Najgorętsze nazwisko stycznia
Pokerowe legendy nie powstają jedynie na nosebleedach, w grach cash, ponieważ grinderzy MTT zarezerwowali styczeń komuś innemu...
Oto Casey Jarzabek, większości internetowych znawców MTT znany pod nickiem bigdogpckt5s. Słychać głosy, że jest na emeryturze? Ktoś ma chyba przestarzałe informacje, ponieważ 2013 rok przywitał Caseya wygraną w Super Tuesday oraz dwoma finałowymi stołami turnieju Sunday Million, tydzień po tygodniu.
Jak przypadek zamknął drzwi do normalnej pracy
![]() |
|
| Kolejny ekscytujący dzień w pracy! |
Jego przygoda z pokerem zaczęła się już w młodości, gdy mając siedem lat poznał, co to znaczy grać za niewielkie pieniądze z kieszonkowego przeciwko swoim rodzicom, którzy w tamtym momencie nie musieli koniecznie stosować zagrań fair play. Przełom nie nastał jednak ani podczas ery Moneymakera, ani po obejrzeniu filmu "Rounders" - co było najczęstszym powodem sięgnięcia po przyszłość pokerowego pro.
Casey należał do jednych z tych, którym kontrola inwentarzu w niewielkiej fabryce w międzystanowej firmie produkcyjnej jak najbardziej odpowiadała. Wszystko było uporządkowane, sytuacje kryzysowe zdarzały się niezwykle rzadko, szef czasami podrzucił jakiś napiwek, a i koledzy z pracy byli wyjątkowo uprzejmi dla gościa, który nie mógł ich zwolnić, nie przeszkadzał w pracy i nie nakładał na nich nowych obowiązków.
Piwne spotkania z załogą po usłyszeniu ostatniego gwizdka lub weekendowe wypady na boisko do baseballu należały do przyjemności życia, którymi się rozkoszował. Jednak jeden z takich meczów, akurat podczas charytatywnego turnieju, zakończył się wizytą w szpitalu. Złamana w siedmiu miejscach kostka u nogi nie przyjmowała wytłumaczenia, że Casey musiał wślizgiem zdobyć drugą bazę.
Cztery operacje oraz kolejne zabiegi na długo przywiązały go do lóżka. Znudzony oglądaniem kolejnego odcinka The Bold and the Beautiful na niewielkim szpitalnym telewizorze, próbował znaleźć jakiekolwiek zajęcie do wykonywania. W taki sposób zarejestrował się na swoim pierwszym poker roomie.
Dziwne... Czyli na tym można zarabiać?
![]() |
|
Kłamstwem byłoby w tym momencie stwierdzenie, że od czasów dzieciństwa nie dotknął kart. Jednak te niewielkie turnieje rozgrywane ze znajomymi z pracy były tylko dodatkiem do codziennego, aktywnego udziału w społeczeństwie, ale to właśnie z tych spotkań pochodzi jego nick - od wygranej w jednym z turniejów, gdy ostatnią trzymaną ręką okazała się para piątek. Co do części "big dog"... Zresztą, widzicie po zdjęciach, dlaczego został mu nadany taki przydomek.
Zaczęła się więc największa życiowa podróż poszkodowanego ex-inwentarzysty, ex- niedoszłego baseballisty. I już przy pierwszym internetowym shipie, na który nie musiał długo czekać, poczuł, że właśnie to jest profesja, w której się spełni. Uwięziony przez pięć miesięcy w łóżku, wygrał w turniejach online około 60 000 $.
Pierwszy prawdziwy, i do tej pory największy, sukces przyszedł wraz z serią FTOPS w 2008 roku. Przygotowywał się do kariery pokerzysty, dyskutując o rozdaniach z innymi, już doświadczonymi graczami. Mając za mentorów Daniela Kelly'ego i Marka Herma, Casey był skazany na sukces. Sukces w końcu więc przyszedł.
Sława w Internecie
Event #9: 322 $ no-limit Hold'em zebrał ponad 5 tysięcy osób, które walczyły o ćwierć miliona dolarów głównej nagrody. Rozgrywka trwała około dziesięciu godzin, ale najważniejsza ręka miała miejsce już na finałowym stole, gdy Casey zablefował all-in na turnie ze straight-flush drawem. Jego przeciwnik oraz dobry znajomy trzymał najniższego seta i sprawdził to zagranie. River sprowadził magicznego strita dla "big doga", którego nic już nie zatrzymało w drodze po 277 930 $. "Dopiero kiedy wygrasz coś takiego, zyskujesz uznanie." A to jak najbardziej mu się należało.
Bo mimo życiowego wyniku, nie przestał zaskakiwać swoich fanów oraz railerów - zarówno tych dawnych, jak i nowo zdobytych. Jego specjalizacją stały się niedzielne Majorsy na PokerStars.
![]() |
|
| Czy Casey także w tę niedzielę trafi na finałowy stół Sunday Million? |
Już dwukrotnie wygrał Sunday 2nd Chance, a każdy ship był warty 55 000 $. Tak samo dwukrotnie zajmował 3. miejsca w Sunday 500. Mało? Ten sam turniej również dwa razy kończył na drugiej pozycji. Każdy z czterech sukcesów na Sunday 500 powiększył jego domowy budżet o ponad 40 000 $. Nie można oczywiście zapominać o zwycięstwie w Sunday Warm-up. Kolejne 106 603 $ pojawiło się w jego cashierze. Był to 2011 rok i jeden z jego ostatnich turniejów. Ponad grę w karty wybrał wychowanie nowo narodzonego synka.
Teraz Casey wraca i mimo prawie czterdziestki na karku, nadal pokazuje młodym internetowym fenomenom, kto rządzi w niedzielnych Majorsach.
Rok 2013 zaczął się jednak od całkiem nie-majorsowego shipu. Super Tuesday padł pod naporem "big doga", który za pierwsze miejsce odebrał 93 072 $. Pięć dni później Casey znalazł się na finałowym stole Sunday Million. Czwarta pozycja zagwarantowała mu 78 641 $. Tydzień po tym wydarzeniu ponownie zameldował się w ostatniej dziewiątce Sunday Million. Tym razem stanął na najniższym stopniu podium, gdzie czekało na niego 117 184 $. Zazdrościmy...
Casey jest szczęśliwym ojcem i na pewno nie zamierza całego swojego czasu poświęcać na pokera - w końcu łącznie z turniejami live zarobił już na nim 5 milionów dolarów. Zamierza skupić się na dżuniorze, który zaczyna wypowiadać swoje pierwsze słowa. Najwyraźniej urlop ojcowski i pokerowa emerytura dobrze służą Caseyowi.
by
//



