Gram HU SNG.
Straciłem rolla na FTP. Przestałem wierzyć w to, że go kiedykolwiek odzyskam. Miałem jeszcze jakieś grosze na innych roomach. Zebrałem to do kupy na jednym roomie i postanowiłem odbudować to co straciłem. Od samego początku zasuwałem grubo poniżej linii EV, no ale udało mi się jakoś wbić na stawki 15 Euro. Oglądałem filmy mindsetowe, pracowałem nad moją zrytą banią i naprawde zrobiłem duże postępy. Rok temu bym już rozwalił laptopa albo conajmniej myszkę (mam na koncie rozwalone 3 myszy, klawiaturę, szybę w drzwiach i stolik), a teraz chyba tylko raz walnąłem pięścią w stół. Byłem już zadowolony z mindsetu... Teraz widzę postęp, ale to za mało.
Schody zaczęły się dopiero po tej magicznej granicy 15Euro (wcześniej grałem wyżej). Każdy dzień po zmianie stawek kończyłem poniżej EV. Jestem już na tych stawkach -15BI, gdy EV pokazuje +14BI. Przegrywam wszystko. Jak leci. Właśnie przegrałem dwa all iny PF: AA vs KJ i QQ vs K2. Geniusz sprawdził mnie z K2, bo stwierdził, że pewnie blefuje... Rozegrałem już ponad 7k tych turniejów i największy swing jaki miałem to -10BI. Swing! A tutaj jestem prawie 30 BI poniżej EV. Każda decyzja jaką podejmuję jest najlepsza jaką mogę podjąć w danym momencie. Nie gram na tilcie, bo gdy zaczynam sesję jestem naprawdę pozytywnie nastawiony. A gdy zaczynam tiltować przestaję grać. Niestety przez to sesje są coraz krótsze.
Uploaded with ImageShack.us
Wykonuję codziennie The Work dla conajmniej dwóch przekonań. Codziennie ćwiczę. Oglądam treningi mindsetowe... I mimo wszystko z każdym kolejnym dniem coraz bardziej tiltuję. I coraz mniej trzeba żebym stiltował.
Kiedy widzę jak kolejny BI idzie w stronę przeciwnika bo znowu dobrał jednego z 3 outów to zalewa mnie krew i nie potrafię sobie powiedzieć w tamtej chwili, że tak ma być, że spoko, że na dłuższą metę i tak wygram. Jeśli sytuacja się nie zmieni to będę musiał wkrótce wrócić na stawki 10Euro. Wiem, że nie będzie nic w tym złego, ale mimo wszystko to będzie moja życiowa porażka... Którą tak naprawdę zawdzięczam nie sobie, ale pokerowym bogom!
Ogólnie, to jak zacząłem pisać tego posta byłem bardzo zdenerwowany kolejnymi przegranymi turniejami, ale jak go napisałem to mi przeszło. Mój plan polegał na tym, żeby wszystkie te myśli, które wtedy miałem wpisać tutaj, ocenzurować i poddać Waszej analizie. Bo ja już serio nie wiem co mógłbym poprawić. Za dużo porażek na raz wprowadziło mnie w taki stan, gdzie byle co może mnie wprowadzić w tilt. Chcę zostać profesjonalnym pokerzystą i nie mogę sobie pozwolić na to, że gdy jestem marne 30BI poniżej EV, zaczynam tiltować jak nastolatka w ciąży z byle powodu

