Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Ile można?

25 Posty
15 Użytkownicy
0 Reakcje
3,008 Wyświetlenia
Pasiv
Dołączył: 24.03.2008

Gram HU SNG.

Straciłem rolla na FTP. Przestałem wierzyć w to, że go kiedykolwiek odzyskam. Miałem jeszcze jakieś grosze na innych roomach. Zebrałem to do kupy na jednym roomie i postanowiłem odbudować to co straciłem. Od samego początku zasuwałem grubo poniżej linii EV, no ale udało mi się jakoś wbić na stawki 15 Euro. Oglądałem filmy mindsetowe, pracowałem nad moją zrytą banią i naprawde zrobiłem duże postępy. Rok temu bym już rozwalił laptopa albo conajmniej myszkę (mam na koncie rozwalone 3 myszy, klawiaturę, szybę w drzwiach i stolik), a teraz chyba tylko raz walnąłem pięścią w stół. Byłem już zadowolony z mindsetu... Teraz widzę postęp, ale to za mało.

Schody zaczęły się dopiero po tej magicznej granicy 15Euro (wcześniej grałem wyżej). Każdy dzień po zmianie stawek kończyłem poniżej EV. Jestem już na tych stawkach -15BI, gdy EV pokazuje +14BI. Przegrywam wszystko. Jak leci. Właśnie przegrałem dwa all iny PF: AA vs KJ i QQ vs K2. Geniusz sprawdził mnie z K2, bo stwierdził, że pewnie blefuje... Rozegrałem już ponad 7k tych turniejów i największy swing jaki miałem to -10BI. Swing! A tutaj jestem prawie 30 BI poniżej EV. Każda decyzja jaką podejmuję jest najlepsza jaką mogę podjąć w danym momencie. Nie gram na tilcie, bo gdy zaczynam sesję jestem naprawdę pozytywnie nastawiony. A gdy zaczynam tiltować przestaję grać. Niestety przez to sesje są coraz krótsze.

Wykres z 15 Euro:

Uploaded with ImageShack.us

Wykonuję codziennie The Work dla conajmniej dwóch przekonań. Codziennie ćwiczę. Oglądam treningi mindsetowe... I mimo wszystko z każdym kolejnym dniem coraz bardziej tiltuję. I coraz mniej trzeba żebym stiltował.

Kiedy widzę jak kolejny BI idzie w stronę przeciwnika bo znowu dobrał jednego z 3 outów to zalewa mnie krew i nie potrafię sobie powiedzieć w tamtej chwili, że tak ma być, że spoko, że na dłuższą metę i tak wygram. Jeśli sytuacja się nie zmieni to będę musiał wkrótce wrócić na stawki 10Euro. Wiem, że nie będzie nic w tym złego, ale mimo wszystko to będzie moja życiowa porażka... Którą tak naprawdę zawdzięczam nie sobie, ale pokerowym bogom!

Ogólnie, to jak zacząłem pisać tego posta byłem bardzo zdenerwowany kolejnymi przegranymi turniejami, ale jak go napisałem to mi przeszło. Mój plan polegał na tym, żeby wszystkie te myśli, które wtedy miałem wpisać tutaj, ocenzurować i poddać Waszej analizie. Bo ja już serio nie wiem co mógłbym poprawić. Za dużo porażek na raz wprowadziło mnie w taki stan, gdzie byle co może mnie wprowadzić w tilt. Chcę zostać profesjonalnym pokerzystą i nie mogę sobie pozwolić na to, że gdy jestem marne 30BI poniżej EV, zaczynam tiltować jak nastolatka w ciąży z byle powodu ;)


24 odpowiedzi
Frayyex
Dołączył: 16.02.2009

Napisane przez Pasiv
Rok temu bym już rozwalił laptopa albo conajmniej myszkę (mam na koncie rozwalone 3 myszy, klawiaturę, szybę w drzwiach i stolik),

Mistrz :) Rzucałeś w szybę myszką :) ?
Rozumiem Twój tilt - ale trzymaj się tego ostatniego zdania - widać, że radzisz sobie z tym zagadnieniem lepiej niż większość graczy :)


Pasiv
Dołączył: 24.03.2008

Drzwiami trzasnąłem, a stolikiem rzuciłem o ścianę. Stolik i tak miałem wywalać, więc wtedy wydawało mi się to dobrym rozwiązaniem. :facepalm:


Laadder
Dołączył: 15.11.2009

grasz za bardzo loos. Ściśnij poślady na max wygrasz pare turków i humor wróci:) :f_thumbsup:


No cóż HU to swingowa odmiana.


