Witam!
Od zawsze mam ten sam problem, mianowicie nie wierze, ze losowanie kart na pokeroomach jest w pelni uczciwe. Mimo, ze gram juz ponad 2 lata i z pokera wyciagnalem kupe "frajdy", to nadal po takich sesjach jak np. dzisiejsza moje odczucia w tej kwestii sie poglebiaja (te negatwyne).
Filtr wedlug EV $ diff.
Uploaded with ImageShack.us
Sesja jak wiekszosc b/e , czyli co udalo sie wygrac agresja, topnialo przez card dead, dobieranki cs'ow i AA na KK, az do rozdan, w ktorcyh w momencie pojscia na stacki jestem ogromnym faworytem i przegrywam. Dzieje sie to prawie zawsze z bardzo slabymi graczami, ktorzy sa stale na minus w sytuacji, w ktorej nie mam juz wpywu na rozdanie.
Takze inne zaobserwowane sytuacje typu: short, ktory przed chwila stracil 3BI w jednym rozdaniu , nastepne gra desperackiego AI preflop z pocketem i flopuje 2 outera, albo call 4beta oop ze smieciami i trips z flopa, albo call cbet flop z air (under cards + runner) , call cbet turn za 2/3 stacka z niskim flush drawem i oczywiscie river dochodzi itp. - czyli wszsytkie te sytuacje, ktore statystycznie sa malo mozliwe zdarzaja sie wtedy, gdy nikt sie ich nie spodziewa - w koncu sa malo prawdopodobne.
Jestem empirykiem, a to czego doswiadczam powoduje w moim umysle sprzecznosc. Bo z jednej strony mam udowadnialna matematycznie teorie a z drugiej strony firmy, ktore maja na siebie przede wszsytkim zarabiac, majace ogromne pole manewru w kwestii naciagania (statystycznie kazda sytuacja pokerowa jest mozliwa a tzw longun moze trwac dluzej niz niejedna kariera pokerowa - czyli praktycznie nie da sie udowodnic nieuczciwosci pokerromow, jezeli to lewe odchylenie od normy nie bedzie za duze).
Jakbym mial stworzyc room, ktory mialby zarabiac na siebie i przy okazji nie zniechecac slabych graczy, to wlasnie w taki sposob chcialbym generowac rake - slaby gracz wygrywa "przypadkiem" z dobrym po to by nastepnie zainwastowal te kase w kolejnych rozdaniach o duze pule (genrowac wiecej rake'u), ktore przeciez lubi. Dobry gracz wie, ze wedlug teorii jest to rzadka sytuacja i ze wg teorii nie popelnil bledu, wiec gra swoje dalej. Wszyssyc sa zadowoleni lacznie z roomem. To taka moja mala dygresja.
Wiem, ze moja gra nie jest idealna, tak jak moj mindest. Wiem co to sa swingi, tilt, wariancja, longun, result oriented i jak patrzec na wykresy EV itp itd oraz znam wszelkie korelacje miedzy tym wszystkim. (jestem tego swiadom)
Wiem takze, ze ten watek jest jak setki inncyh o rigged softach, ze pod moim postem wypowiedza sie negatwnie gracze wygrywajacy (bo nie wypada sie zgadzac z teoria spiiskowa, jak wygrywam to wierze ze mam skilla) a swoje 3 grosze dorzuca downsingowcy szukajacy wymowki dla swoich brakow w umiejetnosciach.
Lecz chcialbym sie dowiedziec, czy tylko jak tak mysle. Czy wsrod graczy permanentnie odnoszoancyh sukcesy klebi/la sie mysl, ze nie wszystko jest uczciwe. I co najwazniesze, czy tylko ja tak mam, ze bedac swiadomym sytuacji, ktorej jest mozliwe ze mnie oszukuja, gram swoje bo i tak wygrywam? Czy to juz moze uzaleznienie?
Mam nadzieje, ze moj balkot bedzie w miare czytelny. Zawsze mialem problem z napisaniem wszystkiego co lezy w moim umysle w przystepnej formie.
Pozdrawiam
P.S napisalem tego posta po kilku godzinach od tych przegranych by nie zostac posadzonym o pisanie pod wplywem negatyncyh emocji




