Cześć. Zakładam kolejny temat. Tym razem problem jest cięższy nieco inny:
Od początku: Do tej pory rozgrywałem około 40-50k rozdań/miesiąc(nie wiem dokładnie ile, ale coś w tych granicach). Grałem około 4-5h dziennie(codziennie, aczkolwiek zdarzały mi się przerwy od gry)
Postanowiłem zwiększyć ilość rozdań. Zaplanowałem 6h gry/dzień.
Z motywacja do gry, samą grą nigdy nie miałem problemu- lubię grać(na dzień dzisiejszy doszedłem do poziomu, gdzie siadam do gry i cieszy mnie poker sam w sobie)
Problem w tym, że gra cieszy mnie przez pierwsze 2,3h. Pierwszą sesję gram 2,5h (po 1h przerwa 3 min żeby się porozciagać, zrobić pare pompek, przysiadów) Po 1 sesji robię20-30 min przerwy i gram dalej. Ta 2 sesja już jest cięższa(nie siadam z tak wielkim zapałem do gry, często w ogóle mi się nie chce grać)
Zastanawiałem się nad powodem mojego problemu. Jest on dość oczywisty- brak motywacji. Grając więcej zarobię więcej $-to fakt. Na dzień dzisiejszy to jedyny powód, dla którego powinienem grać. Problem w tym, że pieniądze nie są dla mnie wystarczającą motywacją. Jako, że nad tym problemem myslę od kilku dni, wymyśliłem głębszy problem:
Doszedłem do limitu, na którym zawsze chciałem grać i wygrywać. Chciałbym pójść wyżej, ale nie pozwala mi na to rozsądek. Mój plan zakładał dojście do nl200, regularne grindowanie na tym limicie i stałe cashouty. Mimo, iż poker jest na dzień dzisiejszy zdecydowanie moją największą pasją, nie chcę(boję się?) w przyszłości utrzymywać się wyłącznie z tego. I tu mam rozbieżność- serce by chciało piąć się w górę po stawkach, natomiast rozum każe wypłacać:D
Idac dalej- wymyśliłem rozwiązanie problemu- Co miesiąc wypłacać określoną kwotę, natomiast za "nadwyżkę" budować rolla. Boję się jednak, że przez takie coś będę zorientowany na wyniki. Jeżeli uda mi się wypłacić daną sumę pieniędzy będzie normalnie, natomiast jeżeli nie wypłace, będę czuł frustrację, smutek. W tym punkcie utknąłem, nie wiem co dalej:D Będę wdzięczny za jakieś wskazówki/pomysły/rady.
P.S. Pomyślałem, pomyślałem i nasunęły mi się jeszcze pewne wnioski:
Chcę robić zbyt duże cashouty(zdecydowanie nie potrzebuję takiej kasy. Na dzień dzisiejszy robiłym je dla samego robienia i trzymania w skarpecie na czarną godzinę) Przez zbyt duże cashouty, zbyt mało ewentualnego "zysku: będzie szło na budowę rolla, przez co wizja zdobywania kolejnych limitów jest zbyt odległa-brak motywacji! Przemyślę sprawę robienia mniejszych cashoutów i przeznaczania większej kasy na budowę rolla. Zakładajac mniejsze cashouty nie powinienem mieć aż tak dużego ciśnienia na wynik, gdyż będe wiedział, że spokojnie sobie to wygrinduję.