Skip to forum
Notifications
Clear all

[Closed] Motywacja

11 Posts
3 Users
0 Reactions
1,251 Views

Witam. Od jakiegoś czasu zauważam, że coraz mniej chce mi się grać w pokera. Miewam okresy, kiedy muszę się zmuszać do gry. Gram dość dużo, średnio pewnie jakieś 45k rozdań/miesiac NL SH. Do tego codziennie analizuję rozdania/oglądam filmiki.

Zacząłem zastanawiać się dlaczego tak może być. Doszedłem do pewnego wniosku, nie wiem czy dobrego:) Chodzi o wyznaczanie celów. Założmy, ze wyznaczam sobie cel do zrealizowania-" zadomowić się na danym limicie, grać przynajmniej na 0". Jeszcze dobrze nie zrealizuję tego celu, a już wyznaczam sobie kolejny, ambitniejszy. Chodzi o to, że zanim zdążę nacieszyć się zrealizowaniem jednego celu, o drazu wyznaczam sobie kolejny. Czy może być to problem mojego spadku motywacji?

Oczywiście robię przerwy w grze. Często w tygodniu robię sobie jakiś dzień wolny. Do tego uprawiam sport. Proszę o jakąś wskazówkę/podpowiedź/sugestię. Pzdr


10 replies
pandaboy44
Joined: 09.10.2010

Jak mi sie nie chce grac w pokera, to ide na spacer albo gram w csa. Chec na pokera przychodzi mi z czasem :) Polecam tez ta metode, najlepiej znalezc sobie jakies hobby oprocz pokera 4fun ;p


lechrumski
Joined: 21.12.2008

Hej Arcymaster,

jesli chodzi o wszelkie kwestie zwiazane z motywacja, planowanie i wyznaczaniem celow to najlepiej zebys zaczal od lektury tego posta masz w nim linki to najwazniejszych tematow ziwaznych z tymi zagadnieniami. Potem mozesz obejrzec moje oba filmiki wyznaczanie celow I i II. To powinno sporo wyjasnic albo chociaz sprecyzowac Twoje pytania bo po tym co napisales ciezko mi znalezc przyczyne.

Zrobmy tak, zapoznaj sie w/w materialami a potem naucz mnie swojego problemu. Naucz mnie co ja musialbym robic po kolei krok po kroku i jak musialbym myslec zeby miec Twoj problem. Opisz to dokladnie tak jakbys byl nauczycielem i mial kogos czegos nauczyc. W tym przypadku Twoim zadaniem jest nauczenie mnie jak mam nie miec motywacji do gry.

Pozdr


Przeczytałem posty, które mi poleciłeś. Te filmy już kiedyś oglądałem, ale jeżeli będzie potrzeba jeszcze raz, to je obejrzę.

Najpierw zacznę od wniosków, jakie mi się nasunęły, a później wytłumaczę ci wszystko jak nauczyciel:)
Problem pojawia się w MOTYWACJI DO. Jeżeli mówimy o pokerze, główną motywacją są $. Łatwo sobie wyobrazić motywację do, jeżeli będziemy wygrywać dużo pieniędzy. Problemem jest fakt, iż na wyniki tego celu, nie do końca mamy wpływ. I tego się boję.
Jakieś 3-4 miesiące temu przestałem planować ile $ wygram w dany miesiąc. Chodziło o prosty mechanizm- jeżeli zrealizuję dany cel; będzie ok, spoko, że mi się udało. Jeżeli jednak to się nie uda- pojawi się frustracja, rozczarowanie, smutek. Zacząłem więc zamiast celu"wygram x $ w miesiąc" wpisywać- "będę dobrze grał". Problem jednak w tym, że ten cel nie jest do końca mierzalny. Oczywiście mogę stwierdzić, czy gram dobrze czy źle. Współpracuję z trenerem, który stale daje mi wskazówki. Jednak nie mam na tyle pewności siebie jeżeli chodzi o moją grę, żeby po zakończeniu miesiąca na 0 lub na - stwierdzić "to był dobry miesiąc, grałem bardzo dobrze". Tutaj z kolei chodzi o przeszłość. W zeszłe wakacje przeżyłem downswing życia. Przegrałem około 3/4 rolla, przegrywając stale przez około 3-4 miesiące. Wtedy cały czas sobie wmawiałem- Jest OK, graj tak dalej, a w końcu wariancja odda co twoje. Faktem jest, że miałem dużo pecha, ale też sporo było słabej gry. Po tym incydencie zakodowałem sobie w głowie "Jeżeli przegrywam przez dłuższy okres(w danym miesiącu nie osiągam profitu) to musi znaczyć, że źle gram.

