Witam. Nigdy nie myślałem że będę musiał tu napisać w takiej sprawie ale cieszę się że ten dział jest bo może otrzymam tu pomoc.
Jestem graczem z NLHE 25. Gram w sumie na tym limicie od około 3 miechów wcześniej sprawnie pokonywałem limity itd. Przez pierwsze 2 tygodnie szło bardzo dobrze bankroll stuknął 900$ stwierdziłem że może czas zobaczyć inne roomy dla bonusu i bo podobno "łatwiej". Przeprowadziłem się z FTP na PP. Przez pierwsze kilka dni break even- musiałem dostosować się do roomu a później poleciało do góry i nagle któregoś dnia "pyk". I się zaczęło...
Wszystko łamane... na AA foldy... KK przegrywało z AK ogólnie wszystko było przegrywane mimo potężnej przewagi na zasadzie od 66 vs 33 wzwyż - wszystko łamane. Każdy flip przegrany. Po 3 tygodniach rozpaczy 11bi pod linią EV na wykresie i nie liczę sytuacji na zasadzie: KK 3 bet pot F:233r lecimy na flopie na stacki a ryba trzyma 83s-.- tych linia EV nie liczy (dlatego imo jest to debilizm). 4bet poty na zasadzie ja AA F:3J4r i fish trzyma oczywiście JJ. Cały czas tak jest.
Po zjechaniu do 675$ przeniosłem się z powrotem na FTP gdyż po prostu nie mogłem już nawet patrzeć na lobby PP. I znowu około tygodnia ok. Po czym z powrotem sytuacja się powtarza. Dzisiaj 4 bi w plecy wszystko coolery. Trwa to od 2 miechów i szczerze już nie wiem co mam z tym robić. Na dzień dzisiejszy mój BR to 550$. Po 2 miechach walki jestem już mocno zmęczony tym DS.
Nie mogę założyć że wszystko jest zagrane optymalnie z czego rzeczywiście z 6 bi mogę założyć zagrane źle/na tilcie/wstaw co chcesz ale z takimi nie mam problemu. Zrobię analizę znajdę błąd, wyeliminuje i znajdę optimum. Jest profit w postaci wiedzy. Tymczasem coolery po prostu irytują swoją głupota i beznadziejnością. Najbardziej irytuje ich opcja występowania na zasadzie:
siadam, odpalam stoliki gram, wygrywam trochę małych potów - myślę sobie heh może to już koniec no i następuje tzw. "sos na twarz" cooler bi w plecy ok np gram dalej znowu coś tam wygram godzinę pózniej sru wygrywam bi wielki sukces jestem na 0 a nawet lekki plus z małych potów gram gram sru cooler parę rozdań sru cooler. I tak każda sesja. Co najmniej bi w plecy często więcej. Przeżyłem już kiedyś 20bi DS grając SSS i normalnie przed tym co się teraz dzieje powieka by mi nie tknęła po stracie nawet 3-4 bi w sesji bo wiedziałbym że jutro albo pojutrze będzie lepiej. Teraz one mnie pogrążają bo wymaga ode mnie cholernie dużo pracy wyciągnięcie stacka od ryby tymczasem cooler następuje szybko, bezlitośnie i z reguły od fisha. I tak kończy się na minusie, BR topnieje i strasznie długo to trwa. Pokera nadal lubię:DTechnicznie nie mam problemu nadal gram swoje A-game. Cały czas się uczę i czytam książki, analizuję rozdania. Dobrą stroną tego DS jest fakt że wyeliminowałem sporo leaków w grze które miałem.
Ofc Cool story bro:f_biggrin:
Wiem zdaję sobie sprawę ze specyfiki pokera, akceptuję wariancję i wiem że nawet po 100k można być na - potrzebuje tylko jakieś wskazówki jak sobie z tym radzić mentalnie. Może przerwa? Ale przed wariancją się nie ucieknie, poza tym to może trwać w nieskończoność więc imo nic to nie da.
Btw. Jak sobie zejdę na nl10 mam 20bb/100 (odrabiam tam straty) a jak tylko wejdę na nl25 zaczyna się to o czym pisałem wyżej.
Zrób sobie przerwę od pokera, jak zaczniesz to staraj nie myśleć o przeszłości i graj swoje A game.
ja od 150 k rozdań nie mogę wyjść na +, 20 bi na sss to w jednej sesji mogło lecieć imo ![]()
jestem jakieś 50 bi pod ev.
Od początku lutego wrażenie mam, jakby equity AA przesunęło się z 80-20 na 60-40 etc. Tutaj wchodzi b. ważna kwestia (przeze mnie notorycznie łamana) jaką jest brm. Jeśli ktoś poważnie traktuje pokera to na cashe będzie trzymać te 100 bi, turnieje nawet 300-500 + .
