Witam wszystkich. Mam na imię Michał, mam 24 lata. W pokerka NLH zacząłem grać około 4 miesiące temu. Przeczytałem kilka podstawowych artykułów następnie wpłaciłem pierwsze 20 euro i zacząłem grać. Trzymałem się sztywno podstawowych zasad ABC bez czarowania, grając NL2 z buy-in 0.80. Jak się okazało była to świetna taktyka bo w miesiąc zrobiłem 90 euro. I w tym momencie niestety uznałem że jestem super, naczytałem się jak bleffować i dowiedziałem się czym jest 3bet. Uznałem że nie rozumiem jak można mieć problem z wygrywaniem na NL2. Zacząłem czarować, grać zbyt odważnie. Wtedy dopadła mnie szara rzeczywistość, nigdy już nie było tak pięknie jak wtedy, wróciłem do punktu wyjścia i znowu mam 20 euro i tak sobie stoję w miejscu
To taka moja krótka historia. Nie poddaje się, wyciągam wnioski i lecę dalej. A wnioski takie, że poczułem się zbyt pewny siebie przez co uwierzyłem, że mogę wygrać z każdą ręką i nie muszę już się za dużo uczyć i wiedza którą zdobyłem z tych kilku podstawowych artykułów gdzieś się rozmyła. Przestałem być tak cierpliwy jak na początku. Wtedy nigdzie się nie spieszyłem, nic nie musiałem odrabiać, zależało mi tylko na tym żeby nie przegrać i nie pakowałem się w niebezpieczne sytuacje bo jak ktoś zrobił 3bet to uznałem że na pewno ma AA albo KK. Biorę się do nauki bo niezłe baty dostałem! I niech to będzie przestrogą dla początkujących jakby wam dobrze nie szło to nie można stracić czujności
Ahh w końcu to komuś opowiedziałem bo moja kobita w domu to nie za bardzo jest zainteresowana tematem ![]()
Coś więcej o mnie? Jak nie pracuję i nie gram w pokera to ćwiczę kalistenike/Street Workout, jak dla mnie rewelacja!