Napisałem to trochę zagmatwanie, ale chciałem zawrzeć w mojej wypowiedzi jak najwięcej szczegółów, które być może okażą się ważne. Podsumowując nie potrafię założyć sobie ile $ mam wygrać w dany miesiąc, ponieważ niezrealizowanie tego celu wywoła rozczarowanie, a jego zrealizowanie nie da mi wielkiej satysfakcji.

Co do mojego problemu:
-zaczynasz grać nl2 i wygrywasz na tych stawkach
-masz rolla i umiejętności, żeby wejść na nl5. Robisz, to, jednak przegrywasz i musisz zejść niżej
-tak dzieje się kilka razy. Masz jednak tak silną motywację i wiarę w sukces, że mówisz sobie: "Spoko i tak dam radę, w końcu zacznę grać na 0 na nl5 a z rakebacku będę miał tyle $, że będe bogatym człowiekiem. Oczywiście cały czas się kształcisz pokerowo.
-przychodzi miesiąc, gdzie wreszcie zagrałeś dużo rozdań na nl5. Wyszedłeś na 0, rakeback dał spoko kasę.
-Nie jesteś jednak szczęśliwy, nie napawasz się tym sukcesem zbyt długo. Cieszy cię to jednak tylko przez kilka chwil. Stawiasz sobie od razu ambitniejszy cel "Przecież gra na 0 to żadne osiągnięcie, pasowałoby wygrywać przynajmniej 4-5bb/100
-Udaje ci się to zrealizować. Na koniec miesiąca masz naprawdę fajną kasę. Wypłacasz sobie część.
-Nie jest to jednak na tyle duża kasa, żeby kupić sobie coś, co na prawdę by cię zadowoliło. Kolejny ciuch, wyjście do kina, impreza na bogato cie nie cieszą. Do tego nie jesteś rozrzutny, żeby duży % z kasy którą wypłaciłeś wydać na jakąś wycieczkę/zegarek/inną zabawkę. Wiesz co prawda, że wydanie tej kasy na taką "głupotę" dałoby ci mase frajdy, ale jesteś zbyt rozsądny, żeby to zrobić.
-Wygrywasz na nl5 powiedzmy 2 miesiąc z rzędu. Kolejny miesiąc kończysz w miarę przyzwoitym wynikiem. Dalej wszystko jak w punkcie wyżej-W głowie odrazu rodzi ci się myśl. Po co mam dalej grać nl5, skoro mogę zacząć próbować grać nl10. Trener mówi, że spokojnie dam radę, więc do dzieła.
-W swoim myśleniu(nie chodzi tylko o pokera) przez większość czasu kierujesz się przyszłością. Nie skupiasz się na drodze(która powinna sprawiać dużo frajdy) tylko na celu, który cały czas przesuwasz wyżej i wyżej.
-Twoimi działaniami często kieruje chęć udowodnienia sobie czegoś. Tak jak w punkcie wyżej. Nie czerpiesz radości z drogi, tylko jesteś zapatrzony w cel. (Kilka razy w życiu przyłapałem się na tym, gdzie mocno pracowałem na dany sukces, kiedy byłem już bardzo blisko, mój cel nagle przestawał być taki atrakcyjny. Wiedziałem, że mam go w zasięgu, tylko kwestią czasu było, kiedy go zrealizuję, więc rezygnowałem.)
-Nie czerpiesz radości z chwili(Mówiłeś o tym na którymś z filmików, tylko nie pamiętam na którym). Przykładowo leżysz 3 dzień z rzędu w hamaku na hawajach. Słońce świeci, pijesz drinka. W głowie jednak od razu rodzą się myśli co będzie jak wrócę. Mam do oddania projekt na uczelni, czekają mnie 2 kolokwia, już nie będzie tak pięknie.

