Przed chwilą przegrałem 15USD w pół godziny. Poker to straszna męczarnia. Człowiek czyta, uczy się, stara się grać na pełnej koncentracji przez całą sesję. Gram na niskich limitach na PS i pytam się, gdzie te wszystkie fishe? Nikt nie chce głupio oddawać kasy. Więcej tracę przez jeba... bad beaty niż zyskuję przez błędy przeciwników. JJ vs A5s przeciwnika, stakowania się w plecy, moje AA wpadają na seta Q, przegrałem chyba wszystkie coin flipy w ostatnich 5 stakowaniach, niedawno mój trzeci układ z fullem władł na kłada 10, moje AA poddają się 99. Jak zachować spokój, ile można znieść? Ile rąk trzeba rozegrać na NL5 przy takim obrocie rzeczy żeby wejść wyżej.
Kolejne zwątpienie. Jak radzicie sobie w takch przypadkach?