45-letniemu Randy'emu Keesee marzyły się lata w luksusie. Dostał ich więcej, niż śmiałby oczekiwać, jednak w miejsce hawajskich koszul nosił będzie charakterystyczne, pomarańczowe wdzianka, a zamiast kolorowych drinków z barowego pulpitu podnosił będzie mydło w więziennej łaźni, z o wiele mniejszą zapewne pewnością siebie.
W sobotnie, kwietniowe popołudnie w 2010 roku wyposażony w półautomat Randy wszedł do Famous Bonanza Casino i terroryzując personel wypełnił przyjemnie zielonym papierem czarną torbę. Już 1,5 godziny później stanął w garażu parkingowym w Black Hawk oko w oko ze ścigającym go policjantem i nie zawahał się użyć swego stalowego i właściwie naładowanego kompana.
Robbery failed
Sierżant strzelał jednak celniej i ranny Keesee mógł tylko czekać na informację, ile w ogóle pieniędzy niemal udało mu się ukraść. W czarnym Audi znaleziono 28 000 $ i kasynowy uniform, zapewniający wiarygodność do czasu wyciągnięcia broni, zdecydowanie odbiegającej od krupierskich atrybutów. Później okazało się, że z Randy'ego niezły recydywa i że oprócz skóry na jego karku podczas słonecznych dni na spacerniaku nic mu się nie upiecze. Ot, zwykła, rabunkowa historia.
Rok za 125 dolców
Gdyby Randy Keesee zamiast planować swój skok zdecydował się udać do kasyna w innym celu, wtedy z pewnością przeczytałby chociaż artykuły dla brązów i wiedziałby, że taka akcja jest zdecydowanie EV-. Wygląda na to, że facet spojrzał tylko w jedną ze swoich kart, po czym nie znając nawet wielkości puli wsunął się z UTG na shorcie przeciwko solidnym regom ze sporymi stackami, takim jak choćby Departament Sprawiedliwości, który nigdy nie pasuje i gra znaczoną talią.
Wyrok sądu oznaczał dla Randy'ego solidne busto. Chłop dostał 224 lata - wystarczająco dużo, by nauczyć się liczyć oddsy i na jednym mikrostole wygrindować Black Membera. 224 lata! To jednak nic w porównaniu z wyrokiem, jaki usłyszał w 1981 roku w Alabamie potrójny morderca Dudley Wayne Kyzer. Za pozbycie się byłej żony, teściowej i studenta wpadło mu 10 000 lat. U nas za pięciocyfrówkę miałby osobnego newsa...
Morał tej powiastki jest krótki i niektórym znany: do kasyna na karty, albo po kajdany.