Druga część jest też dość mocno zagmatwana:) Posiedziałem dłuższą chwilę nad tym postem. Dzięki temu udało mi się opisać większość przemyśleń z mojej głowy. Później jeszcze raz sobie to przeczytam, jeżeli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy to dopiszę. Pzdr


lechrumski
Joined: 21.12.2008

Problem pojawia się w MOTYWACJI DO. Jeżeli mówimy o pokerze, główną motywacją są $. Łatwo sobie wyobrazić motywację do, jeżeli będziemy wygrywać dużo pieniędzy. Problemem jest fakt, iż na wyniki tego celu, nie do końca mamy wpływ. I tego się boję.

Zgadzam sie ze na wyniki nie mamy zawsze wplywu dlatego nie jestem zwolennikiem budowania sobie celow w oparciu o wyniki, bo nie mamy zawsze na nie wplywu. Wniosek prosty nalezy definiowac swoje cele w taki sposob zebys mogl je kontrolowac.

Jakieś 3-4 miesiące temu przestałem planować ile $ wygram w dany miesiąc. Chodziło o prosty mechanizm- jeżeli zrealizuję dany cel; będzie ok, spoko, że mi się udało. Jeżeli jednak to się nie uda- pojawi się frustracja, rozczarowanie, smutek. Zacząłem więc zamiast celu"wygram x $ w miesiąc" wpisywać- "będę dobrze grał". Problem jednak w tym, że ten cel nie jest do końca mierzalny.

Dokladnie, kazde planowanie pod katem finansowym prowadzi do ulgi kiedy Ci sie uda i rozczarowania kiedy sie nie uda. To rozczarowanie jest planowanie juz w momencie tworzenia planu ktory nie jest zalezny od Ciebie.

Z drugiej strony cel pt. "bede dobrze gral" jest zbyt malo precyzyjny i zbyt malo okreslony, w dalszej czesci posta odniose sie jeszcze do planowania.

Oczywiście mogę stwierdzić, czy gram dobrze czy źle. Współpracuję z trenerem, który stale daje mi wskazówki. Jednak nie mam na tyle pewności siebie jeżeli chodzi o moją grę, żeby po zakończeniu miesiąca na 0 lub na - stwierdzić "to był dobry miesiąc, grałem bardzo dobrze". Tutaj z kolei chodzi o przeszłość. W zeszłe wakacje przeżyłem downswing życia. Przegrałem około 3/4 rolla, przegrywając stale przez około 3-4 miesiące. Wtedy cały czas sobie wmawiałem- Jest OK, graj tak dalej, a w końcu wariancja odda co twoje. Faktem jest, że miałem dużo pecha, ale też sporo było słabej gry. Po tym incydencie zakodowałem sobie w głowie "Jeżeli przegrywam przez dłuższy okres(w danym miesiącu nie osiągam profitu) to musi znaczyć, że źle gram.

Pewnosc jest rowniez pochodna komptencji. Chodzi o to zeby Twoja pewnosc byla adekwatna do kompetencji ktore posiadasz. Jesli u kogos pewnosc przerasta kompetencje to taki gracz staje sie zarozumialym bufonem - przyklad to znaczna czesc politykow ktorzy mimo niewielkich kompetencji maja ogromne poczucie ze maja zawsze racje.

Zadbaj o to zeby Twoja pewnosc byla adekwatna do poziomu ktory reprezentujesz - nie za duza ani za mala.

Downswing ktory przezyles potraktuj jako swietna lekcje - forme nauki. Zauwaz jak wiele sie dzieki temu nauczyles. Poradziles sobie w naprawde trudnej sytuacji, w ktorej nie radzi sobie wielu graczy. Taki downswing moze siwetna podstawa pod Twoja pewnosc w kontekscie radzenia sobie z problemami i przeciwnosciami losu.

