Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Z cyklu: The Men of the Game - Gus Hansen

Gus Hansen gości na pokerowej scenie niewiele ponad dekadę, ale w tym czasie zdążył wyrobić swą markę w sposób skuteczny i bezdyskusyjny - galerią karcianych trofeów, dla których fundament stanowił najbardziej spektakularny początek przygody z grą w jej historii.

"62o jest dobre dopóki przeciwnik myśli, że mam asy"

"The gypsy woman told my mother
Before I was born
I got a boy child's comin'
He's gonna be a son of a gun"

Gustav Hansen urodził się w 1974 roku w stolicy Danii, Kopenhadze. Od najmłodszych lat uwielbiał rywalizację i robił wiele, by zostać drugim Michaelem Laudrupem lub Kurtem Nielsenem. Zamiłowanie do tenisa było większe, większe były też sukcesy Gusa na juniorskiej arenie smeczy i drop shotów. W szkole był typem chłopca, który najdalej skakał, najwyżej rzucał i najszybciej dobiegał do autobusu. Pierwszy kontakt z kartami zaliczył na wakacyjnych koloniach; wówczas jeszcze nie zawirowało - gra była dla niego zaledwie jedną z dziesiątek atrakcji, o której zapomina się równie chętnie, co do niej zasiada.

Wiele zmieniło się w szkole średniej, gdy zajęcia wymagające sprawności fizycznej zaczęły ustępować tym, w których niezbędny jest skill matematyczny. Wkrótce Hansen podążyć miał drogą naszego niedawnego the Man of the Game, Dana Harringtona - wszystko za sprawą tryktraka. W wieku nastoletnim Gusowi zdarzały się już pokerowe partyjki, w karty grał jednak tylko wtedy, gdy nie grał w backgammona. Stawał się coraz lepszy i wkrótce duńska scena tryktraka, porównywalna z polską areną bierek elektrycznych pod wodą, skłoniła go do emigracji do wielkiego świata kalifornijskiego Santa Cruz, gdzie coraz częściej począł zasiadać do pokerka w formacie Stud i Draw. Jego karciany debiut za Oceanem okazał się klęską - niekonwencjonalny styl luźnej gry sprawił, że do ojczyzny wracał boleśnie obgryziony przez lokalnych sharków.

Do powrotu został zmuszony przez osobliwy system wojskowych regulacji. Komisyjna loteria okazał się jednak dla niego szczęśliwa, mógł bowiem wybrać odpowiednią dla siebie formację. Zdecydował się na cywilną służbę w pomocy medycznej, a po dziewięciomiesięcznej posłudze armii powrócił do Stanów, tym razem do królestwa Nowego Jorku. Szybko znalazł drogę do oazy backgammona i remika - Mayfair Club - gdzie znalazł bratnie dusze w osobach Hucka Seeda i Phila Laaka. Wówczas po raz pierwszy zetknął się z no-limit Hold'em, który błyskawicznie zawładnął umysłem młodego Duńczyka. Jego bardziej wtajemniczeni kumple szybko uzmysłowili mu, jak wielkie posiada braki. Nie przeszkodziły mu one w debiucie na World Series of Poker w 1996 roku. Mistrzostwo świata, zdobyte wówczas przez Seeda, pochłonęło wyobraźnię Gusa. Postanowił bez reszty zaangażować się w pokerową edukację.

Jego rozwój był żmudny i długotrwały. Okazjonalne tripy do Vegas za każdym razem uświadamiały, jak wiele brakuje mu nie tylko do tego, by przeżyć w morzu sharków, ale by zostać jednym z nich. Po pewnym czasie nauka zaczęła procentować, a wypracowany przez Hansena styl miksowania gry (stanowiący pokłosie tego, iż nudził się on przy stole i często rozgrywał niemal wszystkie ręce) przynosił niemałe efekty.

From where? From Denmark?

