Witam, postaram sie przyblizyc moj problem.
Zaczne od tego, ze od kiedy pamietam bylem panikarzem. Doslownie panikowalem o wszystko. Np. ze mi sprawdzian zle pojdzie, mimo ze prawie same 5 byly, jak bylem mlodszy to nawet panikowalem gdy jakis nieprzyjemny gosc ode mnie z miasta na mnie spojrzal, odrazu sie balem ze pewnie jutro dostane wpierdol i w ogole nieciekawie bede i tak pare dni tylko o tym myslalem. Chodzi o to, ze panikowalem w sytuacjach, gdzie prawdopodobientwo tego, ze to stanie sie to, o czym mysle jest po prostu prawie zerowe. Nawet po seksie z dziewczyna z pelnym zabezpieczeniem, panikowalem, ze na pewno zajdzie w ciaze. To sa wszystko sytuacje, gdzie 99.(9) ludzi by nawet nie pomyslalo przez sekunde o tym, co ja mysle, bo nie ma do tego powodow. To bylo w pewnym momencie jak jakas obsesja, nie moglem normalnie funkcjonowac.
Tak bylo kiedys, od kiedy zaczalem pracowac nad swoim umyslem, poznalem takie pojecia jak przekonania itp itd, wlasciwie wiekszosc tych problemow rozwiazalem. MImo wszystko nadal panikuje troche bardziej niz inni ludzie. Jak to 'odkrecic'? Wiem, ze taki sie nie urodzilem, ze jakies zdarzenia z mojego zycia, mialy na mnie taki wplyw ze sam zaprogramowalem sie na bycie panikarzem. Jak to 'odprogramowac'?
Przejde teraz do problemu, o ktorym napisalem w temacie. Dodam, ze dla mnie to jest naprawde problem i komentarze typu : 'stary nic nie bedzie' nie pomoga mi. generalnie w tej chwili chodzi o znamiona barwnikowe tzw. pieprzyki i konsekwencje czyli czerniaka. Dodam, ze to w tej chwili o to chodzi, ale problem musi lezec w mojej glowie, bo pewnie za jakis czas gdy mnie zacznie bolec kolano to sobie wmowie, ze mam tam przerzuty albo inne Bog wie co. Jakis czas temu rozdrapalem sobie jednego i odrazu przed oczami czerniak, przerzuty, smierc itd. poszedlem do dermatologa nastepnego dnia i uslyszalem, ze jest podrazniony ale nic sie nie dzieje. uspokoilem sie. idealny przyklad oczekiwan: oczekiwalem, ze lekarz powie mi, ze to nic groznego. powiedzial - ulga....
Teraz rozdrapalem jednego, bo musial mi niedawno wyskoczyc, bo nawet nie wiedzialem, ze istnieje. Wiadoma sprawa, ze nie mozna ich podrazniac, ale kurde to sie zdarza milionom ludzi i to nie jest niewiadomo co. Doslownie od paru dni od kiedy to sie stalo jakbym mial depresje. Nic sie nie ucze do szkoly (olewam egzaminy), nie gram w pokera nie mowiac o analizie. siedze doslownie jak warzywo. Codziennie probuje walczyc z tymi myslami i sobie mowic, ze przeciez szkola, pokera, zdrowy tryb zycia to to, czego pragne i to mi da szczescie, a siedzac w domu sobie nie pomoge. I gdy juz chce wrocic do normalnego, dobrego zycia to moj umysl mi podpwiada, ze to i tak nie ma sensu, bo po co mam sie uczyc grac w pokera, pisac egzaminy itp itd, skoro pewnie mam czerniaka i umre zanim skoncze cokolwiek....
Codziennie mysle, zeby pojsc do lekarza i to nie jest wcale najgorszy pomysl, ale kurde, to nie jest rozwiazanie problemu. Nie moge oddawac odpowiedzialnosci za swoje zycie lekarzowi, ktory albo mi powie, ze jest dobrze alkbo, ze nie jest dobrze. Chce sie dobrze czuc ZAWSZE... Nie da sie przeciez z kadym zadrapaniem chodzic do lekarza, bo by mi zycia zabraklo na to. Lechu, jak sobie z tym poradzic? Postanowilem wziac sprawy w swoje rece, bo jak tak dalej pojdzie to mnie wyjebia z tych studiow, zapuszcze korzenie przed kompem ogladajac nic nie warte rzeczy nie mowiac o innych sprawach..