Elo elo,
wróciłem właśnie z Koszyc z Deepstack Poker Tour, zawsze dobrze zobaczyć się ze znajomymi i oderwać od komputera. Jeśli chodzi o sam turniej to skończyłem minkeszem. W piątek grałem 1b gdzie na początku dnia szło wspaniale, z 35k startowych zrobiłem 120k na bb1k ale potem run się spiepszył. Najpierw QQ<JJ za 60k po J na river, potem AK vs AK vs QQ ai pf, spadło KKxQ. Po przerwie mając 70k na bb1.2k zrobiłem duży spazz call w 3b pocie, który nie powinien się wydarzyć. Busto. 1c szło opornie od początku. W pewnym momencie zostało mi 4k na bb600 i udało się wygrać 44 vs A6o AI pf na Axxx4. Potem A9>AJ za 17bb, następnie triple up AA vs 2x QQ (board 987Tx, never izi), po tym rozdaniu usłyszałem od tęgiego Słowaka(miał QQ gdy ja AA i A6 gdy ja 44), że gdybym był Węgrem to gadka wyglądała by inaczej(dunno why, ale niechęć do Węgrów, a sympatia do Polaków jest bardzo mocno wyczuwalna w Koszycach). Anyway dzień skończyłem mając 65.5k.
W day 2 blindy zaczynały się od bb3k. W drugim rozdaniu trafiłem bottom seta po complete ze SB z 33 i wskoczyłem na 90k, jednak potem ogromna posucha w kartach i przez 2 levele nie zagrałem praktycznie nic. Potem sytuacja zaczęła się powoli odwracać i rejamami powolutku się budowałem. W ostatnim rozdaniu przed brejkiem wygrałem średniego pota od CL i miałem 255k na bb8k, a zapach bubbla był już wyczuwalny. Po przerwie miałem iście sick rozdanie. 38 left, 34 paid. Ziomek z BU otwiera za 19k mając jakieś 270k, ja jestem na Sb mając total 215k i jamuje 55, BB mający 120k pasuje, a BU wchodzi w solidny tank. Gdy zaczął myśleć odpadły 3 osoby i byliśmy na pure bubblu. Na poprzednich levelach dostał ode mnie 2 rejamy na 20-30bb, więc pewnie zakładał, że topu tak nie gram. W końcu ziomek wyjmuje monetę, flipuje wzdycha i mówi call wyświetlając 77. Tragedia. Na szczęście dobry ziomek krupier wykłada AQTTA i chopujemy.
Przenoszą mnie na nowy stół i gramy bubbla, który trwa pewnie z 40 minut. Na bbl zresztą popełniam drugi duży błąd. bb10k, ja mam 220k i otwieram 22k z UTG z AKs, BB nie ma w grze więc jego kartą są spasowane. HJ mając 200k gra 3bet do 54k i jestem w kropce, bo grałem z typem w 1c i nie przypominam sobie ani jednego 3beta od niego, a siedział po mojej lewej. na Sb siedział aggro ziom, mocno nabity wiec też muis na to uważać. Jeśli biorę tego spota i przegrywam zostaje mi 19k, i w 3cim rozdaniu hitują mnie blindy. Ostatecznie zagrałem chyba najgorsze rozwiązanie, a mianowicie call i c/f nietrafionego spota. Jeśli zakładam ze gra tak tylko asy i króle to musi tutaj znaleźć 6 combo 3b/f by moje zagranie zaczęło robić profit. Rozdanie po pęknięciu bubbla zagrałem rejam z BB za 17bb z TT vs open tego typa i wjebałem się pod QQ za 171 euro.
Potem zagrałem jeszcze side event za 35e, niby ftek był, ale 9te przy 5 paid. Na keszach ogółem wyszedłem na jakiś malutki plus. W kasynie siedzieliśmy do prawie 6tej bo Radzio grał fteka, a potem HU. Powrót był okropny bo każdemu chciało się potwornie spać. Trzeba było robić przerwy w trasie bo ryzyko jazdy było zbyt wielkie. Koniec końców w domu byłem koło 11 i jak się pewnie domyślacie cały dzisiejszy dzień zajęło mi dojście do siebie. Od jutra wracam do grindu 
Pozdro