Szukając bloga na wtorkową tapetę trzeba przebić się przez ogromną gęstwinę słów, rąk i wykresów. Duzers to przykład pokerzysty, który gra "mimo wszystko".
Michał to facet z przeszłością, która, tajemniczo muśnięta w pierwszym poście, czyni blog interesującym od samego początku. duzers w pokera gra nie od dziś, ale swej karcianej młodości strzeże jak locha warchlaków, maskując się w odmętach NL4. Do autora jakoś mi blisko, bo chociaż nie zaczynał w czasach, gdy z brzozami na ręce rozjaśniało się za trzykrotność, to gdy większość wyruszała w świat - on pozostał na podwórku.
W końcu jednak i weteran musi otrzepać z kurzu nogawki spodni i znów zacząć toczyć ten kamień pod niesamowicie stromą górę. Ze świeżym zapałem do pracy, do polepszania swych umiejętności, do czerpania przyjemności z gry - bo pasja nie przemija jak szczeniacka miłość i nie da się wyplenić byle jakim niepowodzeniem. duzers solidnie zabrał się za pokerową edukację, w marcu jednak spuchł - ale takie bywają konsekwencje dorosłego życia, gdy priorytety nawarstwiają się same.
Kilka dni temu Michał wyściubił nos z codzienności i w kleszczach zawodowych dyżurów znalazł czas nie tylko na grę, ale także na blogowanie. Życzę powodzenia: w zmaganiach z NL5, z za krótką dobą oraz z prowadzeniem wirtualnego pamiętnika. Pisanie bowiem nikomu jeszcze nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie. Wiem coś o tym... 😉