Hej!
Zacząłem jakiś czas temu stosować rutynę startową, ale coś mi nie pasowało, postanowiłem przestać i ją trochę ulepszyć, stąd pewne pytania.
Wiadomo, że rutyna jak sama nazwa wskazuje powinna być powtarzalna, ale do jakiego stopnia? Przykładowo: Nie ustaliłem sobie konkretnego utworu przed sesją, tylko zawsze wybierałem to na co mam ochotę. Początkowo wybierałem tylko jeden, ale psuło mi to jego urok tak samo jakbym ustawił go jako budzik, więc zawsze przygotowuję sobie do słuchania to co akurat w danym momencie wpłynie na mnie pozytywnie.
Czy pompki robione do oporu będą dobre jako jedna z czynności? Ruch fizyczny jest dobry przed grą, ale czy takie wymęczenie się jest pozytywne z fizjologicznego punktu widzenia?
Czy niektóre czynności mogą czasem odpadać? Przykładowo, mam zapisane, że ogarniam łóżko, bo później się na nim kładę, potem jak gram drugą sesją tego dnia, to łóżko już jest ogarnięte, więc wykluczam tę czynność. Tak samo z wietrzeniem pokoju. W ciepły dzień mam cały czas otwarte okno, więc to także odpada. W filmiku lechrumski mówił, że ważne jest, by rutyna była dopracowana, co do każdego detalu, zatem wykluczyć te czynności i stosować przed rutyną, czy mogą zostać w takiej formie jakiej są?
Co w sytuacjach, kiedy skończyłem rutynę, odpalam soft i... czekam np. 5-10 minut na stoły? Zdarzało mi się coś takiego i z reguły mój bojowy nastrój, w który się wprawiałem, siadał. Rozluźnienie się i zajęcie czymś innym wydaje się być złe, skoro nastawiam się mentalnie na grę, ale patrzenie w monitor i czekanie na stoły, nie wydaje się lepsze.
Chyba tyle, może coś mi się przypomni, ale wydaje mi się, że poruszyłem wszystko co chciałem. Z góry dzięki za odpowiedzi!