Witam.
Zaczne od tego, ze temat nie ma zbyt duzo wspolnego z pokerem, lecz jest on problemem dosc powszechnym. Widzialem watki, ktore z pokerem nie mialy jakiegos wiekszego polaczenia, wiec zaryzykuje i zaloze ten.
Tematen, jak widac jest niesmialosc i niepewnosc siebie. W zyciu. Wada, bo jak inaczej to nazwac, jest strasznie irytujaca cecha, niepozwalajaca osiagac celow, ktore zawsze chcielismy osiagnac, siegac po najwyzsze trofea.
Niesmialy bylem od zawsze. Strasznie niesmialy. W czasach gimnazjalnych, gdy rozmawialem z dziewczyna przez telefon, albo internet, nie zdolalem wydusic z siebie nawet 'czesc', spotykajac ja na korytarzu. Przelamywalem sie zazwyczaj dopiero, jak wychodzilismy gdzies razem po raz pierwszy.
Ostatnie zmiany zyciowe wymogly na mnie bycia bardziej smialym. Juz od konca gimnazjum musialem byc odpowiedzialny, zajmowac sie domowymi finansami. Z byciem dojrzalym nie mialem problemu. Ostatnio, zmienil sie rowniez jezyk, w ktorym rozmawiam. Nie jest on zadnym dla mnie problemem, poniewaz mam go opanowanego do perfekcji.
Bedac zdanym na siebie, wiedzialem, ze jesli nie podejde, nie porozmawiam, trudno mi bedzie cokolwiek zalatwic. A przeciez musialem.
Do tego jednak doszla niepewnosc siebie. Niesmialo powiem, ze nie jestem brzydkim facetem, ktoremu czasami nieznajome dziewczyny prawia kompletenty. Pomimo tego jednak, ciagle mysle, ze jestem gorszym, ze dziewczyny nie maja co we mnie widziec, ani nie maja powodu dla ktorego mnie wybrac. Dzieki temu podejsciu, trace w zyciu chyba dosc sporo.
Przykladem, z ostatnich wydarzen bylaby sytuacja, kiedy to super-ladna dziewczyna przynajmniej kilka razy powtarzala mi, ze jestem naprawde ladny i fajny. I nawet pomimo tego, ze chcialbym rozpoczac z nia inny rodzaj zwiazku, niz kolezanska przyjazn, ciagle mam w glowie watpliwosci, ze to, co mowi jest chwilowe i na nastepny raz tak nie mysli; ze mowi tak wszystkim, ze moja osoba jej sie nie spodoba. Wszystko sprowadza sie do punktu, ze nie ma ona we mnie co widziec. Dlatego nawet o numer telefonu trudno mi poprosic, bedac przekonanym, ze uzna to jako natarczywosc, albo cos w ten desen. Tu juz w gre wchodzi przejmowanie sie co mowia o tobie inni, co moze byc glowna przyczyna niesmialosci i niepewnosci siebie. Staram sie z tym walczyc, bedac soba oraz wmawiajac sobie, ze gowno mnie obchodzi co oni mysla, dopoki mi sie moj styl podoba.
Troche tu odszedlem od glownej mysli, ale jak mozna walczyc z podanymi tu "dolegliwosciami"? Ciezka praca nad soba i swoim mindsetem moze przeobrazic osobe jak ja w 'lidera stada'?