Graj swoje, rób analizy, jak puści nawet nie zauważysz jak będziesz na nl50 ![]()
pzdr
Hej bdouble,
każdego użytkownika w tym dziale traktujemy indywidualnie i każdy z Was otrzymuje rzetelne odpowiedzi od naszego trenera. Zanim jednak się on wypowie, rzuć okiem do wątku Spis poruszanych tematów, a znajdziesz tam wszystkie wątki poruszające problem downswingu. Poczytaj sobie, na pewno nie zaszkodzi ![]()
Pozdrawiam.
Hej bdouble,
Całego Twojego posta przeczytałem 2 razy i wydaje mi się, że można by go streścić do zagadnienia radzenia sobie ze swingami. Myślę, ze możesz zacząć od mojego świeżego posta na temat swingów z wczoraj swingi.
To powinno Ci trochę wyjaśnić i zacznij od tego posta. Zacytuję też moją wypowiedź z innego tematu:
Napisałeś bardzo ważnego posta o akceptacji czynnika losowego w pokerze. Jak najbardziej się pod tym podpisuję obiema rękami. Obecne od samego początku jesteśmy edukowani, że poker to gra tylko i wyłącznie umiejętności a element ryzyka występuje tylko w bardzo krótkim okresie. Takie przekonanie buduje określone oczekiwania i ma swoje określone konsekwencje.
Potem taki pokerzysta zasiada do stołu z określonymi oczekiwaniami i w momencie kiedy któryś będzie w miesiącu 20BI poniżej EV to zaczyna mocno wątpić w to czy poker rzeczywiście polega na umiejętnościach. Często pojawia się Tilt jako efekt uboczny nie zaakceptowania czynnika losowego.
Pojawia się tutaj swego rodzaju sprzeczność, to co robimy jako pokerzyści to spędzamy setki godzin na doskonaleniu swojej gry, analizie, coachingach, oglądaniu filmików w nadziei, że dzięki umiejętnościom będziemy w stanie kontrolować każdy aspekt gry, a potem okazuje się że nie zawsze tak musi być, że są jednak rzeczy, których kontrolować nie możemy.
Rozwiązaniem jest pełna akcpetacja tego, że w długim okresie (nie pod kątem ilości czasu, ale ilości rozdań) czynnikiem najważniejszym w pokerze są umiejętności, ale czynnik losowy jest w pokerze również obecny. Biorąc pod uwagę odpowiednio dużą próbkę rozdań można założyć, że czynnik losowy jest zminimalizowany prawie do 0.
Z drugiej strony choć nie zawsze zgadzam się z tym co pisze Autystyczny Andrzej to tym razem w 100% zgadzam się z jego postem. Sorry Anglin, ale -24BI po 170k rękach to nie jest bad beat, ale po prostu masz sporo leaków. Wiem, że ego woli zdecydowanie nie przyznawać się do błędów i zwalić wszystko na czynnik zewnętrzny w tym przypadku rzekomy pech, ale w taki sposób niczego się nie nauczysz. Weź 100% odpowiedzialności za swoje wyniki i odpowiedz sobie szczerze na pytania:
-Ile czasu % poświęcasz na analizę gry?
-Ile czasu i pieniędzy zainwestowałeś w coachingi?
-Czy nie grasz zbyt dużej ilości stolików?
-Czy robisz rzetelne i dokładne notatki?
-Czy dokładnie wybierasz najbardziej profitowe stoliki
-Czy czasami nie tiltujesz?
-Czy analizowałeś z profesjonalistą swoją bazę rąk?
-Czy używałeś leakbustera i zdajesz sobie sprawę jakie sytuacje kosztują Cię najwięcej pieniędzy? - .....Tego jest o wiele więcej i to są rzeczy za które Ty masz rzeczywiście odpowiedzialność i które możesz kontrolować. Po Twoich wynikach nie wierzę, żebyś wszystko robił perfekcyjnie.
I teraz pewne podsumowanie i wnioski. Wśród sporej części pokerzystów można zauważyć 2 skrajności.
Pierwsza skrajność to uważanie że poker zawsze i wszędzie to tylko i wyłącznie gra umiejętności i naiwna wiara w to, że nasze wyniki będą się zawsze pokrywały z EV. Im bardziej ktoś w to wierzy w ten koncept, tym bardziej będzie cierpiał, kiedy przyjdzie wariancja. Im bardziej będzie cierpiał tym bardziej oddali się od pierwotnego przekonania bo ludzie zawsze unikają cierpienia czegokolwiek by nie robili.