Dodatkowo za tydzien w srode pojaiw sie film z mojego wczorajszego treningu. Koniecznie go obejrzyj - jest idealnie dla Ciebie.

Napisałem to trochę zagmatwanie, ale chciałem zawrzeć w mojej wypowiedzi jak najwięcej szczegółów, które być może okażą się ważne. Podsumowując nie potrafię założyć sobie ile $ mam wygrać w dany miesiąc, ponieważ niezrealizowanie tego celu wywoła rozczarowanie, a jego zrealizowanie nie da mi wielkiej satysfakcji.

Ustalalajac swoje cele - tworz takie plany ktore zaleza w pelni i do konca od Ciebie. Moze warto rozwazyc budowanie celow w oparciu o umiejetnosci ktore chcesz osiagnac. W takiej sytuacji cel bedzie na tyle precyzyjny ze bedziesz w stanie go zmierzyc i ocenic a z drugiej strony bedzie zostawal pod Twoja kontrola. Np w ciagu roku osiagne umiejetnosci wygrywajacego gracza na NL100. W tym celu podniose moje umiejetnosci:
- dobiernia rangu preflop
- gry w 3bet potach
- grania na blindach
- grania na turnie OOP
- ....
- ....

W tym celu:
-bede pracowal z trenerem
-obejrze takie a takie filmy
-bede analizowal moja gre
-.....

co Ty na to?

-Nie jesteś jednak szczęśliwy, nie napawasz się tym sukcesem zbyt długo. Cieszy cię to jednak tylko przez kilka chwil. Stawiasz sobie od razu ambitniejszy cel "Przecież gra na 0 to żadne osiągnięcie, pasowałoby wygrywać przynajmniej 4-5bb/100

Nie jestes szczesliwy bo nie doceniasz tego co juz masz. Czytalem caly Twoj opis. Przez nastepne kilka lat bedzie istnial limit wyzej i zawsze bedzie mozna miec wiekszy win rate. Docen to co masz. Zamiast pytac sie co musze zrobic zeby byc szczesliwy, zapytaj siebie dlaczego juz jestes szczesliwy? Masz 2 rece, 2 nogi i lepsza sytuacje finansowa niz 85% na swiecie. Masz ogromne mozliwosci i podejscie z ktorym mozesz zajsc bardzo daleko. Jest wiele innych elementow ktore Ty juz masz tylko ich nie doceniasz. Zapytaj sam siebie: "czemu juz jestem szczesliwy'?

-Nie jest to jednak na tyle duża kasa, żeby kupić sobie coś, co na prawdę by cię zadowoliło. Kolejny ciuch, wyjście do kina, impreza na bogato cie nie cieszą. Do tego nie jesteś rozrzutny, żeby duży % z kasy którą wypłaciłeś wydać na jakąś wycieczkę/zegarek/inną zabawkę. Wiesz co prawda, że wydanie tej kasy na taką "głupotę" dałoby ci mase frajdy, ale jesteś zbyt rozsądny, żeby to zrobić.

Poza tym co napisalem wyzej - wypisz sam dla siebie wszystkie najcudowniejsze momenty w swoim zyciu. Wypisz np 5 najcudowniejszych chwil w Twoim zyciu i napisz ile Cie lacznie kosztowaly.

-W swoim myśleniu(nie chodzi tylko o pokera) przez większość czasu kierujesz się przyszłością. Nie skupiasz się na drodze(która powinna sprawiać dużo frajdy) tylko na celu, który cały czas przesuwasz wyżej i wyżej.

Nie ma nic zlego w kierowaniu sie przyszloscia. Osoby chorobliwie przekonanie ze powinny byc zawsze w tu i teraz paradoksalnie nie znajduja sie w tu i teraz poniewaz oceniaja dane zachowanie przez pryzmat swoich przeszlych doswiadczen.

Natomiast jest czas na planowanie i jest czas na skupianie sie na grze. Co jakis czas fajnie jest zaplanowac to co bedziesz robil, ale jak grasz to skupiaj sie na grze, na tu i teraz, na procesie, na tym by grac jak najlepiej. Skupiajac sie na przesuwaniu celu tworzysz mentalnosc niedostatku i ciagle znajdujesz tylko te elementy ktore sprawiaja ze czujesz nieodsyt. Skup sie na tym zeby sam proces wygladal jak najlepiej, bys gral jak najlepiej: dokonywal jak najlepiej selekcji stolow, robil super notatki, podejmoal najbardziej profitowe decyzji i oczywiscie gral caly czas swoja A-game. To jest proces.

-Twoimi działaniami często kieruje chęć udowodnienia sobie czegoś. Tak jak w punkcie wyżej. Nie czerpiesz radości z drogi, tylko jesteś zapatrzony w cel. (Kilka razy w życiu przyłapałem się na tym, gdzie mocno pracowałem na dany sukces, kiedy byłem już bardzo blisko, mój cel nagle przestawał być taki atrakcyjny. Wiedziałem, że mam go w zasięgu, tylko kwestią czasu było, kiedy go zrealizuję, więc rezygnowałem.)

Cokolwiek robisz zeby cos udowodnic to tak naprawde udowadniasz to sobie. A jak juz obie wszystko udowodnisz to co dalej zrobisz?

-Nie czerpiesz radości z chwili(Mówiłeś o tym na którymś z filmików, tylko nie pamiętam na którym). Przykładowo leżysz 3 dzień z rzędu w hamaku na hawajach. Słońce świeci, pijesz drinka. W głowie jednak od razu rodzą się myśli co będzie jak wrócę. Mam do oddania projekt na uczelni, czekają mnie 2 kolokwia, już nie będzie tak pięknie.

Tak, dokladnie, to jest to o czym mowilem. To jest tez zwiazane z zarzadzaniem czasem. Wiele osob mysli ze ich problemy rozwiaze mniej snu. Nie zgadzam sie z tym. To co jest potrzebne wielu osobom to po prostu maksymalne skupienie sie na biezacym zadaniu.

U Ciebie tak samo - to kwestia podejscia. Jak jestes z dziewczyna to jestes z dziewczyna a nie rozmyslasz o przegranej sesji. Jak jestes na wakacjach to cieszysz sie wakacjami a nie myslisz o kolokwiach. Ciesz sie tym co masz, skup sie na chwili biezacej, myslenie o problemach jak jestes na wakacjach i tak Ci nie pomoze.

Zrobmy taka umowe. Zaloz sobie dziennik zmartwien. Umowa jest taka codziennie o 22 przez 10 minut wypisujesz wszystko to co Cie martwi. Ale przez pozostala czesc dnia, nie ma zadnego martwienia. Umowa stoi?

Pozdr i w razie czego pisz:)


"Zadbaj o to zeby Twoja pewnosc byla adekwatna do poziomu ktory reprezentujesz - nie za duza ani za mala."

Nie mam z tym problemów ani w jedną, ani w drugą stronę. Problemem są sytuacje, gdzie moja pewność siebie spada po kilku dniach, gdzie ciągle przegrywam. Nad tym jednak pracuję i jest coraz lepiej.

Wczoraj po rozmowie z coachem kupiłem książkę OSHO- ksiega ego. Mam nadzieję, że z czasem uda mi się dojść do sytuacji, gdzie będę siadał do gry tylko dla samej przyjemności z gry. Nie dla wyników finansowych, nie dla chęci udowodnienia sobie czegoś- jedynie dla samej gry. Zanim to jednak osiągnę, wydaje mi się, że będę potrzebował jakiś planów na dany miesiąc, żeby nie tracić motywacji. Cele finansowe odpadają. Jedynym celem, który teraz sobie stawiam i wiem, że jest ok to ilość rąk do rozegrania w danym miesiącu. Nie mam ciśnień, żeby za wszelką cenę zrealizować ten cel, natomiast ustalam sobie jakiś pułap/cel do którego dążę.

