Różne rodzaje dobrych i złych runów
Karty, które dostajemy, nie są jedynym wyznacznikiem tego, czy przy stole mamy szczęście czy pecha. Barry Carter postanowił opisać kilka innych ciekawych przykładów.

Niedawno odbyłem z Davidem Lappinem zabawną pogawędkę na temat wariancji. Oboje ubolewaliśmy nad faktem, że choć dobre karty dostawaliśmy ostatnio częściej, niż powinniśmy, to rzadziej zdarzało się to pod koniec dużych turniejów.
Większość ludzi, o ile są uczciwi, otrzymuje dobre karty tak samo często, jak inni. Ale to tylko jeden z elementów dobrego lub złego runowania.
Pierwszym poziomem dobrego runowania jest otrzymanie dobrej ręki, a potem wygranie z nią puli. Może to jednak oznaczać otrzymanie AA i zaledwie wzięcie blindów.
Runujesz jeszcze lepiej, jeśli otrzymasz najlepszy układ, a twój przeciwnik dostanie drugi najlepszy układ, z którym chętnie wyłoży pieniądze na środek stołu.
Szczególnie uwypukla się to w turniejach, a już najbardziej w ich kluczowych momentach. Podczas fazy bubble, na stole finałowym lub gdy przeciwnik ma wielkie bounty(a ty go kryjesz). Anegdotycznie, wydaje mi się, że przez ostatnie kilka lat w PKO zostałem pobłogosławiony „rungoodem wczesnej fazy”.
To samo dotyczy sytuacji, gdy shootujemy gry na wyższych stawkach. Wiele karier pokerowych narodziło się, ponieważ ktoś świetnie runował, zuchwale próbując swoich sił wyżej (a jeszcze więcej karier zakończyło się, gdy ten run nie dopisywał).
Zaskakujące sposoby, w jakie można dobrze lub źle runować

Inne rodzaj dobrego runa to posiadanie przez ciebie silnego układu, gdy twój przeciwnik ma lepszą rękę, ale trzeci rywal czuje się na tyle mocny, że wyrzuca cię z puli, chroniąc cię przed utratą żetonów.
Istnieje również coś, co nazwałbym „mieszanym rungoodem”, kiedy masz do wyboru dwie potencjalne linie, które możesz obrać, i wybierasz tę, która oszczędza ci pieniądze lub zapewnia ci dużą pulę. Załóżmy na przykład, że masz TT i decydujesz się na flat, gdy twój rywal ma JJ, a na flopie pojawia się AK2. Twoja decyzja o flatowaniu prawdopodobnie uchroniła cię przed utratą wszystkiego, ponieważ oboje zwolniliście na tym flopie, a przecież mogliście się zestackować już wcześniej.
Myślę, że najbardziej niedocenianym rodzajem farta jest „rungood łatwych decyzji”. Być może w jakimś przypadku talia nie była dla ciebie łaskawa, ale karty ułożyły się w taki sposób, że każda decyzja, którą musiałeś podjąć, była jednoznaczna. Całkowicie nie trafiłeś flopa, gdy byłeś z tyłu, miałeś oczywiste podbicie, gdy trafiłeś, lub twoi przeciwnicy podbijali za ciebie, gdy byłeś z przodu. Tego rodzaju szczęście bardzo pozytywnie wpływa na twoją grę mentalną.
Tak tylko głośno sobie myślę, bo temat wariancji wydaje mi się fascynujący i uważam, że zbyt rzadko go analizujemy. Jest wiele sposobów, w jakie możemy mieć szczęście lub pecha przy stołach, daleko wykraczających poza to, jakie karty otrzymamy.
Jakie inne formy dobrego i złego runowania, poza tymi oczywistymi, istnieją? Podzielcie się nimi w komentarzu: