Wesoła kompanioooo!
Minął około rok od mojej wiekszej aktywności na tym forum, bardzo burzliwy rok w moim życiu. Oświadczyłem się (szok), zgodziła się (szok x 2), rzuciłem pracę na rzecz pokera. Mało tego, udaje mi sie utrzymywać z gry, co sprawia mi ogromną radość. Wyniki zaktualizowałem w wątku coachingowym. Pokerowo ten rok był super, rozwinąłem sie jak nigdy dotąd. Co cieszy, ta cheć dalej nie minęła.
Nieskrywaną radość sprawia mi również szkolenie pokerzystów. Korepetycji udzielam od 18. roku życia, miałem do czynienia z wieloma uczniami, a to doświadczenie też na pewno procentuje. Udało mi się osobiście (całkowicie przypadkowo) poznac gracza babel92 i dyskusja z nim też otworzyła mi oczy na kilka spraw związanych z nauczaniem i nie tylko.
Z ciekawostek, poszedłem na studia (szok x 3). Po poprzedniej męczarni (z własnej winy) naprawdę nie sądziłem, że to się kiedykolwiek wydarzy. Jednak nie są to zwykłe studia, ( bo ciężko tak nazwać szkołę ASBiRO), więc doświadczenia i przyjemności zgoła inne. Ten wpis jest też trochę spowodowany kierunkiem w którym zmierzam. Chcę rozpocząć mniejszy biznes na boku, żeby nie być w pełni uzależnionym od pokera.
Z powodu tego, że niedługo może się zmienić mój status, chciałbym też opowiedzieć o swojej przygodzie w urzędzie pracy (powinienem chyba nawet z dużych liter to napisać). Mógłbym pewnie juz nawet służyć radą w niektórych kwestiach.
Poczatkowo miałem sporo obaw związanych z samą rejestracją i moimi kwalifikacjami. Uściślijmy - wykształcenie wyższe, 4 letnie doświadczenie w najprężniej rozwijającej się branży (informatyka), w Krakowie, gdzie na bezrobociu siedzą pokerzyści (nie wszyscy) i matki 500+. Miałem prawo myśleć, że będę miał ciężko i sporo się nachodzę.
Pierwsza wizyta, stworzenie profilu - wszystko standardowo, starałem się odpowiadać tak, jakby mi zależało, ale że cieżko o pracę. Jak się okazuje, jeśli wybierzesz sobie wąską specjalizację, o której babeczki nie mają za wiele pojęcia, to niewiele Ci znajdą - od 13 miesięcy nie byłem na ŻADNEJ rozmowie rekrutacyjnej. Co 2 miesiące przychodzę, pani szuka mi pracy, nie znajduje, wyznacza termin na za 2 miesiące. Cała wizyta trwa do 8 minut.
Jakby tego było mało, okazuje się, że przy moim stażu pracy na etacie należał mi się zasiłek - nie mogłem uwierzyć. Co prawda pare stówek i przez 3 miesiące, no ale...
Na co uważać:
1. Pilnować terminów.
Raz pojechałem dzień później sądząc ze to nie jest big deal, to musiałem wlasnoręcznie pisać oswiadczenie na całą stronę A4, że żałuję i przyjąłem do wiadomości, przy kolejnym takim występku wywalą mnie z UP.
2. Pobyt za granicą.
Do końca nie wiem jak to sprawdzają, ale jesli jest sie zarejestrowanym bezrobotnym, to można być maksymalnie 10 dni za granicami kraju. Ja prawie sam sie wjebałem, bo jak wyznaczali mi termin, to grzecznie zapytałem czy mozna przesunąć, bo bede wtedy na wakacjach w Czarnogórze. Jej mina wystarczyła mi za odpowiedź. Szczęśliwie wszystko się idealnie złożyło.
Co w najbliższym czasie?
Chciałbym dalej kontynuować swoja karierę pokerową, cześciowo chciałbym sprobować sił na zoomie na starsach - poczyniam ku temu kroki powrotne. Rozważam też mocno streamowanie gry, bo sprawia mi to frajdę. W końcu mam w mairę solidny mikrofon, więc może ma to sens? 
Ahoj!