Potem przychodzi druga skrajność. Gracz już wie, że wariancja istnieje, ale niekoniecznie akceptuje to na poziomie nieświadomym. Ego uważa się za dobrego gracza i przestaje się uczyć. Gracz zaczyna grindować coraz więcej i więcej poświęcając 85-90% czasu na grę. Ego uważając się za dobrego gracza nie przyjmuje do wiadomości tego, że może coś robić źle. Umysł zaczyna filtrować wszystkie sytuacje zauważając tylko te pechowe i generalizując je na całą swoją grę, np. w ciągu 1500 rozdań przegrałem 3z5 flipów, więc mam pecha. Potem taka generalizacja zaczyna służyć jako wymówka przed rozwojem bo wcześniej rozwój i edukacja przyniosły tylko „cierpienie” w postaci niespełnienia swoich oczekiwań, zaś teraz rozwój nie ma sensu bo „mam pecha i tak nic nie zmienię edukacją.”
Jest też trzeci etap. To osoby, które inwestują ciągle w swoją wiedzę, rozwój, nieustannie pracują nad ulepszaniem swojej gry. Jednocześnie akceptują czynnik losowy w pokerze i zdają sobie sprawą, że nawet bardzo dobra gra może na przestrzeni określonej ilości rozdań nie przynieść profitów finansowych. Dodatkowo mają umiejętność brania feedbacku ze swoich rezultatów i zawsze starają się doskonalić swoją grę. Gdy przychodzi wariancja już nie cierpią, bo zaakceptowali. Dalej analizują swoją grę i grają swoje. Doskonale rozróżniają rzeczy za które są odpowiedzialni:
-selekcja roomów, selekcja stolików
-analiza rozdań
-ciągła edukacja
-analiza HMa i statystyk
-podejmowanie decyzji maksymalizujących EVOraz rzeczy za które nie są odpowiedzialni:
-zyski
-różnica między zyskami a EVJest to oczywiście mocno uproszczony schemat i pojedyncza osoba może nie identyfikować się z żadną z w/w grup, ale sam mechanizm działa właśnie w taki sposób.
I teraz wydaje mi się, że to czego potrzebujesz to wiedzy z tych obydwu postów. Po pierwsze za bardzo uwierzyłeś w to, że Twój wynik zależy tylko i wyłącznie od umiejętności, swingi szybko zrewidowały Twoje przekonanie i pojawił się tilt i cierpienie emocjonalne. Chodzi o to, żebyś potrafił wypracować w sobie strategię ani-ani i nie poszedł w żadne ekstremum. Żebyś nauczył się jeszcze bardziej akceptować ryzyko i skupiać się tylko na rzeczach za które jesteś odpowiedzialny.
Z kolei intencją pierwszego posta do którego dałem Ci linka jest wytłumaczenie Ci dlaczego tak jest. Żebyś zaakceptował swingi i z nich korzystał, a nie się przeciwko nim buntował. Widzę w Twoim podejściu bardzo dużo fajnych elementów. Jak uda Ci się jeszcze w pełni zaakceptować wariancję i zrozumieć, że to właśnie podczas DS wychodzi różnicą między graczami bardzo dobrymi i wybitnymi a wiecznie przeciętnymi to zajdziesz bardzo daleko.
Napisałeś w swoim poście, że walczyłeś z downswingiem. Przestań walczyć, przestań się buntować, zaakceptuj rzeczywistość pokera i skup się na tym na co masz rzeczywiście wpływ.
W razie pytań ,pisz
@lechrumski
Dzięki. Muszę przyznać że mi pomogło
Będę sunął dalej starając się grać jak najlepiej i będę dalej pracował nad grą. I rzeczywiście w tym artykule o swingach znalazła się rzecz która sprawia że nie mogłem sobie z nimi poradzić: założyłem sobie podświadomie w umyśle jak najszybsze łamanie limitów na ile tylko umiejętności pozwolą tymczasem każde stracone bi mnie od tego celu oddala. Buntuje się przeciwko temu i staram coś z tym robić. Samo uświadomienie sobie że to przerost ambicji, niedocenienie losowości i fakt że nie mam do końca na to wpływu sprawiło że poczułem się lepiej. Jedyne co mogę zrobić to grać dalej i cały czas rozwijać umiejętności. Jeszcze raz dzięki ![]()
@dohpaZ
Szczerze mówiąc.... to ja po prostu tego tematu nie zauważyłem
jego nazwa brzmi jak coś np. "tematy jakie wolno poruszać w tym dziale" i szczerze to nie domyśliłem się że tam mogą być pomocne odpowiedzi
ale też przeczytałem i zdałem sobie sprawę że:
- przerwa nic nie da
- mój DS nie jest niczym niezwykłym i u mnie jeszcze nie jest źle
- schować ambicję w kieszeń
- cały czas się ulepszać
Dzięki za pomoc wszystkim.