Pokerowe Teorie GTO - Błąd Portiera
Tak w pokerze, jak i w życiu, maksymalizacja wydajności nie zawsze jest rzeczą, do której należy dążyć za wszelką cenę.

Jedną z fantastycznych rzeczy, jaką zauważyłem po latach styczności z pokerem, jest to, że dzięki niemu można nauczyć się wiele z innych dziedzin, takich jak AI, ekonomika, teoria gier czy psychologia. Stworzyłem więc serię artykułów o zagadnieniach spoza pokera, które można skutecznie adaptować w naszej ulubionej grze.
Rory Sutherland, ekonomista behawioralny i wiceprezes Ogilvy, ukuł termin „Błąd Portiera”, aby opisać częsty błąd popełniany przy rozwiązywaniu problemów, a mianowicie założenie, że usunięcie nieefektywnego systemu automatycznie doprowadzi do poprawy, bez uwzględnienia ukrytych korzyści, jakie zapewniał ten system.
Sutherland ilustruje tę koncepcję prostą analogią: wyobraź sobie, że hotel zwalnia portiera, aby obniżyć koszty, wierząc, że automatyczne drzwi lub opcje samoobsługowe będą w stanie go zastąpić. Na pierwszy rzut oka wydaje się to racjonalne pod kątem wzrostu wydajności. Portier robił jednak znacznie więcej, niż tylko otwierał drzwi – zapewniał bezpieczeństwo, pomagał gościom z bagażami, witał ich serdecznie i stwarzał ekskluzywną atmosferę.
Eliminując portiera, hotel może zaoszczędzić pieniądze, ale straci znaczące korzyści niematerialne, co może skutkować pogorszeniem ogólnego odbioru przez gości.
Najpierw doświadczenie, potem wydajność

Błąd Portiera wskazuje, gdzie firmy starają się optymalizować wydajność, nieświadomie szkodząc innym wskaźnikom, takim jak poziom zadowolenia klienta.
Przychodzi mi do głowy wiele przykładów, w których robiliśmy coś podobnego jako branża pokerowa.
Mój współautor Dara O'Kearney zauważył to wiele lat temu, kiedy PokerStars poprosił go o przygotowanie artykułu na temat tego, jak amatorzy powinni grać na PSPC. Napisał w nim, że powinni maksymalnie późno się rejestrować, aby zmniejszyć przewagę, jaką mają nad nimi zawodowcy. Okazało się, że gracze rekreacyjni i tak rejestrowali się od początku, ponieważ chcieli zmaksymalizować swoje wrażenia z udziału w prawdopodobnie jedynym w ich życiu turnieju High Roller.
Uważam, że operatorzy powinni zwrócić na to uwagę. Niewielu organizuje jeszcze dla swoich graczy podczas festiwali live wydarzenia, które mają być czystą zabawą, większość zamiast tego koncentruje się na jak największych pulach gwarantowanych. Myślę, że to krótkowzroczność. Amatorzy, których tak bardzo potrzebujemy, nie dbają o maksymalizację stawki godzinowej, tylko chcą, aby ich czas wolny od pracy był zabawą. Więcej eventów powinno naśladować model Lex Live, gdzie poker jest tylko jedną z oferowanych aktywności.
Uważam również, że najnowszy trend satelit Milestone jest doskonałym przykładem błędu portiera, pokazującym, że operatorzy nie rozumieją sedna sprawy. Podoba mi się fakt, że te turnieje są (zazwyczaj) szybsze i pozwalają niektórym graczom bardzo sprawnie zakwalifikować się do turnieju docelowego, jednak według mnie brakuje im tego, co oferują zwykłe satelity, czyli prostą strategię, dzięki której nawet tragiczni gracze mogą przetrwać i wygrać upragnione miejsce. Chcemy, aby w dużych wydarzeniach uczestniczyli słabi gracze i nowicjusze, a jeśli oznacza to pójście w stronę powolnej, narażonej na przedłużanie struktury tradycyjnej satelity, to jest to cena, którą warto zapłacić.
Jak sugeruje Sutherland, w dążeniu do efektywności zawsze istnieją dodatkowe wskaźniki, których nie należy ignorować.
Jakie teorie spoza pokera pomogły twojej grze? Daj nam znać w komentarzu.