Ilekroć pomyślę o pokerze odczuwam jakieś skomplikowane emocje. Dzieje się to raczej wówczas wtedy, gdy mam realną możliwość zrobienia kroku naprzód w karierze tj. obejrzenia filmiku, przeczytania artów, zrobienia session review, a najgorzej jest kiedy mam zasiąść do stołów. Uczucie podobne jest do pobudzającego podniecienia (jak przed wyprawą w nieznane) zmieszanego ze stresem (takim jakby przed egzaminem).
Jest to problem mindsetowy ponieważ te uczucia blokują moją aktywność. Często nie mogę w ogóle usiąść do stolików, odkładam sprawy "na później". Zwłaszcza po dłuższej przerwie w grze w ogóle nie mogę się zebrać do pokera, bo im dłuższa przerwa, tym emocje silniejsze i tym mocniej mnie blokują. Zamiast zrobić coś użytecznego zaczynam wtedy przeglądać jakieś serwisy internetowe, sprawdzać poczte, facebooka i tak po kilka razy, i nierzadko do właściwej rzeczy (np. zagranie sesji) w ogóle się ostatecznie nie zabieram.
Grałbym zdecydowanie więcej, gdybym mógł tak po prostu zasiąść do działania i zacząć je robić bez zwłoki, zamiast ciągle "coś" wymyślać (typu "jeszcze tylko sprawdzę pocztę, a może ktoś napisał w przeciągu ostatnich 5 minut"). Zwykle na początku sesji trochę się też denerwuję i jestem bardziej podatny na tilt oraz spazzy ( z uzasadnieniem typu: "4-betnę go, bo na pewno nie ma mocno, dopiero usiadłem do stolika i chcą mi po prostu pokazać miejsce w szeregu").
Otwieram temat z nadzieją, że nie ja jeden doświadczam czegoś takiego. Pewnie można negatywne skutki tych emocji ograniczyć w konwencjonalny sposób np. planowanie na kartce co i kiedy będę robił, ale mnie raczej interesuje czy i jeśli, to jakie przekonania mogą stać za uruchamianiem tego dziwnego stanu podobnego do strachu.