AliAli
Dołączył: 18.01.2008

ja od siebie tylko powiem ze mialem sesje po 12 bi ponizej ev (2h sesja :D), mialem miesiace po 30 pare bi ponizej ev itd itp

jezeli chcesz wiedziec ile tak mozna to popatrz na wykresy countita ;p ale to nie jest raczej pocieszajacy material ;d


oj Panie duzo mozna, dlatego lepiej grac majac ze 100bi chociaz


lukich1908
Dołączył: 30.04.2009

Pograj sobie hu hyperturbo to zobaczysz, co to wariancja. Ostatnio w ciągu jednego dnia na próbce ok. 150hu byłem 13,5 bi nad ev, żeby skończyć 8,5 pod :f_biggrin:
Także głowa do góry i zacznij grindować, bo z całym szacunkiem do Ciebie, to ta próbka jest bardzo nikła.


variat
Dołączył: 06.05.2010

Przestałem wierzyć w to, że go kiedykolwiek odzyskam.

Fajne slowa ktos kiedys powiedzial: 'Jestes myslisz, ze Ci sie nie uda, to masz racje'.

Oglądałem filmy mindsetowe, pracowałem nad moją zrytą banią

Jesli chcesz cos w sobie zmienic, to najpierw musisz polubic i zaakceptowac tego istnienie. Jesli nie zaakceptujesz swojego obecnego mindsetu, to nie bedziesz sie rozwijal, tylko bedziesz sie ciagle atakowal. Masz mindset, jaki masz, wyksztalcony przez wiele lat - OK. Akceptujesz stan rzeczy, LUBISZ siebie takiego, jakim jestes. I dopiero w tym momencie podejmujesz decyzje, ze cos chcesz zmienic. W chwili obecnej niedosc, ze masz slaby mindset to jeszcze stworzyles sobie osobowosc, ktora uwaza, ze powinno byc inaczej i powinienes miec zajebisty mindset i teraz oprocz slabego mindsetu masz jeszcze na sobie poczucie winy. Po co Ci to poczucie winy? (a raczej po co tej osobowosci, ktora stworzyles). Poczucie winy jest po cos, moze np. uwazasz, ze bez poczucia winy nie bedziesz sie rozwijal? Ten lek pochodzi z ego. I zrozum, ze obecny mindset tez jest po cos. Tiltujesz, bo jakas czesc Ciebie uwaza, ze powinines tiltowac i to Ci daje konkretne korzysci, tak samo wkurwia Cie tracenie kasy, bo jakas czesc Ciebie uwaza, ze przez wkurwianie przed czyms Cie chroni. Nie mozesz wiec atakowac sie, tylko popracowac nad powodami istnienia.

Rok temu bym już rozwalił laptopa albo conajmniej myszkę (mam na koncie rozwalone 3 myszy, klawiaturę, szybę w drzwiach i stolik)

Nie robi na mnie wrazenia, ile tam sprzetu rozwaliles. Skup sie na teraz i tym, co mozesz robic najlepiej, a nie porownuj sie do tego, co bylo.

Schody zaczęły się dopiero po tej magicznej granicy 15Euro

Schody to metafora, ktora sam stworzyles. Sam zastanow sie czy jest dobra dla CIebie i czy pomaga CI w osiagnieciu tego, co chcesz osiagnac. Tak samo jak granica 15 euro moze byc magiczna?

wcześniej grałem wyżej

Domyslam sie. Nie bez powodu rowniez dodales to w nawiasie :)

Każdy dzień po zmianie stawek kończyłem poniżej EV. Jestem już na tych stawkach -15BI, gdy EV pokazuje +14BI

Ok, tutaj stwierdzasz fakty.

Przegrywam wszystko. Jak leci

Na wykresie widze tez skoki w gore, wiec jednak nie wszystko. To juz Twoja emocjonalna interpretacja, a nie fakty.

Rozegrałem już ponad 7k tych turniejów i największy swing jaki miałem to -10BI

Wiec stworzyles sobie oczekiwanie, ze nigdy nie spotkaja Cie wieksze swingi. Teraz spotkaly i jest wielkie rozczarowanie. Potrzebne Ci te oczekiwania?

Każda decyzja jaką podejmuję jest najlepsza jaką mogę podjąć w danym momencie

Przysiegam, ze jesli bym wiedzial, ze kazda decyzja, ktora podejmuje, jest najlepsza w danej chwili, to bym wzial duzy kredyt i wskoczyl na high stakesy. Co ty za bzdury opowiadasz? Popleniles pewnie mase bledow, a nwet w spotach, gdzie myslisz, ze zagrales perfekcyjnie wiele razy byly lepszy decyzje. Gdzie pokora?

Nie gram na tilcie, bo gdy zaczynam sesję jestem naprawdę pozytywnie nastawiony

Oczywiscie, ze jestes pozytywnie nastawiony, bo jak zaczynasz zyjesz w swiecie iluzji oczekiwan. Wymarzyles sobie, jak bedzie przebiegala sesja, kariera pokerowa, pozniej rzeczywistosc nie realizuje Twoich zalozen i cierpisz.

Bierzesz tylko dobra strone pokera. Najlepiej by CI sie gralo bez duzych swingow (male moga byc...) i innych rzeczy charakterystycznych dla pokera. Jesli nie lubisz swingow, pracy nad soba itd to Ty nie lubisz tak naprawde pokera. Zacznij od polubienia pokera calego i wziecia go ze wszystkim (pieniedzmi, zyskami, downswingiem, badbeatami, coolerami) i dopiero wtedy szukaj rezultatu.

A teraz porzuc uzalanie sie nad soba, wciel sie w role osob, ktore chca Ci pomoc na tym forum. Spojrz na siebie, stan z boku. Spojrz na Pasiv'a. Co Pasiv moze teraz najlepszego zrobic? Co mu polecisz w tej chwili?


lukasz189
Dołączył: 24.11.2010

Napisane przez variat

Każda decyzja jaką podejmuję jest najlepsza jaką mogę podjąć w danym momencie

Przysiegam, ze jesli bym wiedzial, ze kazda decyzja, ktora podejmuje, jest najlepsza w danej chwili, to bym wzial duzy kredyt i wskoczyl na high stakesy. Co ty za bzdury opowiadasz? Popleniles pewnie mase bledow, a nwet w spotach, gdzie myslisz, ze zagrales perfekcyjnie wiele razy byly lepszy decyzje. Gdzie pokora?

The best!


Maksymus007
Dołączył: 17.04.2011

Napisane przez lukasz189

Napisane przez variat

Każda decyzja jaką podejmuję jest najlepsza jaką mogę podjąć w danym momencie

Przysiegam, ze jesli bym wiedzial, ze kazda decyzja, ktora podejmuje, jest najlepsza w danej chwili, to bym wzial duzy kredyt i wskoczyl na high stakesy. Co ty za bzdury opowiadasz? Popleniles pewnie mase bledow, a nwet w spotach, gdzie myslisz, ze zagrales perfekcyjnie wiele razy byly lepszy decyzje. Gdzie pokora?

The best!

bez przesady, jak można podjąc złą decyzje np. mają AA czy KK preflop? :/


Pasiv
Dołączył: 24.03.2008

Napisane przez variat

Każda decyzja jaką podejmuję jest najlepsza jaką mogę podjąć w danym momencie

Przysiegam, ze jesli bym wiedzial, ze kazda decyzja, ktora podejmuje, jest najlepsza w danej chwili, to bym wzial duzy kredyt i wskoczyl na high stakesy. Co ty za bzdury opowiadasz? Popleniles pewnie mase bledow, a nwet w spotach, gdzie myslisz, ze zagrales perfekcyjnie wiele razy byly lepszy decyzje. Gdzie pokora?

Decyzje, które podejmuję są najlepsze jakie mogę podjąć w danym momencie. To zdanie jest równoznaczne z "Gram moją A-Game". Oczywiście, że istnieją lepsze decyzje, ale ogranicza mnie mój skill, więc niestety podejmuje tylko takie na jakie pozwala mi moja obecna wiedza.

A tak swoją drogą to branie kredytu, żeby grać w pokera na wysokich stawkach byłoby bardzo nieodpowiedzialne, nawet gdybyś był Philem Ivey.


variat
Dołączył: 06.05.2010

Jesli o tym mowisz, to zgadzam sie. Tylko, ze granie C-game jest rowniez najlepsza decyzja, jaka jestes w stanie podjac. Wiesz dlaczego? Bo ja podejmujesz. Jesli bys w tamtym moemcnei nie uwazal, ze to, co robisz jest najlepsze, bys tego nie robil.

Dzieki za Twoja opinie, jednak ja napisalem to, zeby Ci cos zobrazowac, a nie pisac, co ja uwazam na ten temat. To Twoj temat, w ktorym, jak zakladam, Ty chcesz pracowac nad swoim mindsetem, nie ja.


witam.mam ten sam problem.gram tylko HU(nie turbo).staram sie na poczatku wybadac przeciwnika i wtedy sie dostosowuje do niego.najczesciej wypracowuje sobie przewage.bardzo czesto niestety zdarza sie ze np mam preflop AA on ma 76 a na flopie 776.ponad polowa all-inow gdzie mam przewage conajmniej 75-25% konczy sie moja porazka.powiem tylko ze i tak wychodze na swoje ale gdyby nie te cholerne bad beaty gralbym teraz na duuuzo wyzszych stawkach.pozdrawiam
ps. nie niszcze sprzetu


Pasiv
Dołączył: 24.03.2008

Napisane przez variat

Przestałem wierzyć w to, że go kiedykolwiek odzyskam.

Fajne slowa ktos kiedys powiedzial: 'Jestes myslisz, ze Ci sie nie uda, to masz racje'.

Czy to nie jest najlepsza rzecz jaką mogę zrobić - przestać przejmować się czymś na co nie mam wpływu? Jak FTP odda rolla - super, ale puki co nie tworzę wobec tego żadnych oczekiwań.

Jesli chcesz cos w sobie zmienic, to najpierw musisz polubic i zaakceptowac tego istnienie. Jesli nie zaakceptujesz swojego obecnego mindsetu, to nie bedziesz sie rozwijal, tylko bedziesz sie ciagle atakowal. Masz mindset, jaki masz, wyksztalcony przez wiele lat - OK. Akceptujesz stan rzeczy, LUBISZ siebie takiego, jakim jestes. I dopiero w tym momencie podejmujesz decyzje, ze cos chcesz zmienic. W chwili obecnej niedosc, ze masz slaby mindset to jeszcze stworzyles sobie osobowosc, ktora uwaza, ze powinno byc inaczej i powinienes miec zajebisty mindset i teraz oprocz slabego mindsetu masz jeszcze na sobie poczucie winy. Po co Ci to poczucie winy? (a raczej po co tej osobowosci, ktora stworzyles). Poczucie winy jest po cos, moze np. uwazasz, ze bez poczucia winy nie bedziesz sie rozwijal? Ten lek pochodzi z ego. I zrozum, ze obecny mindset tez jest po cos. Tiltujesz, bo jakas czesc Ciebie uwaza, ze powinines tiltowac i to Ci daje konkretne korzysci, tak samo wkurwia Cie tracenie kasy, bo jakas czesc Ciebie uwaza, ze przez wkurwianie przed czyms Cie chroni. Nie mozesz wiec atakowac sie, tylko popracowac nad powodami istnienia.

Zgadza się - mam słaby mindset i uważam, że powinienem mieć dobry mindset. Przez to przekonanie rodzi się poczucie winy.