"I got a black cat bone
I got a mojo too
I got the Johnny conkeroo
I'm gonna mess with you"

Gus Hansen zawsze powtarzał, że w pierwszej kolejności jest gamblerem, w drugiej dopiero pokerzystą. Gdy w 2002 roku w Bellagio dokonywał swej premiery World Poker Tour, Duńczyk nie bawił się w satelity, uiszczając całość wpisowego, czym zagrał na nosie bankroll managementu. To był jednak ten dzień, ten strzał, na który czeka tak wielu, a który dostępny jest tak nielicznym. Na final table debiutanckiego Five Diamond World Poker Classic za rywali miał m.in. znakomitych Johna Juandę, Freddy'ego Deeba i Scotty'ego Nguyena, którzy delikatnym uśmiechem kwitowali szarże 28-latka z NędzaOffsuit czy DziadostwoSuited. Późno w noc nie było im już do śmiechu, bowiem to ten luźno grający nowicjusz odbierał trofeum i ponad 500 k$ nagrody za zwycięstwo.

Niecały rok później Gus ponownie postanowił zasiąść przy stołach WPT, tym razem w ramach L.A. Poker Classic. Finałowy field znów był zacny - Carlos Mortensen, Humberto Brenes, David "The Dragon" Pham, Andy Bloch... A Gus Hansen kończył z kolejnym laurem i kolejną połówką zielonego miliona. 2003 rok w serii WPT był rokiem okrzykniętego nicknamem "The Great Dane" pokerzysty: zwyciężył jeszcze w zaproszeniowym evencie "Bad Boys of Poker" oraz zajął trzecie miejsce w drugiej edycji Five Diamond. Kolejne dwanaście miesięcy rozpoczął natomiast od sukcesu w turnieju głównym PokerStars.com Caribbean Adventure, stając się pierwszym graczem w historii, który zdobył trzy skalpy w otwartych turniejach World Poker Tour. Niezły początek...

Do tego, iż za osiągnięciami Hansena nie stoi jedynie szczęście, przekonali się nawet najbardziej zatwardziali oponenci. Z dalekiego kraju smukły, krótko przystrzyżony szatyn przywiózł nową pokerową jakość, z którą konserwatywni weterani nie potrafili sobie poradzić. W 2005 roku Duńczyk zgarnął okrągły milion dolarów w Poker Superstars Invitational Tournament, gdzie za rywali miał posiadaczy łącznej wówczas ilości 32 bransoletek World Series of Poker, z Johnnym Chanem, Doylem Brunsonem i Philem Ivey na czele. W tym samym roku udało mu się zająć trzecią lokatę na WPT Bay 101 Shooting Stars of Poker oraz czwarte miejsce na EPT Barcelona Open Main Event.

Po kilkunastu miesiącach udziału w telewizyjnych cyklach i radości z dołączenia do prestiżowego grona graczy cash w "Bobby's Room" Gus ponownie zagrał wysokie "C" na arenie turniejowej, wygrywając turniej główny Aussie Millions 2007 z nagrodą przekraczającą milion dolców. Rok później ustrzelił swą "życiówkę", zostając runner-up Sixth Annual Five Star World Poker Classic, ustępując jedynie wybitnemu specjaliście od fixed-limit Hold'em, Davidowi Chiu. Po przeczytaniu tego imponującego CV z pewnością zdajecie sobie sprawę, że pośród mnóstwa tytułów brakowało tego najważniejszego, stanowiącego nie tyle wisienkę na torcie, co pełne cztery piętra biszkoptu i masy - bransoletki World Series of Poker.

Można zdobyć chwałę należną najlepszym graczom pokera online, można ugrać miliony przy turniejowych stołach gier naziemnych i stać się ikoną World Poker Tour, maszerując w pierwszym szeregu Galerii Sław, jednak zbytnia lekkość nadgarstka, spowodowana niepowodzeniami na najważniejszej ze scen, zawsze przyprawia o niewzruszone miny karciane środowisko i poczucie niespełnienia samego zainteresowanego. Zły czar prysnął we wrześniu 2010 roku, gdy Gus zwyciężył w turnieju 10 000 € No Limit Hold'em High Roller Heads-Up podczas World Series of Poker Europe. Owy rok kończył ugraniem miliona dolarów w Full Tilt Poker Poker Million IX, a w kolejnym zajął najniższy stopień pudła w mistrzostwach świata HU. Ta sama lokata przypadła mu w rozegranym dziesięć miesięcy temu 250 000 $ Challenge podczas Aussie Millions, zaś ostatnim, jak dotąd, akcentem jego dokonań live był triumf w satelitce do sławetnego The Big One for One Drop.