Ustalalajac swoje cele - tworz takie plany ktore zaleza w pelni i do konca od Ciebie. Moze warto rozwazyc budowanie celow w oparciu o umiejetnosci ktore chcesz osiagnac. W takiej sytuacji cel bedzie na tyle precyzyjny ze bedziesz w stanie go zmierzyc i ocenic a z drugiej strony bedzie zostawal pod Twoja kontrola. Np w ciagu roku osiagne umiejetnosci wygrywajacego gracza na NL100. W tym celu podniose moje umiejetnosci: - dobiernia rangu preflop - gry w 3bet potach - grania na blindach - grania na turnie OOP - .... - .... W tym celu: -bede pracowal z trenerem -obejrze takie a takie filmy -bede analizowal moja gre[/I

Problem w tym, że te cele też jest trudno rozliczać. Przykład: Po serii coachingów trener powiedział, żebym poprawił grę w turnie. Na koniec następnego miesiąca wyfiltrowałem sobie w Hemie grę w turnie, wyszedł plus. Suckes? Może to tylko wariancja? Co jeżeli wyszedłby minus? Porażka? A może jednak grałem dobrze, tylko występowały błędy. Rozumiem, że taki cel najlepiej postawić sobie przykładowo na pół roku i wtedy się z niego rozliczać?

Zapytaj sam siebie: "czemu juz jestem szczesliwy'?
To fakt, na pewno nie doceniam wielu rzeczy, które już posiadam. W większości przypadków mam tak, że porównuję się do lepszych ode mnie w danej dziedzinie i dążę do tego by im dorównać/wyprzedzić. Przewinęło się to dzisiaj w Osho-księga ego, więc liczę, że uda mi się to zmienić:)

A jak juz obie wszystko udowodnisz to co dalej zrobisz?
Znajdę coś kolejnego do udowadniania i tak prawdopodobnie do śmierci:)

Zrobmy taka umowe. Zaloz sobie dziennik zmartwien. Umowa jest taka codziennie o 22 przez 10 minut wypisujesz wszystko to co Cie martwi. Ale przez pozostala czesc dnia, nie ma zadnego martwienia. Umowa stoi?

Spróbuję, ale to raczej nie dla mnie. W mojej sytuacji zarówno smutki jak i radości szybko przychodzą i odchodzą, a ja działam dalej. Ciężko mi znaleźć sytuację, gdzie przez pół dnia zamartwiałem się czymkolwiek(oczywiście znajdą się takie sytuacje, ale występują relatywnie rzadko) Mimo wszystko spróbuję. Ktoś mnie wkurzył, coś mi się nie spodobało- wszystko będę zapisywał:)

Dzięki za pomoc. Pzdr


lechrumski
Joined: 21.12.2008

Chciałem się odnieść do jeszcze 2 rzeczy:

A jak juz obie wszystko udowodnisz to co dalej zrobisz?

Znajdę coś kolejnego do udowadniania i tak prawdopodobnie do śmierci

No właśnie to błędne koło. Zastanów się samego siebie:
-co konkretnie chcesz udowodnić?
-kiedy zacząłeś wierzyć w tę myśl, że musisz coś udowodnić?
-dlaczego masz już w sobie to, co chcesz udowodnić?

"Zadbaj o to zeby Twoja pewnosc byla adekwatna do poziomu ktory reprezentujesz - nie za duza ani za mala."

Nie mam z tym problemów ani w jedną, ani w drugą stronę. Problemem są sytuacje, gdzie moja pewność siebie spada po kilku dniach, gdzie ciągle przegrywam. Nad tym jednak pracuję i jest coraz lepiej.

