Czasem wyłonienie wyróżniającego się bloga trudniejsze jest niż poderwanie lesbijki. Tym razem na wyróżnienie zasłużył Ponyrider, który w blogowym rankingu winien dostać medal sumienności.
Już w momencie zakładania bloga Michał był niezwykle aktywny - studia na SGH w systemie Vana Wildera, praca zarobkowa w zawodzie analityka finansowego oraz "aktywność" wynikająca ze wspólnego zamieszkania z sympatią. Od szybkości analiz i damsko-męskiego, wzajemnego eksploatowania się zależeć mógł czas na karty - jakże ponyrider go znalazł? Tego nie wiem. Ważne, że znalazł - good for him and his wallet.
Wieczny student od początku solidnie angażował się w jakość wpisów, nie poprzestając na suchym wrzuceniu rączki i stanu bankrolla. Bloga szybko wywęszyło wielu turniejowców, którzy wspólnie z autorem zagłębili się w rozkminy należycie opisywanych rozdań. Jego posty są tworzone na zasadzie "dnia z życia sitowca/turniejowca"; sporo w nich refleksji na temat podejścia do gry i karcianego rozwoju, a także tematów nie związanych z pokerem, które, przeplatając kluczowy content, tworzą znakomitą i wyczerpującą jego otoczkę.
Wraz z tegorocznym, wiosennym ociepleniem wzrosło u ponyridera zainteresowanie grą live, przybyła także kwestia stakingu i zaangażowanie autora w inwestowanie w innych potencjalnych zwycięzców. Innych, bo nasz bohater systematycznie brnie do przodu i jeśli do wszystkich zajęć podchodzi tak, jak do prowadzenia wirtualnego pamiętnika - sumienność w końcu zabierze go na najwyższy ze szczytów. Ewentualnie zrobi to jego dziewczyna.