Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Z cyklu: The Men of the Game - Doyle Brunson

Grać w pokera i nie wiedzieć, kim jest Doyle Brunson to tak, jakby mieszkać na Beverly Hills i robić do wiadra. Dla wielu jednak Texas Dolly to tylko pomarszczony cowboy, który dodaje dziś kolorytu telewizyjnym gierkom swym "I've seen bigger pots" i innymi reminiscencjami z czasów starszych niż kolorowy telewizor.

Doyle Brunson nie jest po prostu jedną z legend. To człowiek, który dla pokera jest tym, kim był Tony Montana dla handlu yeyo w Miami. Niewiele jednak brakowało, by zamiast żetonów ze stołu zbierał z tablic koszykarskie piłki. Gdyby nie kontuzja, której skutki odczuwa do dziś, być może Elgin Baylor w Minneapolis Lakers brylowałby jedynie w podawaniu ręczników i wiązaniu sznurowadeł.

The Gambler - trudne początki

Definitywny rozbrat z koszykówką spowodował konieczność poszukiwania nowej pasji i rywalizacji, której Doyle wciąż był głodny. Po ukończeniu college'u znalazł się przy pokerowym stole, przy którym w owych czasach było mniej bezpiecznie niż dziś chroniąc się przed mżawką pod białym kapturem w północnym Harlemie.

Razem z "Sailorem" Robertsem oraz okazjonalnie uczestniczącym w turniejach WSOP do dziś "Amarillo Slim" Prestonem stworzył Brunson gamblerską paczkę, która podróżowała po Teksasie w poszukiwaniu wielkich gier i wielkich pieniędzy. Znaleźli to, czego szukali, i wzięli to sobie.

Mając dość dotyku na skroni zimnych luf czterdziestek czwórek i obitego nosa, na początku lat 60-tych Doyle zdecydował się na przeprowadzkę do Las Vegas. A tam właśnie niedługo raczkować miała zacząć idea gry turniejowej o mistrzostwo świata.

The Champ - droga na szczyt

Doyle Brunson był częścią World Series of Poker od samego początku. Na swój pierwszy triumf musiał czekać do 1976 roku, gdy najpierw zwyciężył w evencie Deuce-to-Seven Draw, by następnie zapoczątkować legendę . Jego przeciwnik, pechowiec Jessie Alto, z pewnością ucieszył się z wsuwki przyszłego boga, gdy ze swoimi odnalazł na flopie dwie najwyższe pary. Krupier musiał jednak także pochodzić z Longworth, skoro turn i river pozwoliły Dolly'emu ugrać full house i mistrzostwo świata.

Mimo, iż w 1977 roku nie było jeszcze na świecie Sapheala, w Horseshoe zaczęło pachnieć magią, kiedy to w finałowej ręcę kolejnego Main Eventu Doyle był na flopie daleko z tyłu, dzierżąc... i parę dziesiątek przeciwko dwóm parom "Bonesa" Berlanda. Efekt był jednak identyczny, jak rok wcześniej - runner-runner full house i drugi tytuł mistrzowski no-limit Hold'em. Od tej pory przeciwnicy Doyle'a wolą na flopowym showdownie ujrzeć w jego ręce parę asów...

The Legend - owacje na stojąco

Do dnia dzisiejszego Doyle Brunson zdobył dziesięć bransoletek WSOP (ostatnią w 2005 roku, w wieku 72 lat), jeden tytuł World Poker Tour, dziesiątki tysięcy fanów, miliony dolarów i szacunek o sile niezmierzalnej nawet wagą słów.

To on napisał pokerową biblię - "Super/System" - którą każdy szanujący się gracz musiał kiedyś potraktować jak muzułmanin pielgrzymkę do Mekki. Wniósł on nieoceniony wkład w popularyzację pokera i swoistej etyki gracza, dzięki której współcześnie ową grę nazwać można profesją.

Dziś Doyle jest już dziadkiem, ale jego umysł potrafi pracować w tempie, jakiego większość jego równolatków nie potrafi sobie nawet przypomnieć. Jego pojawienie się na turniejach cyklu World Series traktowane jest jak papieska pielgrzymka i słusznie nagradzane zostaje burzą szczerych braw.

I tak jak każdy z graczy pragnie tylko swojego sukcesu i potknięć rywali, tak wszyscy oni mają jednak nadzieję, że Doyle wytrwa jak najdłużej. A wyeliminowanie go musi być chyba najbardziej bolesnym z karcianych zwycięstw.

Na koniec trochę historii uwiecznionej:

Know your opponent...

"Bo szczęście trzeba umieć sobie zorganizować..."

Doyle rozszerza zasięg

by acebestini