Zaktualizowano 03 mar 26 przez

I kto to mówi? #5

Poker stanowi znakomitą pożywkę dla stereotypowego myślenia, bo ci, którzy nigdy nie zasiedli do partii Hold’ema, po prostu nie mają o nim pojęcia.

Dziś mamy dla was piąty odcinek cyklu, w którym „na tapetę” bierzemy przedstawicieli różnych grup społecznych i ich stereotypowe spojrzenie na grę w pokera. Tym razem o zmianach w swoim życiu zawodowym postanowił przy piwku opowiedzieć kumplowi funkcjonariusz Służby Celnej.

Celny strzał

„Co pijesz? OK, dwa Tyskie poprosimy! Pytałeś, co u mnie? A powiem ci, że sporo nowego w sumie. Szczerze, to już mnie zaczynały nudzić te rentgeny, bo jak już konkretną akcję przeprowadzaliśmy, to, cholera, chyba wszyscy cynk dostawali, bo wykryć mieliśmy mniej niż w zwykły dzień, jak się któremuś z chłopaków z psem zachciało wyjść i miał szczęście. W d…sko zimno, cholera, przez osiem miesięcy w roku. We Lwowie plus siedem, w Rzeszowie – plus dwanaście, a u nas na granicy zawsze Antarktyda…

Ale od kiedy przenieśli mnie do interwencyjnej od gier – stary, bajka! Naczelnik mnie wezwał, zapytał tylko, czy grywam w karty. Powiedziałem, że nie, a on machnął pisemkiem od nadinspektora i voila! I jestem teraz generalnie tylko od „wjazdów” na turnieje, a plebs dalej oponki ostukuje, hehehe.

Pierwszą interwencję po dwóch dniach już miałem, na Korfantego w „Marynarskiej” grali niby turniej na urodziny. Wjechaliśmy na ostro – od samego widoku kominiar ze trzech pewnie popuściło. Wszystko młode chłopaczki, w szoku jakby stygmatów dostali. Dwóch cwaniaczków tylko było, co to „znają swoje prawa” i pitu, pitu. Zaczęli, stary, tłumaczyć, że to, że tamto, że o nic nie grają, że to nie poker, że nie podlegają ustawie. Najchętniej to byśmy w kajdany zakuli, dwa razy o futrynę przypadkiem przy wyjściu i z głowy, ale teraz trzeba merytorycznie, więc siłą rzeczy też musiałem poczytać.

No i generalnie nie ma za dużo wnikania: byli ludzie, były karty – mamy podstawę i wszystko w tym temacie. I nie ma, stary, że interpretacja taka czy taka; mogą sobie ustawę na Biblię przekładać i nic to nie da – tam czarno na białym jest, że nielegal. Szkoda, żeśmy kasy nie znaleźli, bo mówili, że z twardymi dowodami premie będą, ale może coś się odratuje, bo w końcu żetonami grali, a to też jakby kasa.

Trochę czasu nam zajęło spisywanie zeznań i protokołów, ale warto było ich cisnąć, bo co niektórzy się posypali. Trzech typów mówi, że to towarzyski, sportowy turniej urodzinowy ich dobrego kolegi. Pytamy, które to urodziny dobry kolega świętował – raz, że dwudzieste, raz, że dziewiętnaste, a trzeci w ogóle nie wiedział, hehehe. Ciekawe, co nie? Tyle się znamy: przyszedłbym do Ciebie na urodziny, to bym wiedział, że trzydzieste drugie w tym roku, co nie? No, czy tam trzydzieste pierwsze…

Potem miałem jeszcze dwie interwencje i na razie cisza. Przyjemna robótka, bo tu nie masz szmuglerskiej recydywy, jak na granicy, nikt ci za uchem nie pierniczy, bo wszyscy w strachu siedzą. Wiesz, w większości to studenciaki, co najbardziej nabroili mandatem w MPK, więc jak im sypniemy formułkami o odpowiedzialności karnej, areszcie czy pozbawieniu wolności do lat tylu i tylu, to puchną w sekundzie. Za trzecim razem miałem nieco starszych typów, ale tam niewypał był, bo okazało się, że ktoś tam znał paru gości, więc musieliśmy przeprosić i wyjść.

Nie wiem co ludzi do tego pokera tak ciągnie. Z fajek i wódy chociaż dobra kasa jest, więc można zaryzykować. Ale żeby na karty patrzeć? W automaty to ja rozumiem – tam masz chociaż realną szansę, że w końcu ci „wyskoczy”, więc niechby sobie w owoce grali, to oczywista sprawa – jak ktoś lubi hazardować. Albo jakby totka puścili – jak kumulacje chodzą to i ja gram, bo przecież potem czyta się, że ktoś szóstkę trafił i zarobiony. Ale przy głupich kartach siedzieć, jak ryzyko jest, że przyjedziemy z chłopakami? Bzdura według mnie.

Teraz panu naczelnikowi prawdę powiedziałem, że nie gram, ale z pięć lat temu czasem do piwka siadaliśmy, bo znałem kilku zapaleńców, co namawiali do upadłego. Ale głupia gra, jakoś nie mogłem wygrać. Powiedziałem, że nie gram więcej w to g…o. Za dużo myślenia, a jak już na piwko wyjdę, to chyba, żeby się odmóżdżyć, nie? Panie barman, jeszcze dwa Tyskie!”

Zapraszam na lekturę poprzednich odcinków serii:

I kto to mówi? #1 - "Swarovski, gimnazjalnie..."
I kto to mówi? #2 - "Legenda Generała"
I kto to mówi? #3 - "Miota nim jak Szatan"
I kto to mówi? #4 - "Kobieta zmienną jest..."

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe i niezamierzone.

by acebestini
//