Jakie będzie tegoroczne WSOP?
World Series of Poker 2021 miało świetne perspektywy, ale wprowadzenie obowiązkowych maseczek i niepoluzowanie restrykcji związanych z podróżowaniem może okazać się dużym problemem.

Jeszcze kilka miesięcy temu wszystko rysowało się w różowych barwach dla wrześniowego World Series of Poker. Poker live przeżywał prawdziwy boom w Stanach, a w Vegas zniesiono obostrzenia związane z dystansem społecznym, ze względu na wzrost liczby zaszczepionych.
Dużo spekulowało się w pokerowych kręgach, niektórzy składali nawet propozycje side betów, że zbliżający się Main Event WSOP może być największym w historii.
Teraz nie wygląda to już tak kolorowo. Liczba przypadków COVID-u wzrasta w Nevadzie, znowu obowiązkowe jest noszenie masecek, a gracze zza oceanu, przed wjazdem do USA, będą musieli spędzić najpierw dwa tygodnie w krajach, takich jak np. Kanada.
Problemem jest to, że choć szczepionki są ogólnodostępne, niedostatecznie dużo Amerykanów skorzystało z nich. Szczepienia stały się przedmiotem niezywkle ostrej debaty publicznej, nie tylko w Stanach. Wszystko wskazuje na to, że WSOP, zamiast być największym w historii, może okazać się najmniejszym w nowożytnej erze.
Czy maseczki mogą zabić serię?

Wydaje mi się, że najważniejszym problemem serii jest to, czy maseczki będą obowiązkowe. Jeśli w hrabstwie odnotowane zostaną dwa tygodnie ze spadkiem liczby przypadków, aktualny obowiązek maseczkowy zostanie zniesiony, ale tylko dla zaszczepionych.
Odkładając na moment gorącą polityczną debatę na temat maseczek, nie da się zaprzeczyć, że noszone przez długi czas potrafią być bardzo niekomfortowe. Dni na WSOP są bardzo długie i wiele osób uważa, że 10 godzin pokera pod maską, dzień w dzień, przez kilka tygodni, po prostu nie jest warte wysiłku. Osobiście nie mam żadnego ideologicznego problemu z maskami, ale do tej pory unikałem pokera live właśnie ze względu na nie. Po prostu nie widzę w tym nic fajnego, kiedy jednocześnie mogę grać z domu online w normalnych warunkach.
Jest też duża grupa Amerykanów, którzy są po prostu przeciwni maseczkom i szczepionkom. Biorąc pod uwagę, że WSOP to wydarzenie, w którym Amerykanie stanowią zdecydowanie największą grupę, może to oznaczać gigantyczne spadki liczby uczestników.
Tylko dla Amerykanów?

Kolejnym dużym problemem są gracze z innych zakątków świata, którzy moim zdaniem w tym roku się nie pojawią. Europejscy profesjonaliści, z którymi rozmawiałem, nie zapatrują się entuzjastycznie na perspektywę dwutygodniowej kwarantanny w Kanadzie, przed udaniem się do Vegas. Koszty podróży często mogą zrobić różnicę w tym, czy pokerowy wyjazd zakończymy z profitem, czy ze stratą.
Niewielu profesjonalistów będzie chciało przechodzić przez wszystkie procedury i ponosić dodatkowe koszty, tylko po to, by zagrać w sanitarnie ograniczonej serii. Jest nawet szansa (choć sam w to wątpię), że mogą tam pojechać, a WSOP zostanie odwołane. Wydaje się, że poziom festiwalu będzie bardzo niski, co może usprawiedliwić wysiłki, aczkolwiek znów, uważam że obowiązek maseczkowy odstraszy graczy rekreacyjnych.
Satelity do serii rozpoczęły się na GGPoker, ale boję się, że nie zagra w nich zbyt wiele osób. Jeśli gracz nie będzie w stanie dotrzeć, lub wygra kilka pakietów, może niby otrzymać T$. Kluczowe jest jednak to, że w T$ odebrać można jedynie 10 000 $, podczas gdy wartość pakietu wynosi 12 500 $. Sprawia to, że grindowanie tych satelit staje się nieprofitowe (to jak dodatkowe 25% rake'u). Biorąc pod uwagę, że większość operatorów nie pozwala wybierać dziś T$, wygląda na to, że GGPoker spodziewa się, iż z jakiegoś powodu większość osób do Stanów się nie wybierze.
Ze smutkiem muszę więc stwierdzić, że chociaż szanse na odwołanie WSOP są bardzo małe, w tym roku czeka nas bardzo mały, wyłącznie amerykański festiwal.
Pojechałbyś na tegoroczny WSOP? Daj znać w komentarzu: