Jako że lubię multitabling wypowiem się na ten temat.
Dlaczego w ogóle odpalić więcej niż jeden stolik? Jeśli gramy na jednym stole FR, wtedy osiągniemy zawrotną liczbę rozdań 50 rozdań/godzinę. Dodając do tego że na FR gramy z VPIP ~12%, wtedy zobaczymy że będziemy mieli grywalną rękę raz na dziesięć minut...
... jako że jesteśmy złośliwymi graczami, to zazwyczaj tę grywalną rękę podbijemy i nieraz wygramy na preflopie. Wychodzi na to że jak zobaczymy flopa będąc w rozdaniu trzy razy na godzinę, to jesteśmy szczęściarzami. Oczywiście gdy zobaczymy flopa nie oznacza to automatycznie fascynującego rozdania. Zazwyczaj "std cbet" i żegnamy się z pulą.
O ile ktoś gra pierwszy raz w Holdema może mieć to sens ponieważ świeży gracz nie potrafi nawet określić siły swojej ręki na flopie, a co dopiero mówić o wyborze ręki do podbicia na preflopie itd.
Gdy ktoś już ogarnia co trzyma i co należy podbijać, to może dołożyć kilka stołów bez utraty informacji. Winrate nie spadnie, a może wzrosnąć! Granie 50 handów/h może prowadzić do rozkojarzenia ("co się dzieje za oknem?", "co tam na GG słychać?"), grania B-game ("otworzę tę rękę, bo mi się nudzi"), itd. Czyli dorzucenie np. z 1->4 stołów może poprawić winrate a prawie na pewno poprawi $/h.
Ile stołów to za wiele?
Kontrowersje pojawiają się z dorzucaniem większej liczby stołów np. z 4->24. Padają argumenty typu: "najlepsi grają na 4 stołach" - okej, ale w co oni grają? 4 stoły HU PLO Omaha? 4 stoły HU NL?
3 stoły NL HU mogą dać 450 handów/h
6 stołów NL SH może dać 450 handów/h
10 stołów NL FR może dać 450 handów/h
Ponadto na NL HU gramy z VPIP ~50%, SH ~20%, FR ~10% czyli pomimo tej samej hand/h, będziemy chcieli grać mniej/więcej rąk. W ciągu tych 450 rozdań w HU dostaniemy 225 grywalnych rąk, na SH 90, a w FR tylko 45 rąk!
W powyższym przykładzie na preflopie w każdej odmianie będziemy musieli podjąć 450 akcji na preflopie, ale wiele z nich można zagrać z automatu z dobrym rezultatem. Jak często UTG na FR będzie mógł cokolwiek zmienić w swoim zakresie? Rzadko.
Oczywiście nie chcę pisać że żeby grać na wielu stołach trzeba mieć autofoldera, ale np. otwieranie AK jest oczywiste z każdej pozycji. W 99.9% trzymając T2o najlepszą opcją będzie spasowanie. Zastanowienia wymagają ręce typu SC/A2s/A7o i wtedy można zwolnić i zamiast z biegu naciskać: "fold" spojrzeć na ready/statystyki graczy którzy pozostali w rozdaniu.
Jakieś 70% sytuacji na preflopie to jest decyzja z automatu, pozostałe też można zazwyczaj podjąć bardzo szybko. Jako że gram TAG, to zazwyczaj gdy już podejmuję decyzję: "dokładam kasę do puli" (VPIP), to dokładam ją agresywnie (PFR) przez co w ~50% nie oglądam flopa.
Wróćmy do matematyki 1000 rozdań -> 20% VPIP -> 100 flopów. Wiele z nich znowu można załatwić z "automatu", czyli K72 jest dobrym boardem nieważne czy na fisza czy na nita. Nit spasuje 66/AQ, fisz spasuje Q9o. Czasami jest specyficzny gracz który np. c/ruje każdy board...
