Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] frustracja

16 Posty
10 Użytkownicy
0 Reakcje
1,622 Wyświetlenia
szuidakra
Dołączył: 30.10.2010

i jeszcze raz frustracja
coraz czesciej dochodze do wniosku ze poker to jedynie szczescie i tyle, wszelkie strategie zawodzą jezeli nie masz szczęścia. Niestety matematycznie masz szanse na taki sam układ za każdym razem ( w sześciu rozdania trzy razy takie samy karty przed flopem), wchodzenie z kartami jakie radzicie ma sens wtedy gdy wszyscy tak grają - ostatnia przegrana - wchodze do gry z QKo , na flopie 5, K, 8, gramu w czterech - wszyscy czekają ja wchodze - jeden sprawdza turn 9 - on czeka ja gram on sprawdza - river 7 - on czeka ja gram on sprawdza - wygrał 55 77 - tylko dlatego że grał po wariacku z taka karta w ogóle nie powinien wchodzić zatem niestety nic nie można przewidzieć jedynie liczyć na szczęście. N arazie chyba mam dosyć


15 odpowiedzi

Nigdzie nie jest powiedziane, że każdy musi zostać pokerzystą.


hellYeahEnT
Dołączył: 28.03.2008

[Treść edytowana]

// Jak nie masz nic do napisania, to nie pisz. - dohpaZ


[Treść edytowana]

// Spam. - dohpaZ


szuidakra
Dołączył: 30.10.2010

no jestem nie przecze - tylko w jednym mam racje trzeba miec szczęście :f_confused: :f_cry: :f_cry: :f_cry:


Napisane przez szuidakra
wchodzenie z kartami jakie radzicie ma sens wtedy gdy wszyscy tak grają\

nie, to ma sens jeśli myślisz o grze w longrunie a nie jeśli poddajesz się po kilku akcjach

pozdrawiam


magda25uk
Dołączył: 05.03.2010

Napisane przez szuidakra
no jestem nie przecze - tylko w jednym mam racje trzeba miec szczęście :f_confused: :f_cry: :f_cry: :f_cry:
Musisz pamietac o roli longrunu w pokerze. Pojedyncze rozdania i ich wyniki sie nie licza, liczy sie poprawnosc decyzji i EV jaka ona za soba niesie.
Jezeli nie bedziesz w stanie sie z tym pogodzic to poker bedzie dla Ciebie tylko zrodlem stresu i gra nie bedzie sprawiala Ci przyjemnosci, a to powinno byc glownym celem uprawiania tego sportu, obok oczywiscie czerpania z niego zyskow


hellYeahEnT
Dołączył: 28.03.2008

Ja bym sobie odpuscil na Twoim miejscu bo nie nadajesz sie do tej gry. Ja tez sie srednio nadaje, ale nigdy nie napisalem na forum posta : "fuck przegralem 1 konkretne rozdanie ale mam pecha" oraz "oni nie powinni grac z takimi kartami" :D


imgoingtomirage
Dołączył: 03.07.2010

Only longrun. Jeśli masz pewność, że grasz dobrze i te przegrane nie są z Twojej winy to zagraj te 150-200k rąk i zobacz wtedy na wyniki, może zmienisz zdanie co do aspektu szczęścia w pokerze ;].


sahalidis
Dołączył: 20.07.2009

Napisane przez hellYeahEnT
Ja bym sobie odpuscil na Twoim miejscu bo nie nadajesz sie do tej gry. Ja tez sie srednio nadaje, ale nigdy nie napisalem na forum posta : "fuck przegralem 1 konkretne rozdanie ale mam pecha" oraz "oni nie powinni grac z takimi kartami" :D

Zdaje się, że to forum ma budować świadomość, więc spróbuj poradzić coś użytkownikowi, który być może nie rozumie w czym rzecz, a nie ferujesz wyroki stwierdzając autorytatywnie czy ktoś się nadaje do tej gry czy nie. Taki post nic nie wnosi oprócz pogłębiania frustracji...