No to zdecydowanie nad tym popracuj. Chodzi o to, zebys doszedl do sytuacji kiedy kilka dni porazek nie beda mialy wplywu na Twoj mindset, albo ten wplyw bedzie minimalny. W ciagu Twojej kariery pokerowej beda bardzo czesto zdarzaly sie sytuacje ze bedziesz kilka dni pod rzad na minus. Zastanow sie ile lat chcesz grac w pokera i jak czesto wg Ciebie moga zdarzyc Ci sie takie sytuacje? Zastanow sie tez ile moze Cie to kosztowac? to moze byc wlasnie roznica miedzy graczem NL100 a NL1k :)

pozdr


Jeszcze jedno pytanie. Ostatnio robiłem sobie metodę The work. Do obalenia dałem twierdzenie: Kilka przegranych sesji z rzędu znaczy,że jestem słabym graczem. Wszystkie pytanie postawiłem tak jak mówiłem na ostatnim filmiku. Poświeciłem na to około 20 min. Co dalej? To już koniec?:D Pzdr


lechrumski
Joined: 21.12.2008

Hehe The Work chce dokladnie robic na treningach w kwietniu :)

Dalej jedna z najwazniejszych rzeczy czyli odwroc przekonanie i znac takie ktore bedzie bardziej prawdziwe niz pierwotne przekonanie.

Zamiast przekonania Kilka przegranych sesji z rzędu znaczy,że jestem słabym graczem wymysl inne przekonanie ktore bedzie bardziej prawdziwe, np.:

-Jak bede sie przejmowal kilkoma przegranymi z rzedu to bede slabym graczym
-Sam decyduje o tym jak wplywaja na mnie przegrane sesje
-Nie jestem slabym graczem tylko dlatego ze przegralem kilka sesji z rzedu

moze wymyslisz cos innego, moze ktores Ci sie nie podoba, ale musisz znalezc takie "odwrocne" przekonania i do kazdego znalezc po minimum 3 powody dlaczego to przekonanie jest bardziej prawdziwe niz poprzednie


Dzięki za odp. Jeszcze raz pytanie, na które w sumie mi nie odpowiedzialeś:) Jeżeli to wszystko zrobię(postawię pytania, odpowiem, podam odpowiednie argumentacje itd) co robić dalej? Codziennie mam sobie to czytać, dopisywać nowe argumenty? Nie wiem po prostu jak dalej robić The work, jeżeli to wszystko rozpiszę:D Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi:)


lechrumski
Joined: 21.12.2008

Bardzo waznym elementem jest tzw odwrocenie myli czyli znalezienie nowych przekonan ktore sa bardziej prawdziwe od poprzedniego i znalezienie do nich kilku argumentow. Chodzi o to zebys nie tylko cos rozbil ale znalazl od razu cos wartosciowego na to miejsce zebys od razu nauczyl swoj umysl w jakim kierunku ma myslec.

Np. ktos ma przekonanie "Moja wartosc zalezy od tego co pomysla inni" mozesz to przekonanie zamienic na:
-moja wartosc zalezy od tego co ja sam o sobie mysle (i do tego znajdujesz kilka argumentow)
-to co mowia inni jest wartosciowym feedbackiem ktory pomoze mi rozwijac sie i stawac sie coraz lepszym
-wartosc zalezy od tego co myslimy o sobie samych

Raz dobrze zrobione The Work powinno sprawic, ze wiecej nie bedziesz dawal wiary danej mysli. The Work jest technologia kwestionowania wlasnych mysli. Jesli raz zkwestionujesz dana mysl to nastepnym razem po prostu w nia nie uwierzysz, tak jak nie wierzysz w to ze prawidlowy BRM to 3BI na kazdy limit.

Jesli dana mysl wraca to znaczy ze cos jest nie tak, prawdopodobnie to nie jest przekonanie bazowe i istnieje inne glebsze i wazniejsze przekonanie ktore powoduje powrot przekonania ktore jest konsekwencja i skutkiem ubocznym przekonania bazowego.

Dla przykladu nie ma sensu pracowac na przekonaniu "nie wyjdzie mi dzisiejsza randka" jesli nie pozbyles sie przekonania "jestem gorszy od innych". Tak samo jak nie ma sensu pracowac na przekonaniu "obawiam sie rozmow kwalifikacyjnych" kiedy ktos zyje przekonaniem "widze przyszlosc w czarnych kolorach". Zawsze zacznij od przekonan bazowychm mozesz je znajdowac pytajac sam siebie "co to oznacza" i "o czym to siwadczy" az dojdziesz to mysli za ktora juz nic nie ma

Pozdr