tym był cytat, który podsumowuje zjawisko, o którym od jakiegoś czasu myślałem w kontekście pokera.
Buffett jest inwestorem odnoszącym największe sukcesy na świecie, a Berkshire Hathaway osiągnął w 2022 roku przychody w wysokości 302 miliardów dolarów. Inwestuje od nastolatka, obecnie ma 92 lata.
W liście skromnie odnosił się do swojego sukcesu, pisząc, że opierał się on na „około tuzinie naprawdę dobrych decyzji – czyli mniej więcej jednej na pięć lat”. Dodał też, że "Na przestrzeni czasu wystarczy tylko kilka sukcesów, aby zdziałać cuda".
Garść dużych upswingów
Ten cytat sprawił, że pomyślałem o pokerze. W tej grze każdego dnia musisz podejmować setki dobrych decyzji, ale szczególnie jeśli chodzi o turnieje myślę, że druga część cytatu o „kilku sukcesach czyniących cuda” jest najistotniejsza.
Ostatnio mam obsesję na punkcie zrozumienia wariancji, napisałem nawet artykuł o tym wykresie turniejowego crushera:

Ten gracz zarobił ponad 1 milion dolarów od 2006 roku, ale miał wiele długich serii przegrywania i wychodzenia na zero na przestrzeni 55 000 MTT. Miał czteroletni okres breakeven i czteroletni okres na minus.
To, co mnie zachwyciło na tym wykresie, to determinacja gracza, by iść dalej podczas trudnych momentów. To właśnie ta determinacja utrzymywała go w grze wystarczająco długo, by cieszyć się czterema lub pięcioma upswingami, w tym wygraną 700 000 $.
Gra na wyniszczenie

Poker turniejowy wydaje się formatem, w którym zaledwie kilka dużych upswingów decyduje o całej karierze. Z pewnością byliśmy tego świadkami nie raz, gdy stosunkowo nieznany gracz wkracza na scenę po jednym dużym wyniku i wykorzystuje ten sukces, aby wejść wyżej.
Większość pokera turniejowego to przegrywanie. Większość turniejów pokerowych to downswing przed (miejmy nadzieję) większym upswingiem. Gracz na powyższym wykresie miał 830 dni wygrywających i 2425 dni przegrywających. Poker turniejowy jest grą na wyniszczenie bardziej, niż cokolwiek innego.
Brzmi to dziwnie, ale myślę, że w pokerze turniejowym chodzi o przetrwanie w grze na tyle długo, aby doświadczyć okresów ekstremalnego szczęścia, których tak pożądamy. Mając to na uwadze, czapki z głów dla graczy, którzy sobie z tym radzą, ponieważ pokazywanie się ze świadomością, że najprawdopodobniej przegrasz, dla większości ludzi jest zadaniem niewykonalnym.
Czy w pokerze turniejowym liczy się garstka wyników, które rzutują na całą karierę? Daj znać w komentarzu, co o tym myślisz: