Hej,
Kupiłem książkę ze względu na postać MG. Nie dotarłem jeszcze do połowy bo czytam ją raczej wolniej aniżeli inne książki bo staram się czasem poświęcić na jedną stronę z 5min i przemyśleć co autor chciał przekazać.
Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś innego. Może nie kolejnych rad Tray'ego czyli: "słuchaj zamiast muzyki wykładów, które powiedzą Ci, że bycie w top10 swojej profesji uczyni cię szczęśliwym ale musisz zapierdalać opór i wierzyć w prawo przyciągania" (Brzmi to krytycznie ale książki Tracy'ego dają mi jakaś dziwną motywację do zapierdalania i go lubię). Porównuje go może dlatego, że praktycznie zaraz po przeczytaniu "Planu lotu" natknąłem się na "Alpha Human" i oczekiwałem czegoś podobnego.
A piszę to wszystko ponieważ uważam, że książka jest dosyć specyficzna i chciał bym dowiedzieć się co o niej sądzą inni. Zaznaczam, że jeszcze nie skończyłem jej czytać więc mogę z czegoś nie zdawać sobie sprawy.
Puki co natknąłem się na kilka bardzo trafnych uwag ze strony MG ale przeplatają się one troszkę z truizmami o jakie bym go nie posądzał. Sam początek kiedy opisuje proces zapłodnienia przedstawiając jak to on i ona zamieniają się w "my" i tak powstaje nowe życie i cała otoczkę jaką temu daje. Może jeszcze do tego nie dojrzałem ale wydaje mi sie to strasznie banalne a w zetknięciu z rzeczywistością kiedy zapładniają się pijane nastolatki, gdzie ona np. śpi a on jest naćpany, trochę to traci sens.
Tak jak wspomniałem jestem ciekaw przemyśleń innych osób, jednak nie chciał bym aby ktoś zdradzał mi bezpośrednio to co przeczytam dalej w książce.