Dlaczego tiltuję? Domyślam się, że za tym wszystkim stoi moje ego i przekonania w stylu: "Muszę udowodnić, że jestem lepszy od przeciwnika" albo "Moja wartość zależy od moich wyników w pokera". Ale jak się tych przekonań pozbyć? The Work wykonywałem dla tych przekonań wiele razy, a mimo wszystko gdzieś tam siedzą.

wcześniej grałem wyżej

Domyslam sie. Nie bez powodu rowniez dodales to w nawiasie :)

Chciałem się pochwalić, jaki to ze mnie high stakes player, przez co podnieść swoją wartość i nakarmić ego. Zgadza się? :)

Nie gram na tilcie, bo gdy zaczynam sesję jestem naprawdę pozytywnie nastawiony

Oczywiscie, ze jestes pozytywnie nastawiony, bo jak zaczynasz zyjesz w swiecie iluzji oczekiwan. Wymarzyles sobie, jak bedzie przebiegala sesja, kariera pokerowa, pozniej rzeczywistosc nie realizuje Twoich zalozen i cierpisz.

Bierzesz tylko dobra strone pokera. Najlepiej by CI sie gralo bez duzych swingow (male moga byc...) i innych rzeczy charakterystycznych dla pokera. Jesli nie lubisz swingow, pracy nad soba itd to Ty nie lubisz tak naprawde pokera. Zacznij od polubienia pokera calego i wziecia go ze wszystkim (pieniedzmi, zyskami, downswingiem, badbeatami, coolerami) i dopiero wtedy szukaj rezultatu.

A teraz porzuc uzalanie sie nad soba, wciel sie w role osob, ktore chca Ci pomoc na tym forum. Spojrz na siebie, stan z boku. Spojrz na Pasiv'a. Co Pasiv moze teraz najlepszego zrobic? Co mu polecisz w tej chwili?

No ok - polubić swingi, badbeaty i coolery - brzmi logicznie i rozwiązało by moje wszystkie problemy z mindsetem. Ale jak to osiągnąć?

Pasiv'owi poleciłbym, żeby przestał się nad sobą użalać, wziął dzień czy dwa przerwy i powrócił ze świeżym umysłem do tego na co ma wpływ, czyli podejmowania najlepszych decyzji. Może jeszcze poradziłbym, żeby spoglądał w cashiera tylko raz w tygodniu :)


Besus
Dołączył: 25.12.2009

Wiem w jakim jesteś stanie, sam przez połowę września leciałem pod EV dzień w dzień a w pewnym momencie byłem około 70-80 BI pod EV :D Z tym, że ja gram 9many turbo, więc swingi chyba większe... Ale wykres miałem bardzo podobny, rozwierająca się paszcza zielono-czerwona ;) Boisz się wtedy, że ona się nigdy nie przestanie rozwierać i zeżre całego Twojego rolla, ale tak nie jest... Najgorsze jest jak szybko tilt łapie, u mnie w takim momencie (na wykresie) w jakim jesteś było krucho z mindsetem, praktycznie 1 suckout i odechciewało się gry kompletnie... ale longrun istnieje i jest bliżej niż myślisz :D Pozdrawiam i życzę powodzenia w domykaniu wykresowej paszczy ; )


variat
Dołączył: 06.05.2010

Czy to nie jest najlepsza rzecz jaką mogę zrobić - przestać przejmować się czymś na co nie mam wpływu? Jak FTP odda rolla - super, ale puki co nie tworzę wobec tego żadnych oczekiwań.

Zle zrozumialem to, co napisales. Myslalem, ze mowisz o tym, ze nigdy nie odbudujesz kapitalu. Jesli chodzi o sytuacje z FTP to oczekiwanie super podejscie :)

Zgadza się - mam słaby mindset i uważam, że powinienem mieć dobry mindset. Przez to przekonanie rodzi się poczucie winy.

Dlaczego tiltuję? Domyślam się, że za tym wszystkim stoi moje ego i przekonania w stylu: "Muszę udowodnić, że jestem lepszy od przeciwnika" albo "Moja wartość zależy od moich wyników w pokera". Ale jak się tych przekonań pozbyć? The Work wykonywałem dla tych przekonań wiele razy, a mimo wszystko gdzieś tam siedzą

Jakas osobosc, kaze Ci wierzyc, ze powinienes miec dobry mindset i wzbudza w Tobie poczucie winy. Pytanie po co? Jakie przekonania ma ta osobowosc na temat swiata, a jaka opinie o Tobie?

