Witam,
mam pewien problem na pograniczu mindsetu, pokera i w ogóle moralności
Grałem wczoraj turniej. Kiedy byliśmy już na FT jednemu z zawodników zerwało połączenie z internetem. Graliśmy dalej a on wrócił.
Jakiś czas później okazało się, że zostałem z tym graczem w HU ![]()
Przegrywałem w stackach 180k do 40k. Jednak szybkie podwojenie, solidna gra (czułem, że mam nad nim przewagę) sprawiły, że wyszedłem na prowadzenie 120k do 100k. Wtedy mojemu przeciwnikowi znowu zerwało się połączenie i był sitout'em.
Moje pytanie: jak powinienem się zachować? Przez pierwsze kilkanaście rąk pasowałem blindy żeby stacki utrzymywały się na tym samym poziomie, może przeciwnik by wrócił. Jednak po ok 5 minutach jeszcze go nie było.
Zacząłem więc raisować jego blindy co spotkało się z wielką falą obelg na czacie ze strony jego brazylijskich kibiców ![]()
Co się okazało przeciwnik wrócił kiedy zostało mu na 2 blindy, ja na czacie go przeprosiłem ale nie miałem pojęcia ile przyjdzie mi na niego czekać..
Czy takie podkradanie blindów jest ok? Czy traktować to jako po prostu element gry on-line i po prostu takie rzeczy się zdarzają? Mimo, że wygrałem ten turniej to mam mieszane uczucia co do rozegrania tego HU ![]()
Pocieszam się cały czas faktem, że czułem nad przeciwnikiem przewagę i całkiem możliwe, że po prostu bym z nim wygral.