Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Blog tygodnia

Szukając bloga na wtorkową tapetę trzeba przebić się przez ogromną gęstwinę słów, rąk i wykresów. Dziś prezentujemy pamiętnik mężczyzny z przeszłością, który udowadnia, że na karty nigdy nie jest za późno.

"Mam na imię Andrzej, mieszkam w Łodzi i jestem młodym duchem facetem w średnim wieku". Brzmi jak wstęp do entego profilu na mydwoje.pl? Możliwe. anglin wcale jednak nie szuka drugiej połówki, a sukcesów przy pokerowych stołach. W oczach młodych wilków czterdziestolatek  grający w pokera musi być albo doświadczonym już, zarobionym pokerowym profesjonalistą, gamblerem co nie wyrósł z ryzykownych gierek na fanty, które zabrały mu pół młodości, lub, w nieco gorszym chyba jeszcze przypadku, cichym ciułaczem, który cieciując na parkingu z drugą "inwalidzką" trzęsie się na myśl o przepuszczeniu kolejnych czterech centów za ocean. Przypadek Andrzeja jest inny. "Jestem pasjonatem pokera, a swoją pasję traktuję poważnie i staram się grać najlepiej, jak potrafię".

Na kartach swego bloga anglin opisuje swoją fascynację grą i pierwsze, trudne kroki na szerokich, turniejowych wodach. I jeśli myślicie, że dowiemy się, jak w tajemnicy przed żoną robi z nudów późno w noc kolejne depozyty - jesteście w błędzie. Andrzej barwnie i ciekawie opisuje swoje doświadczenia z turkami u Michała Wiśniewskiego, Mistrzostwami Polski Everest Poker, Unibet Series of Poker oraz "Face the Pro" z Gusem Hansenem (w tle?). Oczywiście klasyka początków nie zna cyfr w dowodach, wobec czego nasz bohater także przechodził przez fazy hipnozy SSS na mikro, przeceniania swoich możliwości i torbienia rolla po shotach na dzikie stawki. Do zniechęcenia się w każdym chyba punkcie przygody z kartami było mu jednak dalej, niż Olorowi do gry na mikrostawkach. Chciał grać. I grał.

Pamiętnik łodzianina naprawdę świetnie się czyta. Jest przygoda, jest zapał, jest bohater, który pozornie nie pasuje do świata, do którego puka; świata pewnych siebie młodych gniewnych, którzy na swych dwudziestokilkuletnich mięśniach optimum rozwoju agresywnie wspinają się na pokerowe szczyty, by dosięgać słońce i zdobywać świat, niemal na pohybel. Ale anglin dobrze wie, czego chce - chce grać w pokera i nie zaprząta sobie myśli tym, że w pokerowej przestrzeni dnia dzisiejszego stanowi wyjątek. Ja mocno trzymam kciuki za przyszłe sukcesy, bo że motywacji i chęci nie zabraknie - tego jestem pewien.

by acebestini