Zapewne przekonania w stylu : 'trzeba byc silnym i ze wszystkim sobie radzic' , 'trzeba sie ciagle rozwijac', 'trzeba byc ciagle lepszym', 'slabi ludzie maja ciezej'

Co mysli o Tobie? Pewnie mysli, ze za malo nad soba pracujesz, jestes za malo ambitny, nie jestes silny

Co daje jedno i drugie? Wzbudza w Tobie poczucie winy, bo uwaza, ze w ten sposob zmobilizuje Cie do pracy i uchroni przed cierpieniem.

Zrozum, ze ona chce dla Ciebie dobrze, ale to dobrze jest wyfiltrowane przez jej przekonania, a nie Twoje. Dlatego nie mozesz atakowac siebie jesli chcesz cos zmienic. Tylko zrozumiec, ze wszystok co myslisz, ma swoje podloze. Zaakceptowac to. I wtedy przepracowac te przekonania.

Mowisz, ze zrobiles the work. Byc moze zrobiles niedokladnie the work? Jest wiele bledow, ktore ludzie robiac the work, popelniaja. np. nie zapisales tego na kartce ani nigdzie indziej, nie skonczyles the work do samego konca, bo uznales, ze juz przestales wierzyc w ta mysl, itd (pozniej napisze cos wiecej). Umysl dziala sprytnie i latwo Cie oszuka.

Odnosnie tiltowania to zgadza sie. Za wszystkim, przez co cierpisz stoje ego, ktore jest wlasnie roznymi osobowosciami, ktore sobie stworzyles. Zastanow sie na wzor wyzej, jaka osobowosc moze stac za tym tiltem. W co ona wierzy i co ona mysli o Tobie. Zacznij od tego.

Chciałem się pochwalić, jaki to ze mnie high stakes player, przez co podnieść swoją wartość i nakarmić ego. Zgadza się?

Znowu zwroc uwage na to, co piszesz. 'JA chcialem sie pochwalic, zeby podniesc SWOJA wartosc' Masz tu dwie osobowosci. Jedna sie chwali, zeby podniesc drugiej ocene. Jakie sa miedzy nimi relacje? JA ma konkretne przekonania, jak powinno byc + sadzi cos o SWOJA. Moze uwaza, ze 'SWOJA' jest slabe i niewartosciowe i dlatego, trzeba podnosic jej wartosc?

No ok - polubić swingi, badbeaty i coolery - brzmi logicznie i rozwiązało by moje wszystkie problemy z mindsetem. Ale jak to osiągnąć?

Pojdz w druga strone. Naucz mnie jak to jest nielubic badbeaty, coolery. Naucz mnie nielubic to moze nauczymy sie wspolnie je lubic. Jesli odpowiesz sobie na pytanie, jak robisz, ze ich nie lubisz, znowu zauwazysz, ze za tym stoi 'ktos inny', ktory ma konkretne przekonania, ktore kaza mu nie lubic tego wszystkiego.

Pasiv'owi poleciłbym, żeby przestał się nad sobą użalać, wziął dzień czy dwa przerwy i powrócił ze świeżym umysłem do tego na co ma wpływ, czyli podejmowania najlepszych decyzji. Może jeszcze poradziłbym, żeby spoglądał w cashiera tylko raz w tygodniu

Zgadza sie.

Odnosnie cashiera, to sama czynnosc jest tylko czynnoscia. Jesli grasz duzo, to nalezy zagladac tam, zeby kontrolowac chociazby BM. Jesli nie kryje sie pod tym nic wiecej, to mozesz i zagladac przed kazdym posilkiem. Pradoksem jest, ze jak przestajesz utozsamiac z tym cos wiecej, to nie bedziesz zagladal, bo tak samo nie zagladasz codziennie do szafki z przyprawami, zeby sobie na papryke popatrzec. RObisz to raz na dlugi czas zeby tylko skontrolowac, czy jutro bedzie czym przyprawic kurczaka.

Ogolnie polecam Ci taka forme. Ludzie najczesciej patrza na wszystko swoimi oczami. Nie pozwala im to zauwazyc wielu rzeczy. Dobrze jest 'wyjsc z siebie' i spojrzec na siebie znajdujacego sie w konkretnym miejscu jako obserwator. To Ci daje dostep do wielu nowych zasobow i mozesz zauwazyc konkretne rzeczy. Submodalnosci Leszek poruszal na swoich treningach, mozesz do nich siegnac.