... i tutaj wychodzi główna wada multitablingu. Jeśli gramy 20 stolików FR 9-max, to jest na tych stołach w sumie 180 miejsc. 20 z nich zajmujemy my. Niektórzy gracze siedzą na kilku "Twoich" stołach. Co nie zmienia faktu że i tak jest masa rywali! Trudno zebrać na nich ready. Szczególnie trudno na fiszów.
Jeśli regs siedzi z Tobą na 10 stołach, to i tak zauważysz jak grasz. Zresztą, jak jest kumaty to przede wszystkim liczy się jak gra PRZECIWKO TOBIE. To też łatwo zapamiętać. Zresztą jak ktoś gra dużo, to można po sesji przejrzeć rozdania które rozegrał i porobić notki. Na multitablingu tracimy część przewagi nad fiszami, ponieważ nie możemy im poświęcić 100% uwagi.
Multitabling a winrate, według mnie, w tym temacie wiele nieporozumień. Przede wszystkim ludzie przeceniają wpływ swoich umiejętności na winrate. Tak sądzę. Winrate jest to różnica pomiędzy naszym skillem, a umiejętnościami rywala!
Tę różnicę możemy powiększyć stosując table selection. Gdy ktoś gra 3 stoliki SH NL25 na Starsach wieczorem, to znajdzie stoły z 3-4 bankomatami i wtedy nie ma co się dziwić że ktoś utrzyma winrate 20bb/100. Jednak gdy ktoś zdecyduje się na grę rano na 24 stołach, wtedy... musi siadać wszędzie. Również na stołach które niekoniecznie są opłacalne np. siedzi 5 regsów.
Żeby nie było... znajdą się stoły z 3 fiszami wśród 24 otwartych, ale średnia fisza/stół będzie niższa niż przy solidnym table selection na trzech stołach. Według mnie brak solidnego table selection jest głównym powodem spadku winrate w przypadku gry 24 stołów zamiast 4.
Kolejną rzeczą z którą się nie zgadzam, to punkt: "multitabling a rozwój" - nie widziałem mocnych argumentów które by mówiły "mniej stołów = szybszy rozwój". Odsyłam do matematyki na początku posta. Większość rąk to jest "fold fold fold" i niewiele da się zrobić. Ciekawa sytuacja wydarzy się raz na kilkadziesiąt(set?) rozdań. Swego czasu nagrywałem każdą swoją sesję 4 tablingując żeby robić review, ale trudno było znaleźć sesję takie gdzie byłyby ciekawe rozdania nonstop.
Zaletą gry na 4 stołach, jest to że możemy tę sytuację przemyśleć od razu po wydarzeniu. Co często może wyeliminować jakieś analizy po sesji. Nie zgadzam się z tym że... UWAGA UWAGA... grając na 4 stołach mamy więcej czasu niż grając na 24 stołach. Mamy ten sam czas, mamy ten sam time bank. Żeby gruntownie przeanalizować handa trzeba mieć spokoju a tego nie zaznamy grając ani na 4, ani na 24 stołach. 30 sekund to za mało żeby np. wklepać różne range do Stova. Jeśli chcemy podjąć solidną decyzję to dla mnie wystarcza czas w time banku nawet grając na 20 stolikach. Jeśli chcę zrobić gruntowną analizę, to potrzebuje kilku minut i "świeżego" umysłu a tego nie mam nawet 1-tablingując.
Odnośnie BRM. BRM ma minimalizować szansę na bankructwo. Grając z 30 BI masz jakiś tam % szansy że stracisz całego rolla nawet grając 10bb/100. Dla wariancji nie ma różnicy czy grasz z danym winrate 500 rozdań/sesję, czy 5 000 rozdań/sesję. Nie ma wpływu czy grasz na 1 czy na 24 stołach. Jednak nie możesz grać na 24 stołach z 20 BI... ponieważ nie usiądziesz. Potrzebujesz jakieś 1.5BI/stół na rebuy.