"Witam się z fixed-limit po bardzo długiej przerwie. W przerwie odskoczyłem do SnG, którego nie zamierzam porzucać. Granie obu odmian sprawia mi radość... a chyba o to tutaj właśnie chodzi. To jest właśnie to "piękno" pokera, że każda odmiana niesie ze sobą coś zupełnie innego". Radość z gry? Piękno pokera? Pomyślałem - już lubię tego typa. "Włochaty wąż" w pierwszym wpisie wypunktował swoje słabe i mocne strony i za cel obrał sobie najpewniej niwelowanie tych pierwszych i mnożenie drugich.
hairysnake solidnie zabrał się za pokerową edukację, zasiadając przed kolejnymi produkcjami z kursorem myszki na wrzuconych do oceny rozdaniach. Zakasać rękawy należało do samych ramion, bowiem takie Volvo XC60 to bynajmniej nie wydatek czterech big betów. W końcu przyszło najlepsze - blog stał się areną dyskusji wielu fixowców, z trenerską i sędziowską reprezentacją włącznie.
I żeby było jasne - nasz bohater to nie świeży chłystek, który w sekundę się podpala i po sekundzie gaśnie. To dojrzały mężczyzna z rodziną pod skrzydłem i gdy tylko oderwie się od tematu kart i uraczy nas "luźniejszym" wpisem, żaden czytelnik nie zatęskni za kolejnym (bądź co bądź konkretnym) merytorycznym postem, zaszywając się w bujnym gąszczu przemyśleń autora. I choć ostatnio na jego blogu pojedyncze rozdania przeplata głucha cisza, to mam nadzieję, że hairysnake wygospodaruje kolejne chwile na dzielenie się pokerowymi spostrzeżeniami. I tymi zupełnie niepokerowymi też.