"I don't have to know "how much" to hit it and win it"

"On the seventh hours, on the seventh day,
On the seventh month the seven doctors say:
He was born for good luck and that you'll see...
I got seven hundred dollars
Don't you mess with me!"

W wirtualnym świecie "The Great Dane" przez długi czas był twarzą Full Tilt Poker, gdzie gościł na najwyższych stawkach PLO oraz Omaszki w wydaniu split. Po upadku imperium musiał jednak, tak jak wszyscy inni związani z platformą prosi, stawić czoła wytykaniu palcami. Hansen okazał się jednak "czysty", dzięki czemu po powrocie marki na łono online gamblingu stał się jej pierwszą, reprezentacyjną postacią. Gus pozostaje ikoną gry w sieci, bo choć nie wspomógł swego konta regularnymi, wielomilionowymi wygranymi, to był niezwykle częstym gościem gier na najwyższych stawkach.

Obecność Gusa w programach pokroju "High Stakes Poker" czy "Poker After Dark" i jego gra, która nie ogranicza się do nerwowego pasowania i overbetowego złodziejstwa w przypadku chwycenia premium sprawiła, że należy on dziś do grona najbardziej rozpoznawalnych pokerzystów świata. Po pierwsze: gambler, po drugie: gracz, po trzecie: biznesmen, bowiem Hansen nie zajmuje się wyłącznie paleniem hajsu w Monako. Stworzony w dużej mierze dzięki niemu room Pokerchamps.com po zaledwie dwóch latach działalności został sprzedany Betfair za 15 mln $. Gushansentv.com natomiast przez lata służy za oblegany pokerowy kanał retransmisji.

Duńczyk czerpie wiele świadomej przyjemności z gry: "Mam o tyle szczęście, że poker to moje hobby, które stało się moją profesją. Czasami gram naprawdę dużo i wtedy ludzie mówią: on jest na pewno uzależniony. Ale ja czerpię z tego przyjemność, z mojego fachu. Trzeba odróżnić uzależnienie od zawodu". Nikt nie spłodziłby książki o tym, co go nuży, a Hansen jest autorem znakomitej i nowatorskiej "Every Hand Revealed", stanowiącej swoiste session review ze zwycięskiego dlań eventu Aussie Millions.

Gustav ma kasę i nie waha się jej wykładać na stół. Jego zamiłowanie do prop betów niejednokrotnie sprawiało, że musiał rozsupłać kieszenie, zanim jednak przeciwnik zdążył powiedzieć "World Poker Tour", wygrana lądowała w jego sakwie. Hansenowi zdarzyło się nawet stanąć w bokserskim ringu naprzeciw innego prosa Theo Joergensena. Theo zwyciężył, jednak nie obił zbyt mocno buźki rywala. To dość ważne - wszak w 2004 wielokrotnie prezentujący się na wybiegach Gus znalazł się w rankingu magazynu People's "Sexiest Man Alive". I nie pytajcie, gdzie był Patrik Antonius, bo "The Great Dane" dosiądzie się do waszych stołów i skopie wam tyłki!

Na koniec trochę historii udokumentowanej:

"You play this 1,5 hr and that's gonna be all over, baby!"

Nasz człowiek Anglin twarzą w twarz z prosem.

Hand znany wszystkim. Nice turn, nice pot, well played.

Ciekawostka. Polecam!

Ooh, baby, I'm so bet... I'm so call...

What you gonna do when they come for you?

by acebestini