Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Komisja Europejska grozi inspekcjami i zapowiada zmiany

Wczorajszego dnia światło dzienne ujrzał długo wyczekiwany plan Komisji Europejskiej odnośnie działań na rynku internetowych gier i zakładów. Czy KE niczym Drużyna A wtargnie i zrobi porządek między innymi z polskim prawem?

My, pokerzyści, jesteśmy częścią jednego z najdynamiczniej rozwijających się rynków w całej Unii i szacuje się, że roczne przychody branży gier i zakładów w 2015 r. wyniosą 13 mld euro. Komisja słusznie zauważa, że prawa poszczególnych państw członkowskich starających się na własną rękę regulować tę branżę, są często niezgodne z wspólną polityką Unii.

"Działające w pojedynkę państwa członkowskie nie są jednak w stanie skutecznie rozwiązać istniejących w UE problemów o charakterze regulacyjnym, technicznym i społecznym – dotyczy to w szczególności aspektów transgranicznych związanych z grami hazardowymi oferowanymi w internecie."

Plan działań dotyczący internetowych gier hazardowych

UE

Komisja Europejska nie zaproponowała jak dotąd propozycji wspólnego prawa w całej Unii, pozostawiając pewną dowolność poszczególnym państwom członkowskim. Przedstawiła jednak pakiet działań oraz wspólnych zasad dotyczących ochrony. Przeciwdziałać będzie się wszelkim niezgodnościom z Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE).

Plan zapowiedziany w marcu bieżącego roku przez Komisarza ds. rynku wewnętrznego i usług Michaela Barniera przewiduje przede wszystkim działania w celu:

  • jednolitej ochrony konsumentów,
  • odpowiedzialnego reklamowania gier hazardowych,
  • zapobieganiu ustawiania wyników rozgrywek sportowych w powiązaniu z zakładami sportowymi oraz zwalczanie tego zjawiska.

Skargi na państwa członkowskie

EGBA

W przeciągu kilku ostatnich lat wpłynęło do organów UE kilkadziesiąt skarg na regulacje obowiązujące w poszczególnych państwach członkowskich. Dotyczy to oczywiście prawa w naszym kraju, na które EGBA (European Gaming and Betting Association) i RGA (Remote Gambling Association) skarżyły się we wrześniu zeszłego roku. Tylko w ostatnim czasie pisaliśmy o tym, że EGBA wzięła na tapetę także prawo w Niemczech. Zażalenia te jednak trwały w zawieszeniu do czasu, gdy zajął się tym problemem wspomniany wcześniej Michel Barnier.

Będą konsekwencje?

Komisja Europejska rozpoczęła wysyłanie formalnych wniosków w celu zasięgnięcia informacji na temat ostatnich zmian w prawie krajowym do państw członkowskich, na których działania odnotowano skargi. Jest to pierwszy sygnał zapowiadający zmiany, także dla nas. Z biegiem czasu Polska z pewnością będzie zmuszona do zmiany przepisów zawartych w Ustawie Hazardowej, której zgodność z prawami Unii została wielokrotnie poddana wątpliwości.

Zanim zostaną wprowadzone regulacje mające bezpośredni wpływ na naszą sytuację, minie zapewne kilka lat. W grudniu odbędą się spotkania ekspertów państw członkowskich, natomiast w 2013 roku Komisja zorganizuje konfrencję z udziałem zainteresowanych stron. Po dwóch latach KE zda raport z podjętych działań i celów, które udało się osiągnąć. Tyle niestety trwają tego typu działania. Bez względu na to czy będzie to miało miejsce prędzej czy później, nikt już chyba nie wątpi w to, że zmiany nastąpią.

Całość komunikatu można znaleźć tutaj:

Komisja przedstawia plan działań dotyczący internetowych gier hazardowych

Oczami pokerzystów

Michel Barnier

Nie ma co owijać w bawełnę. Wielokrotnie przez nasze forum przewijało się pytanie - czy w ogóle chcemy zmian. Wielu pokerzystom pasuje obecny stan rzecz i choć nie będą mogli nigdy wpisać do swojego oficjalnego życiorysu czy przyszłego CV zawodu pokerzysty, to przynajmniej nie zapłacą żadnego podatku od swoich wygranych.

Należy jednak zauważyć, że tak dynamicznie rozwijająca się branża musiała prędzej czy później zostać zauważona przez prawodawców. Eksperci uważają to samo, co potwierdza doświadczenie - pierwszą reakcją na zjawisko nowe i nieznane jest zdelegalizowanie go. Przez to wielu z nas musiało wyjechać z kraju, by zalegalizować dochody zdobyte dzięki ciężkiej, uczciwej, odpowiedzialnej i jakże rozwijającej pracy.

Nie ma co kwestionować opieszałości i nieudolności polskich regulatorów rynku. Mimo tego nikt nie mógł dać nam gwarancji, że po oddaniu w ręce organów ścigania odpowiednich instrumentów, nie zaczniemy być aktywnie kontrolowani przez Urząd Celny. Obecnie, pierwszy raz w historii stoimy u progu zmian, które taką gwarancję mogą nam ofiarować.

Dotychczasowe wystąpienia Michela Barniera były obiecujące. Do tego stopnia, iż zaczyna on wyrastać na wielkiego sprzymierzeńca branży hazardowej. W idealnym wypadku ustanowione zostaną atrakcyjne warunki dla prowadzenia tego typu działalności, co przełożyłoby się na większe przychody oraz wyższe podatki odprowadzane do kas państw członkowskich lub samej UE. Pokerzyści oczywiście mocno liczą także na nieograniczoną pulę graczy i nie zamykanie rynku Europejskiego na resztę świata. O tym nikt na razie nie wspominał. Wszystko wskazuje zresztą na to, że większość prac KE dotyczyć będzie ochrony konsumentów, a nie ograniczeniom możliwości operowania podmiotów gospodarczych oferujących rozgrywki hazardowe przez internet.

Na dalszy rozwój sytuacji trzeba będzie poczekać do zakończenia konferencji z udziałem ekspertów państw członkowskich oraz zainteresowanych stron. Tymczasem uważam, iż można pozostać umiarkowanym optymistą.

by 00471