Witam,
Sprawa ma się następująco... Otóż gram w pokera od jakiś 2 lat z różnym skutkiem, ale co raz bardziej zaczynam dostrzegac negatywne skutki grania w niego w moim życiu. Mam ambicje, chce zostac kims w zyciu, a nawet mam dokładny cel kim. W tym roku mam maturę i powinienem solidnie do niej przysiąśc, fakt, ale ciąg do pokera jest duży, tak samo ciąg do uczenia się gry w w niego. Ale niestety, po rozegraniu zaledwie 200 sng znowu bankroll stopniał z 30 $ praktycznie do 0$. Wydawałoby sie to smieszne, co dla niektorych, ale niestety nie dla mnie. Chodzi o to, ze ze mam niesamowita chec zarabiania pieniedzy. Mimo malego kapitalu mam wielka motywacje do budowania go. W ten czas moglbym robic mase innych rzeczy, ktore wg mnie sa bardziej pewne niz gra w pokera. Mianowicie chcialem zdac solidnie mature i rozpoczac karierę wojskowego uderzając na studia wojskowe. Ogladam filmiki, czytam te strategie i przez tyle czasu tak naprawde gówno zarobilem grajac w pokera. 2 lata... przez 2 lata moglem opanowac perfekt angielski, matematyke itp. Nie chce przegrac zycia przez pokera, ktory okazuje sie, ze zamiast byc dochodowy mimo ze sie jego ucze caly czas staje sie co raz bardziej stratny. Raz mi idzie lepiej, raz gorzej. Long run, long run... ale kiedy ten long run zacznie procentowac i wyprowadzac mnie na prosta... Ta gra jest chyba ewidentnie nie dla mnie. Mimo, ze ucze sie caly czas jego to zawsze przegrywam. I wg mnie najczesciej dzieje sie to przez ten pieprzony element szczescia. Zlapie mnie niekiedy tilt i robie glupie zagrania z totalnego wkurwienia. Ale za chwile dochodze do siebie i znowu probuje grac na maxa jak tylko potrafie... Nie wiem co robic, jak poprawic swoja gre. Wstawiac rece do oceny itp. Ale jakie to wielkie wyszukane zagrania zagranie all in z AK czy KK w push or fold i kolejna przegrana. Takich rak sie nie zrzuca, a jak bym wstawil to na forum to i tak nie bylo by co oceniac, bo sytuacja jest prosta. Tak mam caly czas i nie moge wyjsc na +. Mialem duza przerwe od gry, niedawno zaczalem znowu... ale w kluczowym momencie dla mojego zycia. I co teraz? Z jednej strony pociag do pieniedzy, zarabiania, chec nauki, zrobienia wszystkiego byle by tylko wejsc na wyzsze stawki i kosic hajs, a z drugiej wielkie ambicje i pewne realne zycie w przyszlosci. Napisalem tego posta poniewaz naprawdę nie wiem już jak sobie z tym wszystkim poradzic... Ludzie tutaj piszacy przede mna to dopiero maja problemy, i pewnie zaraz mnie tu zbluzgacie, ale to mnie zaczyna chyba przerastac... Jak do tego wszystkiego podejsc, jak na nowo sie zmotywowac, co wybrac, czy warto marnowac czas... Juz sam nie wiem. To jest juz chyba ostatni dzwonek u mnie. Nie chce przegrac swojej przyszlosci.