Pasiv
Dołączył: 24.03.2008

Potrafię zdefiniować drugą osobowość, która siedzi w mojej głowie.

Jest to Clint Eastwood z westernów z lat 70. Zimny, wyrachowany, małomówny, opanowany, bezbłędny i śmiertelnie niebezpieczny (oczywiście przy pokerowym stole). Ta osobowość ignoruje bad beaty. Zna swoją wartość i nie musi nikomu nic udowadniać.

Ta osobowość uważa mnie za słabą osobę. Osobę o słabej psychice. Kogoś, kto za wszelką cenę stara się coś udowodnić i szuka akceptacji innych.

Mowisz, ze zrobiles the work. Byc moze zrobiles niedokladnie the work? Jest wiele bledow, ktore ludzie robiac the work, popelniaja. np. nie zapisales tego na kartce ani nigdzie indziej, nie skonczyles the work do samego konca, bo uznales, ze juz przestales wierzyc w ta mysl, itd (pozniej napisze cos wiecej). Umysl dziala sprytnie i latwo Cie oszuka.

Przeczytałem książkę 'Kochaj co masz', i widziałem wszystkie filmy Leszka dotyczące 'The work". Zawsze zapisuję ćwiczenia. Przeważnie na komputerze, ale czasami na kartce. Wieczorem wrzucę moją pracę z jednym przekonaniem na forum. Może gdy zobaczysz co tam napisałem, będziesz w stanie pomóc mi znaleźć błąd.

Pojdz w druga strone. Naucz mnie jak to jest nielubic badbeaty, coolery. Naucz mnie nielubic to moze nauczymy sie wspolnie je lubic. Jesli odpowiesz sobie na pytanie, jak robisz, ze ich nie lubisz, znowu zauwazysz, ze za tym stoi 'ktos inny', ktory ma konkretne przekonania, ktore kaza mu nie lubic tego wszystkiego.

Zastanowiłem się chwilę nad tym.. Prosta instrukcja jak nie lubić bad beatów to: "wiąż swoją wartość z wynikiem pojedynczych rozdań".


variat
Dołączył: 06.05.2010

Osobowosci wlaczaja nam sie w konkretnych momentach. Np. gdy wchodze do domu autoamtycznie odpala mi sie osobowosc syna i jestem tego swiadomy. Gdy wchodze do klubu odpala mi sie osobowosc imprezowicza, gdy zaczynasz tiltowac odpala Ci sie konkretna osobowosc. Osobowosc ta przejawia sie w konkretny sposob.

Ja np. cale zycie gdy zle sie zachowalem w stosunku do mamy mialem wielkie poczucie winy. Teraz wiem, ze mam osobowosc syna, ktora wierzy w konkretne rzeczy na temat relacji z mama i uwaza mnie za zlego syna dlatego chce zebym czul sie winny, bo w ten sposob chce zebym pamietal, ze kocham mame. itp itd. I to sie odpala w konkretnym momencie np. po klotni z mama. I to sa wszystko przekonania do zakwestionowania.

Tak samo Ty zauwazyc musisz kiedy konkretnie odpala Ci sie ta osobowosc i czym sie przejawia. Zaakceptuj ja, Zrozum po co istnieje i dlaczego uwaza, ze jest Ci potrzebna. Nastepnie zakwestionuj przekonania. Ciezko w wymianie 3ch postow dokonac wielkich zmian, ale mysle, ze wiesz juz w ktorym kierunku pojdziesz. Na pewno pomocne moga byc rozne materialy, filmy Leszka, ksiazki itd.

Zastanowiłem się chwilę nad tym.. Prosta instrukcja jak nie lubić bad beatów to: "wiąż swoją wartość z wynikiem pojedynczych rozdań".

Wlasnie. Jak widzisz nie trzeba sie uczyc lubic badbeatow, tylko zastanowic sie jak zaprogramowales sam siebie, zeby nie lubic i to zmienic.


Takie swingi to ja mam w 1 sesji.

Uploaded with ImageShack.us

_thumbsup:

Inni mają gorzej i dają rade...