Cóż, przede wszystkim chciałem sie podzielic tym co Mnie wyrwało z łóżka, a poza tym brakuje mi tutaj takiego tematu więc może ktoś jeszcze wrzuci coś od siebie ;p
Nie wiem jak to jest, ale czesto chodze we snie obok swoich spiacych hmm "zwłok", i zawsze mając swiadomosc we snie czy snie prowadze zadziwiające rozmowy z kimś.
Sniło mi się przed chwilą, że wyjąłem stary telefon, zadzwoniłem do byłej pod numer którego uzyła raz a tam, odebrała.
Powiedziałem ze mocno przepraszam, ze kocham i wiem ze zniszczyłem jej zycie, poczym ona odpowiedziała ze musimy sie spotkac.
Pojawiła sie kolejna scena gdzie i ja i ona stoimy pod klatką, rozmawiamy, w pewnym momencie pytam ją czy wie ze to tylko sen i ze zaraz sie wybudzimy .
I tu zaczeła sie jedna z takich rzeczy która nie daje mi często zasnąć.
Zacząłem z nią we snie swiadomie rozmawiac jak z prawdziwym człowiekiem,
zapewniła mnie ze to nie jest sen, powiedziała mi ze oto numer gdzie mam do niej dzwonic, podała mi go, a ja swiadomy snienia przez chwile udawałem ze nie wiem iz to mi sie sni i pocieszyłem się chwilą.
Po czym rzuciłem przez łzy - wszystko takie fajne, ale to k* mac sen, egoistyczny sen, bo stworzyłem cie iluzją a ty jestes nieprawdziwa
- jak to nieprawdziwa? to znaczy ze sie obudzisz i nie bedziemy razem?
- to znaczy ze sie obudze i znikniesz
rzuciła mi sie na ramie spojrzelismy sobie w oczy, po czym zapewniła mnie kolejny raz ze jest prawdziwa.
- popatrz , rzuciła.
zaczęła odpowiadać na różne pytania, przedstawiac rzeczy i wydarzenia z zycia, wszystko trwało bardzo długo, moje sny takie są ze moge spac minute a w snie spedzic pare ciągłych dni.
Powiedziała ze nie moze byc tylko moim wymysłem, nawet zacząłem w to wierzyc, rozmawialismy chwile po czym powiedziałem, ze jednak jestem pewny ze to sen..
Zapytałem ją czy pamieta co zrobiła, co sie stało.
Powiedziała ze nic, a ja ze nie jestesmy razem od ponad dwóch miesiecy, mieszka 30 km dalej a pojawiła sie pod moimoknem w 3 sekundy.
Rzuciła sie znów na mnie, na szyje, powiedziała ze chce by to wszystko było realne, bym pamietał numer jak sie wybudze i zadzwonił, ze ma uczucia, mysli, ze jest oddzielną swiadomoscią i nie moze byc moim wymysłem, ze nawet gdyby, musi byc odbiciem tej prawdziwej, którą musze odnalezc.
Mówiła tak i przekonywała, az jej przerwałem...
- czy ty wiesz co zrobiłas !?
- Nie
- Ty ku*..... nie moge cie odnalezc, bo jestes odbiciem tylko tej dobrej twojej strony, a ta, która jest w tobie teraz nieobecna.
Zaczęła płakać, przepraszać, prosic, mówic o swoich uczuciach i ranach jaie jej zadaje, powiedziałem tylko jeszcze , ze to jej koniec, ze teraz musze sprawić by zniknęła, bo jest dla mnie tylko wirtualną projekcją tego co nie istnieje, a sprawia mi ból.
Rozpłakała sie jeszcze mocniej, pamiętam ze zwiazku wiecej jej płaczu niz usmiechu, miała bardzo ciezkie zycie.
Powiedziała ze zawsze w zyciu miała pod górke, ze nikt jej nie rozumie, ze nikt nie zna ciezaru jaki w sobie nosi, a ja w któryms momencie pozegnałem sie,dodałem tylko że szkoda, ze w rzeczywistosci taka nie jest, obudziłem....
I tak teraz nie moge zasnąć juz którąś godzine, mysle o tym wszystkim, k****** rozbudziło to we mnie pare tych emocji i wspomnien których nie chciałem we mnie juz wiecej spotkać, a najdziwniejsza jest cała ta sytuacja,
którą chciałem sie podzielic. Rozmawiam z wysnionymi osobami, w taki sposób ze czasem odejmuje mi mowe. Miał ktoś podobnie z was?
Macie jakies godne przytoczenia sny ?
co mogą oznaczac takie rozmowy?
Pierwszy raz rozmawiałem z kims kogo znam serio, tak to zwykle są to randomowe postacie mówiące o dosłownie wszystkim szczególnie gdy uswiadomie je ze zaraz znikną.
Posiadałem nawet dłuzszy czas taką rozkminę, co by było, gdyby ktoś śnił teraz mnie, i wkrótce sie rozpłyne