Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Z cyklu: The Men of the Game - Allen Cunningham

Allen Cunningham nie wygląda na postrach kasyn, ale dobrze wiemy, że pokerowy image to coś więcej niż niski ton głosu i najdroższe binokle. Gracz ten sprawia wrażenie maszyny do miażdżenia rywali, których daremny trud najlepiej skwitować może słynny już komentarz Normana Chada: "What are they thinking of? This is Allen Cunningham!".

Lekcje odrobione? Rozdawaj!

"Don't f... with me, kid"

Czy musicie stawiać czoła narzekaniom rodziców, czy wręcz ukrywać przed nimi swoją karcianą pasję? Allen Cunningham z pewnością zmagał się z wieloma mniejszymi i większymi problemami, gdy był w szkolnym wieku, nigdy jednak nie musiał martwić się o rodzicielską akceptację chwil, gdy chwytał za karty - siedział wszak przy kuchennym stole i za chwilę rozdać miał sobie, mamie Joanne i tacie Deanowi. Po minucie zgarniał pulę - robił to raz po raz niezależnie od tego, czy do stołu dosiadał się wąsaty wujek Pete, gruba ciotka Cindy, sąsiedzi czy ktokolwiek inny.

Nie potrzeba więcej, by dzieciak zakochał się w kartach. Z niecierpliwością wyczekiwał dnia, gdy będzie wystarczająco dorosły, by przetestować swoje umiejętności w którymś z indiańskich kasyn, gdzie próg wieku był znacznie obniżony. W końcu rozpoczął swą przygodę z pracą zarobkową, dostarczając pizzę. Dostał się na UCLA, gdzie zamierzał uzyskać tytuł inżyniera. Z zaangażowaniem przykładał się do edukacji, jednak nie w wykładowych salach, a w kasynie, gdzie z powodzeniem próbował swych sił w grach low-stakes i freerollach. Na drugim roku zbudował bankroll wystarczający na shoty gier 10 $/20 $. Szybko znalazł odpowiedź na za.....ście ważne pytanie Laski - w wieku 19 lat rzucił studia i szlifował swego skilla w oczekiwaniu na dosięgnięcie amerykańskiego wymiaru pełnoletniości.

Sezamie - otwórz się!

Dobre życie

Wrota poważnej gry przekraczał w doborowym towarzystwie, stanowiąc część ekipy pokerowych "młodych gniewnych" wraz z Johnem Juandą, Danielem Negreanu, Philem Ivey, Laynem Flackiem i Kirkiem Morrisonem. Stanowili alternatywę dla grupy weteranów i towarzystwa Mayfair Club. Pierwsze lata Cunninghama na wielkiej arenie były dość chude - wygrywał co prawda eventy LA Legends of Poker, ale na pierwszy solidny występ podczas World Series of Poker musiał czekać do 2000 roku, kiedy to pięć miejsc w kasie okrasił 2 pozycją w turnieju 5000 $ Limit Omaha Hi/Lo, gdzie padł dopiero w starciu z uwielbianym dziś Howardem Ledererem.

Allen radził sobie świetnie niemal we wszystkich odmianach pokera. W 2001 roku zdobył swą pierwszą bransoletkę w evencie 5000 $ Seven Card Stud, wygrywając ponad 200 zielonych tysięcy. Kolejny rok to triumf we WSOP-owych mistrzostwach 2-7 Draw, po którym był o krok od obrony tytułu i zwycięstwa w swym debiutanckim turnieju z cyklu World Poker Tour. Znakomicie radził sobie w grach Five-Diamond i Five-Star, organizowanych w Bellagio. Kolejne trzy lata przyniosły mu trzy bransoletki i aż 15 miejsc w kasie królewskiej, pokerowej serii. Całemu światu wyraźnie przedstawił się podczas Main Eventu w 2006 roku, kiedy to, w dużej mierze dzięki wspomnianym wyżej komentarzom Normana Chada, jawić się zaczął jako maszyna nie do ogrania.

I już wiecie, czyja była ostatnia pula...

Rekordowy turniej zgromadził 8773 graczy, którzy wygenerowali pulę nagród wynoszącą 82 512 162 $, z czego zwycięzca dostać miał monstrualnego dwunastaka. Cunningham gromadził swój stack jak Palikot zwolenników wśród amatorów Purple Haze i do stołu finałowego zasiadł z drugim stanem posiadania, ustępując jedynie nieobliczalnemu Jamie Goldowi. Świadomy bycia faworytem Cunningham nie ukrywał, że dla niego o wiele ważniejszy od ośmiocyfrowej nagrody był mistrzowski tytuł. To jednak Gold gromadził żetony i ostatecznie wysłał do domu naszego bohatera. Przy blindach 200k/400k/50k ante po zakładzie Michaela Bingera na 1,5 mln i callu Golda, Cunningham zdecydował się na push z parą dziesiątek. Binger uciekł, Gold natomiast sprawdził z KJs, by już na flopie doczekać się króla. Ponad 3,6 mln $ nagrody nie osłodziło Allenowi gorzkiego smaku niespełnionych oczekiwań. Rio All Suite opuścił zły jak nigdy, odmawiając komentarza.

Łapiąc oddech

W ostatnich latach Allen Cunningham nieco spuścił z tonu - choć przypomniał się fanom na antenie ESPN rok temu, gdy z turniejem głównym World Series of Poker pożegnał się dopiero na 69 miejscu. Zaserwuje nam dowód swych umiejętności jednak jeszcze wielokrotnie, po części z racji młodego wieku, po części z powodu umiejętności, które nie przemijają jak zespół napięcia przedmiesiączkowego i krystalicznej psychiki profesjonalisty, która stanowi solidny procent w konstrukcji wygrywającego gracza. Cunningham nie hipnotyzuje operatorów kamer - przy stole jest spokojny, cichy i tylko w chwili, gdy przesuwa w swoją stronę przyjemną feerię żetonów rywali, raczy nas swoim szczerym uśmiechem. Zresztą to, że Allen jeszcze namiesza, jest właściwie pewne - w końcu "he is Allen Cunningham!".

Na koniec trochę historii udokumentowanej:

Turniej życia. Screw you, Jamie!

Easy? Akurat...

Szczęście sprzyja lepszym?

by acebestini