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Napisane przez szuidakra
i jeszcze raz frustracja
coraz czesciej dochodze do wniosku ze poker to jedynie szczescie i tyle, wszelkie strategie zawodzą jezeli nie masz szczęścia. Niestety matematycznie masz szanse na taki sam układ za każdym razem ( w sześciu rozdania trzy razy takie samy karty przed flopem), wchodzenie z kartami jakie radzicie ma sens wtedy gdy wszyscy tak grają - ostatnia przegrana - wchodze do gry z QKo , na flopie 5, K, 8, gramu w czterech - wszyscy czekają ja wchodze - jeden sprawdza turn 9 - on czeka ja gram on sprawdza - river 7 - on czeka ja gram on sprawdza - wygrał 55 77 - tylko dlatego że grał po wariacku z taka karta w ogóle nie powinien wchodzić zatem niestety nic nie można przewidzieć jedynie liczyć na szczęście. N arazie chyba mam dosyć

A co wogóle chcesz osiągnąć? Jaki jest cel tego posta i jak możemy Ci pomóc? Bo w całym Twoim poście nie widzę żadnego pytania ani prośby o pomoc.


szuidakra
Dołączył: 30.10.2010

No i dzieki wielkie, jaki cel tego posta - no właśnie go nie widze , już nie marudze i ide czytać lekcje bo oczywiście gram a nie czytam - sorki to tylko taka jakaś mała wpadka - będe marudził jak poczytam i nic to nie da


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

@Szuidakra

Jaki jest Twój cel? Co Ty chcesz osiągnąć?
-Chcesz być spokojniejszy podczas gry?
-Chcesz grać lepiej?
-Chcesz zaczać się szybciej rozwijać?
-Potrzebujesz wiecej motywacji?
-Chcesz nie przejmować sie badbeatami?

To wszystko to są różne rzeczy, różne cele. Twoj post nie precyzuje tego co chcesz soiagnac. Jeżeli wychodzisz z domu do sklepu to wiesz dokładnie dokąd idziesz i cała filozofia sprowadza do przejscia z miejsca w ktorym jestes(domu) do miejsca do ktorego dazysz(sklepu). Podobnie jest z Twoimi celami. Jesli wiesz dokladnie co chcesz osiagnac to latwiej bedziemy mogli Ci pomoc jak dojsc z miejsca w ktorym aktualnie sie znajduejsz do miejsca do ktorego dazysz. Jezeli nie wiesz do czego dazysz do bedziemy bladzili po omacku i zamiast do sklepu mozesz trafic na poczte:)

Pozdrawiam


musashi87
Dołączył: 14.03.2008

Napisane przez musashi87
I skończył sie US 4 BI wdupione sack outami :rage:

:rage: :rage: :rage: :rage:

ja mam jedno pytanie... jak po czymś takim nie tiltować
4 souck outy w niecałe 40 handów jak moje alliny flop set są łamane przez FD na riverze. Po takiej seri musze odejsć od grania bo po tylu sockoutach mam ochote bić za wszystko co popadnie...


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Cześć Musashi87,

ja mam jedno pytanie...

Po pierwsze to w ogóle nie jest pytanie. Wyrażasz tutaj swój pogląd związany z tym, że w Twoim obecnym modelu świata niemożliwe jest przegranie 4 suckoutów pod rząd w ciągu 10 minut i zachowanie całkowitego spokoju.

jak po czymś takim nie tiltować

Tak jak już napisałem w Twoim obecnym modelu świata to niemożliwe, dlatego, że w to nie wierzysz. Masz potężne przekonanie pt. „Jak dostanę w krótkim czasie kilka suckoutów pod rząd to nie mogę zachować dalej spokoju/zaczynam tiltować”. Pierwszą sprawą jest uwierzenie w to, że możesz coś zmienić w swoim podejściu.
W życiu nie możesz wiedzieć co jest niemożliwe, wszystko co wydawało się do tej pory niemożliwe, okazało się następnie możliwe. Kiedyś ludzie wierzyli w to, że ziemia jest płaska, później nie wierzyli w to, że zbudują maszynę latającą, a spójrz ile samolotów mamy dzisiaj na świecie. W latach 70tych komputery były wielkości pokoju i ludzie nie wyobrażali, że może być inaczej. 15 lat temu komórki przypominały cegły.
Podobnie jest z możliwościami naszego umysłu. Kiedy popatrzę kilka lat wstecz to dzisiaj ciężko mi uwierzyć w to, jak niskie były kiedyś moje standardy pod kątem tego co jest możliwe. Jeszcze na 3 roku studiów marzyłem o karierze w korporacji a dzisiaj biznesowo myślę w zupełnie innych kategoriach i mam zupełnie inne standardy. Jeszcze 5-6 lat temu stresowałem się każdym dużym egzaminem czy wystąpieniem publicznym przed większą publiką a od tego czasu przeżyłem stres tylko jeden raz: kiedy w azjatyckiej części Rosji milicjanci grozili mi deportacją jeśli nie wręczę im 1000zł łapówki.
Ty też na pewno zmieniłeś w swoim życiu wiele rzeczy, na pewno zdarzyło Ci się całkowicie zmienić do czegoś podejście, albo sposób myślenia. Na forum jest bardzo dużo osób, które kiedyś miały mniejsze bądź większe problemy z Tiltem a dzisiaj pozbyli się ich całkowicie. Skoro oni mogli to Ty również

Poniżej masz przykład:

Napisane przez Ninjai Nie ma co ukrywac, ze kazda rzecz ktora robimy, ma plusy i minusy, kazda ma wady i zalety. Poker to rzecz, ktora stety/niestety dotyczy psychologie czlowieka dosyc mocno. Jak sam yac napisal, ksiazek na ten temat jest wiele, porady mozemy sciagnac sobie z google ile chcemy, ale problem tkwi w tym, by zastosowac inne metody i sie zmienic znacznie, by moc zmienic nastawienie, wiec wlasnie ten nasz mindset. Powiem szczerze, ze przez was opisane fenomeny ogladania BR, sledzenia wynikow podczas sesji, robienie podsumowan, placz na temat setupow etc. to cos, z czym dlugo sam mialem do czynienia, a co zaczelo mnie odciagnac od tych wazniejszych rzeczy jak nauki, rozwoj umietnosci etc. od samego poczatku NL10. Kazdy krok do przodu w limitach tylko powiekszal czas, ktory spedzalem nad negatywnymi myslami... nie wiem, ile razy wchodzilem i schodzilem z NL50, az pewnego dnia chyba mnie cos strzelilo w glowe. Na jakies krotkiej sesji stracilem chyba z 10-15 BI na NL50 w ciagu 10 minut zawsze lecac w jakies dziwne setupy. Myslalem sobie, ze to jest niemozliwe i ze chyba jestem slabym graczem, ze powinienem skonczyc. Jak wylaczylem gre od razu po ostatniej przegranej puli to sie meczylem caly wieczor myslac o tym, ile hajsu stracilem, powtarzajac sobie, ze jestem glupi i idiota, ze nie wyplacilem kasy...az w pewnym momencie sobie zaczalem uswiadomiac, ze przeciez ta "kasa" nie byla wcale moja kasa. Nie wplacilem niczego, wiec przeciez nie moglem niczego stracic. To byl poczatek, w ktorym zaczalem sie interesowac psychologia i mindsetem, bo stwierdzilem, ze te meczenie mnie odstrasza od gry, wprowadza zly humor i prowadzi do zlej gry. Chodzilem pare dni na sport i zawsze myslalem nad tym, ze jezeli to nie jest moja kasa, to co to dla mnie jest wlasciwie? Kiedy ta kasa jest moja, kiedy nie, i czemu sie nia az tak przejmuje? Postawilem sobie cel, ze poker dla mnie ma poczatkowo byc jak male hobby, ktore mi przynosi zysk. Nie ma to byc praca jaka np. kiedys byl esport, w ktory inwestuje 60h na tydzien i od ktorego chce jakis tam zarobek by moc zyc, ale sobie mowilem, ze bede traktowal gre jako cos, co moze mi przyniesc zysk, ale rownodobrze sie skonczyc kiedys na 0. Jak sobie uswiadomilem, ze nie moge stracic nic wlasnego, a i tak mam wysoka szanse na jakas wygrana, to wtedy zaczalem patrzec na poker jako gre, ktora sie orientuje tylko i wylacznie za EV. Jezeli gramy +EV, to kiedys nam spadnie zysk z tego... oczywiscie te kiedys moze byc dluuuuuugim okresem, ale tutaj wchodzi kolejny myk w gre... BRM! Jak chce odczekac ten dlugofalowy moment, w ktorym 51% na 49% bedzie owocowalo dla mnie zyskiem, to musze jakos przetrwac. To znaczy, ze ustalilem sobie dosyc konserwatywny BRM. Po pierwsze wyciagnalem wnioski, ze nie lubie sobie skakac z limitu na limit 10 razy jak to robilem pomiedzy NL25 i NL50. Chce miec stabilnosc, nie meczyc ani martwic sie. Konserwatywny BRM oczywiscie troche zmniejsza moj EV, jezeli sadze, ze moglbym juz np. grac codziennie na wyzszym limicie, ale takze zmniejsza wariancje oraz daje zone komfortu, w ktorej ja bede mogl spokojnie pracowac. By sie nie rozpisywac dalej, to wiec moge podsumowac, ze strwierdzenie, ze nie trace wlasnej kasy a wlasciwie uzywam pieniadz do bawienia sie w moj hobby oraz zmiana w moim BRM mnie mianowicie odciagnely od tego, by sie codziennie meczyc z jakimis rzeczmi jak sprawdzenia saldo. Moze sobie tez po pierwszych swingach na dla mnie znaczacych stawkach uswiadomilem, duzy minus na jeden dzien kiedys sie odwroci w plus i dlatego sie w ogole tym juz nie przejmuje.

Więc po pierwsze uwierz w to, że za jakiś czas od teraz będziesz grał swoją A-game nawet po kilu Bad Beatach z rzędu. Jeśli w tej chwili to dla Ciebie za duże wyzwanie to stawiaj małe kroki, pracuj nad mindsetem i stawaj się coraz lepszy. Jeśli np. dzisiaj na tilcie rozwalasz drzwi, klawiaturę, i demolujesz pół domu a za jakiś czas będziesz już tylko wywalał drzwi z futryny to mimo wszystko jest to jakiegoś rodzaju progres. Nie musisz od razu być mnichem buddyjskim, któremu nawet twarz nie drgnie jak mu wybiją pół rodziny. Najważniejsze jest to, żebyś szedł w odpowiednim kierunku stawał się lepszy od samego siebie i robił progres, czego Ci serdecznie życzę.

P.S.

4 souck outy w niecałe 40 handów jak moje alliny flop set są łamane przez FD na riverze. Po takiej seri musze odejsć od grania bo po tylu sockoutach mam ochote bić za wszystko co popadnie...

Widzisz, wiele osób grałoby dalej i puściło na tilcie pół swojego bankrolla, Ty odszedłeś od stolików co na pewno zaoszczędziło Ci sporo kasy, duży plus za to.


szuidakra
Dołączył: 30.10.2010

Widze że to nie tylko mój problem- przyznam sie że po prostu chciałem sie wyżalić i może kogoś obwinić za moje blędy. Złapałem, tak jak to nazywacie tilta i to jest chyba głowny problem początkujących graczy próbujących grać w pokera- z rozmysłem nie pisze pokerzystów bo nim nie jestem ( na razie ). Najgorsze jest to, że pamiętamy o wtopach a o sytuacjach gdy wygrywamy idąc na wariata jakoś nikt nie wspomina. dzięki za opiernicz i za głosy że sie nie nadaje do pokera - w tym momencie zapewne tak jest - ale sie pocieszam że talent potrzebny jest w zaledwie małym procencie a całe reszta to praca i jeszcze raz praca.
Aha no jeszcze coś napisze - po tym to dopiero złapałem tilta -
troche wtopiłem, więc zacząłem grać we freerolach lub turniejach za punkty - no i gram sobie ostrożnie - raz lepiej raz gorzej - trafiam karty i wygrywam - jest dobrze - pilnuje sie i zdaje to egzamin - no i co sie stało - wyłączyli mi prąd na 2 godziny. No masakra :D